Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 kwietnia 2012

Lek na Alzheimera - olej kokosowy

Kokos jest bardzo pożywny, bogaty w błonnik, witaminy i minerały. Olej kokosowy ma szczególne znaczenie, ponieważ posiada dużo właściwości leczniczych, daleko więcej, niż inne oleje. Jest szeroko stosowany wśród azjatów i wyspiarzy z Pacyfiku - uważają, że olej kokosowy jest lekarstwem na wszystkie choroby. Według nich palma kokosowa to drzewo życia, jest źródłem żywności i lekarstw. Dopiero od niedawna odkryto niezwykłe właściwości oleju kokosowego. Gdziekolwiek rosną drzewa palmowe tam ludzie nauczyli się korzystać z ich dobrodziejstwa, w tym jako skutecznego leku.

Olej kokosowy różni się od innych olejów, ponieważ jest bogaty w średnie kwasy tłuszczowe, które są łatwo przyswajalne przez organizm. Tłuszcze i oleje są nazywane kwasami tłuszczowymi; są nasycone, jednonienasycone, wielonienasycone kwasy tłuszczowe. Badania z olejem kokosowym potwierdziły, że możemy czerpać z niego duże korzyści.

Zanim napiszę jak pomóc sobie za pomocą oleju kokosowego w chorobie Alzheimera, wprzódy spróbuję wypunktować inne dobrodziejstwa płynące z oleju kokosowego jako lekarstwa.

1. Właściwości przeciwzakaźne:
-zabija wirusy powodujące grypę, opryszczkę, odrę, wirusy zapalenia wątroby typu C, SARS, AIDS i inne choroby
-zabija bakterie powodujące wrzody, infekcje gardła, infekcje dróg
moczowych, choroby dziąseł i wgłębienia, zapalenie płuc, rzeżączkę i inne choroby
-zabija grzyby i drożdże, które powodują kandydozy, grzybice: stóp, pieluszkowe i inne infekcje
-zabija tasiemce, wszy i inne pasożyty
-zapobiega paradontozie i próchnicy

2. Właściwości energetyczne
-jest źródłem szybkiej energii
-zwiększa energię i wytrzymałość
-zwiększa fizyczne i sportowe osiągnięcia
-wspomaga trawienie i metabolizm
-poprawia trawienie i wchłanianie innych składników odżywczych, w tym witamin, minerałów i aminokwasów
-zwiększa wydzielanie insuliny i wykorzystanie glukozy we krwi
-łagodzi stres
-zmniejsza objawy związane z zapaleniem trzustki
-pomaga złagodzić objawy i zmniejszyć ryzyko zdrowotne związane z cukrzycą
-zmniejsza problemy związane z zespołem złego wchłaniania i mukowiscydozy
-poprawia wchłanianie wapnia i magnezu
-wspiera rozwój mocnych kości i zębów
-chroni przed osteoporozą
-pomaga złagodzić problemy z woreczkiem żółciowym
-łagodzi objawy związane z chorobą Crohna, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego oraz wrzody żołądka
-poprawia trawienie i pracę jelit ( olej wypity 20 min. przed posiłkiem łagodzi objawy zgagi)
-łagodzi ból i podrażnienia spowodowane przez hemoroidy

3. Wzmacnia system odpornościowy
-obsługuje i wzmacnia funkcje układu immunologicznego
-zmniejsza stany zapalne
-naprawia tkanki
-pomaga chronić organizm przed rakiem piersi, jelita grubego i innymi nowotworami
-pełni funkcję ochronną jako przeciwutleniacz
-nie tworzy szkodliwych produktów ubocznych w czasie podgrzewania jak inne oleje
-pomaga chronić organizm przed szkodliwymi rodnikami, które przyśpieszają starzenie i choroby zwyrodnieniowe
-nie wyczerpuje rezerw przeciwutleniaczy w organizmie jak to robią inne oleje
-poprawia wykorzystanie kwasu tłuszczowego i chroni przed przed utlenieniem
-pomaga usunąć syndrom chronicznego zmęczenia
-łagodzi objawy związane z łagodnym rozrostem stercza (powiększenie prostaty)

4. Wspiera serce
-zmniejsza ryzyko chorób serca - poprawia cholesterol
-chroni tętnice od urazu, które są narażone na miażdżycę

5. Wspiera narządy
-chroni przed chorobami nerek i infekcjami pęcherza
-rozpuszcza kamienie nerkowe
-pomaga zapobiegać chorobom wątroby
-wspomaga funkcje tarczycy
-zmniejsza napady padaczkowe

6. Masa i waga ciała
-wspomaga utratę nadwagi poprzez zwiększenie tempa metabolizmu
-jest wykorzystywany przez organizm do produkcji energii, zamiast być przechowywany jako tkanka tłuszczowa
-pomaga zapobiegać otyłości
-posiada mniej kalorii niż inne tłuszcze

7. Zdrowa skóra i włosy
-stosowany miejscowo pomaga stwarzać barierę ochronną na skórze, co odwraca infekcje
-zmniejsza objawy związane z łuszczycą, wypryskami, zapaleniem skóry
-zmiękcza skórę i pomaga złagodzić suchość, łuszczenie się
-zapobiega zmarszczkom, zwiotczeniu skóry i plamom starczym
-powoduje zdrowy wygląd włosów i cery
-zapobiega szkodliwemu działaniu promieni ultrafioletowych ze słońca
-pomaga zwalczyć łupież.

Olej kokosowy można stosować w chorobach domowych zwierząt, szczególnie kiedy mają wysypki na skórze i inne skórne problemy. Należy wetrzeć w skórę parę kropli oleju kokosowego w chore miejsce, Zwierzęta mogą go lizać bez obawy o skutki uboczne.
CHOROBA ALZHEIMERA
Choroba Alzheimera (łac. Morbus Alzheimer, ang. Alzheimer's disease) - postępująca, degeneracyjna choroba ośrodkowego układu nerwowego.
Choroba Alzheimera polega na zmianach zwyrodnieniowych w mózgu, a dokładniej zaniku tkanki nerwowej. Postępujące stopniowo zaburzenia działania mózgu doprowadzają w efekcie do utraty pamięci, zdolności uczenia się, pojmowania, trzeźwego myślenia, oceny sytuacji, pogorszenia umiejętności komunikacyjnych i znacznego obniżenia się zdolności radzenia sobie z czynnościami życia codziennego.
Nazwa choroby pochodzi od nazwiska niemieckiego psychiatry i neuropatologa Aloisa Alzheimera, który opisał tę chorobę w 1906r.
Epidemiologia - jest to najczęstsza przyczyna występowania otępienia u osób powyżej 65 roku życia. Ocenia się, że na świecie choruje na chorobę Alzheimera ok. 30 mln osób, w Polsce ok. 200 tys. Ze względu na starzenie się społeczeństw w krajach uprzemysłowionych zakłada się, że liczba chorych do roku 2050 potroi się.
Początek choroby występuje zwykle po 65 roku życia. Przed 65 rokiem życia zachorowania na chorobę Alzheimera stanowią mniej niż 1% przypadków. Badania epidemiologiczne stwierdzają, że zapadalność na chorobę Alzheimera wzrasta z wiekiem - u osób po 65 roku życia stwierdza się ją u ok. 14%, a po 80 roku życia w ok. 40%. Po 85 roku życia częstość otępienia naczyniopochodnego zwiększa się w porównaniu z chorobą Alzheimera wśród chorych z otępieniem (źródło - wikipedia).
Choroba Alzheimera (AZS) charakteryzuje się stopniowym spadkiem tempa metabolizmu glukozy w mózgu. Nie jest do końca jasne dlaczego w tej chorobie jest zaburzony metabolizm glukozy. Mózg bez właściwego paliwa umiera. Istnieje alternatywne źródło energii dla komórek mózgu - tłuszcze, zwane ciałem ketonowym. Organizm wytwarza ketony podczas przekształcania tłuszczów w energię. Jeśli organizm jest pozbawiony węglowodanów, wytworzy ketony naturalnie. Niestety ciężko jest wyciąć całkowicie węglowodany z diety, lecz można temu zaradzić poprzez spożywanie olejów, który mają średnio łańcuchowe glicerydy (MCT). Kiedy olej jest trawiony wątroba zmienia go w ketony. Również podczas głodówek tłuszcze są zamieniane w ketony. W ciągu pierwszych tygodni życia ketony dostarczają ok. 25% energii noworodkom, aby mogły przetrwać.

Mózg stanowi tylko 2% całkowitej masy ciała, ale zawiera 25% całkowitego cholesterolu. Cholesterol jest potrzebny w mózgu jako przeciwutleniacz, elektryczny izolator - w celu zapobiegania wyciekom jonów. Jest strukturalnym rusztowaniem dla sieci neuronowej i funkcjonalnym składnikiem wszystkich błon komórkowych. Cholesterol jest także swoistym opakowaniem i jest wykorzystywany w przekazywaniu neuroprzekaźników. Wszystko to jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania mózgu. U ludzi z chorobą AZS badania pokazują niedobór cholesterolu. Natomiast wysoki poziom cholesterolu zauważono u ludzi długowiecznych, a także lepszą ich pamięć i obniżone otępienie umysłowe. I tak, ten sam cholesterol, którego unikamy w obawie przed chorobami serca pomaga naszemu mózgowi.

Wiadomo, że płynne oleje roślinne - wielonasycone są podatne na utlenianie i jełczenie, dlatego są toksyczne. Olej kokosowy to tłuszcz działający jak węglowodan będący pokarmem dla mózgu.
W prowadzonych badaniach, między innymi przez dr. Mary Newport zauważono dużą poprawę sprawności poznawczej we wczesnych stadiach AZS, już 90 minut po podaniu pojedynczej dawki - 40 gram średnio łańcuchowych glicerydów zawartych w oleju kokosowym. Olej ten zawiera ok. 66% trójglicerydów.

Mózg może odbudowywać neurony i funkcje nerwów w mózgu, które ulegną uszkodzeniom, wystarczy tylko wprowadzić właściwą dietę, stosując regularne ćwiczenia fizyczne, umysłowe i utrzymywanie regularnych relacji społecznych.

Szczególne ważna jest dieta bogata w warzywa, owoce i z niską zawartością nasyconych tłuszczów uzupełniona w szczególności w: witaminy z grupy B (szczególnie B12), kwas foliowy, curry, kwasy tłuszczowe omega 3, warzywne i owocowe soki, wysokie dawki witaminy E, unikanie alkoholu.

Z przeprowadzonych badań dr. Mary Newport wynika, że terapeutyczna dawka średniołańcuchowych trójglicerydów wynosi 20 g dziennie. Z wyliczeń dr. wynika, że ponad 2 łyżki oleju kokosowego (ok. 35 ml lub 7 płaskich łyżeczek) dostarczy 20 mg tych trójglicerydów. Chorym z AZS zaleca się 4 - 5 łyżek dziennie, w dwóch porcjach: rano i wieczorem podczas posiłku. Po podaniu oleju kokosowego już na piąty dzień zauważono znaczną poprawę u chorych z Alzheimerem.

Chorzy z ASZ powinni unikać takich olejów jak kukurydziany i sojowy, ponieważ pogarsza stan zdrowia. Inne zdrowe tłuszcze to: masło z mleka krowiego, które karmione jest trawą, Omega 3 z oleju ryb. Nie zaleca się produktów rafinowanych: pszenicy i cukrów, żywności o dużej zawartości białka (jajka) i wszystkich mięs zwierząt, które są karmione paszą sojową.

Kuracja olejem kokosowym pomoże w chorobie Parkinsona, Huntingtona, stwardnieniu rozsianym, w stwardnieniu zanikowym bocznym, lekoopornej padaczce, w cukrzycy typu I i II.

Jeśli chory z ASZ będzie zażywał 5 łyżek 2 x dziennie oleju kokosowego już po 60 dniach kuracji będzie widać dużą poprawe.

Przepis na sok z pszenicy i jak uprawiac przenice w domu?











Leczenie trawa pszenicy

Z trawy pszenicy (z liści) można wydobyć wspaniały pokarm dla naszych organizmów, ale najlepszy będzie surowy sok, który zawiera chlorofil, aminokwasy, minerały, witaminy i enzymy. Trawa pszenicy nie zawiera glutenu pszennego.

Regularne picie soku z pszenicznej trawy zwiększa czerwone komórki krwi, obniża ciśnienie, oczyszcza krew, organy, najmocniej przewód pokarmowy. Pobudza także przemianę materii i pracę układu enzymatycznego poprzez wzbogacenie krwi. Rozszerza naczynia krwionośne co poprawia ciśnienie krwi. Poza tym stymuluje tarczycę, niestrawność, zwalcza otyłość i reperuje wiele innych dolegliwości.

Sok z trawy pszenicy przywraca zasadowość krwi, ze względu na bogactwo alkalicznych minerałów ogranicza nadmierną kwasowość krwi. Może być stosowany w leczeniu wielu wewnętrznych bóli, wrzodów w układzie pokarmowym, w zapaleniu okrężnicy, zaparciach, biegunkach i innych problemach w układzie pokarmowym. Jest jednym z potężniejszych detoxów i opiekunem krwi, a zawarte w pszenicznym soku enzymy i aminokwasy chronią przed czynnikami rakotwórczymi jak żadna inna żywność.

Sok z trawy pszenicy wspaniale odtruwa wątrobę i cały krwioobieg i neutralizuje chemiczne zanieczyszczenia środowiska, które magazynują się w naszych komórkach, mocno je wzmacniając.
Ostatnie badania pokazują, że sok z pszenicznej trawy ma potężną zdolność do zwalczania nowotworów i mocno neutralizuje toksyny w ciele. Przedłuża życie komórek i zdolność naturalnego występowania enzymów w organizmie. Toteż należy spożywać surowy sok z pszenicy w miarę jak najczęściej, tak jak inną żywność. Jeśli chcemy odżywiać się zdrowo trzeba wiedzieć, że gotowanie niszczy w 100% enzymy w żywności.

Sok z pszenicznej trawy ma niezwykłe podobieństwo do naszej krwi, przenosi tlen we krwi. Ludzie, którzy znają działanie soku z pszenicy na organizm ludzki nazywają go nektarem Boga, ponieważ jest największym detoksem dla ludzkiej krew, jako „krew roślin.”

Sok z pszenicy pozwala także wyeliminować swędzenia skóry - niemal natychmiast, ukoi oparzoną skórę, naprawia zniszczone włosy (smarować skórę głowy i włosy świeżym sokiem), reperuje łuszczącą się skórę, wysypki, zadrapania, leczy grzybice, ukąszenia owadów, a nawet czyraki, wrzody, guzy, itd. …

Jeśli postawimy w swojej sypialni tackę z młodą trawą pszenicy będziemy lepiej spać, wzrasta ilość tlenu w powietrzu i generuje zdrowe, ujemne jony.

Sok z pszenicznej trawy poprawia oddech, ujędrnia dziąsła, neutralizuje substancje toksyczne takie jak nikotyna, stront, rtęć, chlorek winylu. Jest takim ciekłym tlenem niezbędnym do wielu procesów ciała, nawet rozjaśnia myśli poprzez wzbogacenie tlenem komórek mózgowych. Zmniejsza skutki promieniowania, działa jako środek przeciwzapalny.

Poza tym służy w poprawie urody, przywraca naturalny kolor siwym włosom, spowalnia proces starzenia, przywraca płodność, wzmacnia zwiotczałą skórę - jednym słowem promuje młodość.
Pamiętajmy! Komórki nowotworowe nie mogą istnieć w obecności tlenu, toteż róbmy wszystko, aby organizm otrzymał go jak najwięcej.

Znany dietetyk, dr Bernard Jensen twierdzi, że nie ma lepszych budowniczych krwi niż zielony surowy sok z młodej pszenicznej trawy.
Terapia trawą pszeniczną
Duży wkład w terapię pszeniczną trawą włożyła Ann Wigmore (1909-1994) z Bostonu, wychowana przez swoją babcię w duchu niezachwianej wiary w uzdrawiającą moc natury. Przybyła do Ameryki z Litwy w 16 roku życia. Przez 35 lat promowała światu naturalne leczenie, które sama przetestowała na sobie z powodu złego stanu swojego zdrowia. Udało się jej uzdrowić złamaną nogę, która miała być amuptowana. W wieku 50 lat wyleczyła się z raka jelita grubego przy użyciu swoich metod. Leczyła się za pomocą chwastów, kwiatów, trawy pszenicznej i innych naturalnych specyfików.
Działała na terenie Bostonu, otworzyła pierwsze centrum zdrowia holistycznego - Instytut Zdrowia Hipokratesa, który został otwarty w roku 1963, prowadziła w nim swoją działalność pokazując światu dary natury, w tym sok z pszenicznej trawy. Była niezwykłym humanitarnym pedagogiem natury, niestrudzonym promotorem naturalnego leczenia, nawet po jej śmierci jej prace są dalej kontynuowane, nawet na terenie Meksyku. Wydała 35 książek, broszur i innych materiałów. Ann rozpatrywała także człowieka z punktu astrologii (znaku zodiaku). Jej teoria na temat natury opierała się na biblijnej historii babilońskiego króla Nabuchodonozora, który spędził siedem szalonych lat, kiedy żył jak dzikie zwierze jedząc jedynie trawę w polu. (Dn 4, 31 - 37).

Nawet zwierzęta szukają trawy kiedy źle się czują, aby siebie oczyścić i się wzmocnić. Wiadomo, że w naszych jelitach gnije pokarm, a jego toksyny przenoszą się do krwio-obiegu powodując wiele chorób w tym raka. Toteż „zielony detox” jest wskazany dla nas wszystkich.

Czas najwyższy, aby każdy z nas spożywał chociaż raz dziennie swoją zieloną zupę, nie tylko z trawy pszenicznej, ale także z innych zielonych warzyw: sałaty, szpinaku, brokuł, kapusty, pokrzyw, mleczu i innych. Ta enzymowa energia może nas uleczyć nawet z ciężkich długoletnich chorób, w tym z cukrzycy, raka, a nawet AIDS.

Oczywiście Ann Wigmore dzięki swojej pracy była w konflikcie z prawem. Prokurator Genaralny Massachusetts pozwał ją w roku 1982 oskarżając o szkodliwą działalność, a tak naprawdę dzięki jej programowi zmniejszyło się na tym terenie zapotrzebowanie na insulinę i inne chemiczne specyfiki. Ann występowała również przeciw rutynowym szczepieniom dzieci. Lecz wcale się nie przestraszyła, osobiście walczyła i wygrała wiele bitew w sądzie przeciwko placówkom medycznym.
Tlen w naszym ciele to pocisk do zabijania komórek nowotworowych, dlatego wszystkie elementy zawierające dużo tlenu będą pomocne w leczeniu nowotworów; wszystkie rośliny o dużej zawartości chlorofilu, energia magnetyczna (bioenergia), spacery na świeżym powietrzu, ćwiczenia oddechowe, … itd. Tutaj należy zwrócić uwagę na bioenergię, oczywiście w wykonaniu osób, które rzeczywiście posiadają duże zasoby naturalnej energii uzdrawiającej, za pomocą której mogą uzdrowić inne osoby (a nie tylko dyplom z kursu). Z własnego doświadczenia wiem, że te osoby posiadają bardzo wysoką hemoglobinę. Healer, który ma w sobie naturalne zasoby energii o wysokiej częstotliwości wibracji potrafi rozbić nawet duże nowotworowe guzy i uzdrowić wszystkie problemy w ciele, dodatkowo wzmacniając ciało surowymi zielonymi sokami zawierającymi dużo chlorofilu poprawiamy strukturę molekularną, zwiększamy hemoglobinę, co oznacza, że w ciele będzie więcej tlenu, który bombarduje komórki nowotworowe.

Terapie za pomocą dotyku, były używanie od tysiącleci w łagodzeniu bólu, uzdrawianiu chorób. Dzisiaj mamy już coraz więcej dowodów nawet naukowych jaki wpływ ma bioenergia na życie człowieka, na jego wszystkie procesy fizjologiczne. Skuteczna jest nawet tam, gdzie są zwyrodnienia stawów, tkanek, stwardnienie rozsiane.

Nie trzeba już nikomu tłumaczyć jakie korzyści posiadają dla nas promienie słoneczne, to już jest pewnik! Helioterapia znana jest od czasów Platona, Sokratesa, Pitagorasa, to są wielcy starożytni mędrcy, od których do dzisiaj czerpiemy nauki. W starożytnej Grecji uczono nie tylko dobrodziejstw płynących z promieni słonecznych, były tam także potężne centra, w których uczono ludzi uzdrawiać własną energią, płynącą z ich energetycznego ciała. Znane miejsca: Palia Epidavros, Epikuru, Elewsina, Delfy, to tylko te bardziej znane, które latami otwierały wybranym osobom energetyczne kanały i przygotowywały przyszłych healerów, którzy leczyli za pomocą własnych rąk. Osoby wybrane (które miały do tego naturalne predyspozycje) przez długi czas przebywały w ciemnych jaskiniach w celu przebudzenia własnych kanałów energetycznych, które mogą już przyjmować światło o wysokich częstotliwościach. Nie tylko spędzali długie miesiące w ciemności, stosowali posty, specjalne diety …. oczyszczenie i otwieranie ciała trwało długo ….. dopiero wówczas przystępowano do nauki technik uzdrawiania.

W soku z pszenicznej trawy znajduje się selen, który pomaga odbudować układ odpornościowy. Pszeniczna trawa zawiera co najmniej 13 witamin, w tym B12, B17, wiele minerałów, pierwiastków śladowych, wszystkie 20 aminokwasy. Zawiera także kwas abscysynowy SOD - enzym antyoksydacyjny i ponad 30 innych enzymów i całe mnóstwo innych składników odżywczych.

SOD - jest to enzym, który katalizuje dysmutację anionorodnika ponadtlenkowego. Jest pierwszym odkrytym enzymem, którego substratem jest wolny rodnik. Enzym ten jest metaloproteiną. Składa się z części białkowej (apoenzym) oraz katalitycznej grupy prostetycznej w formie atomu metalu pełniącej funkcję centrum aktywnego. System ochronny skóry jest głównie oparty na aktywności dysmutazy ponadtlenowej (SOD).
Organizm ludzki potrzebuje do sprawnego funkcjonowania choliny (wit. B4). Może ją sam produkować za pomocą kwasu foliowego, witaminy B12 i aminokwasów (metionina, seryna), dlatego ważne jest, aby dostaczać mu jak najwięcej właściwego budulca. Cholina jest nazywana witaminą ożywiającą umysł. Już w okresie niemowlęctwa dzięki cholinie znajdującej się w mleku matki rozwija się mózg i cały system nerwowy.
Niedobór choliny powoduje, że cholesterol krąży we krwi, ale nie dociera do komórek. Następuje jego jełczenie, sklejanie się odpadów martwego białka, w wyniku czego ulegają one zeskorupieniu, nie dopuszczając substancji odżywczych do komórek. Nieodżywione komórki tracą aktywność i nie są w stanie przesyłać sygnałów do mózgu, a nawet obumierają. Cholinę głównie wykorzystuje się w leczeniu zaburzeń pracy układu nerwowego związanych z niskim poziomem acetylocholiny w mózgu (choroba Alzheimera, niezdolność do uczenia się, utrudnione uczenie się mowy i opóźnienie funkcji motorycznych).
Najlepszym źródłem aby dostarczyć organizmowi kwasu foliowego potrzebnego do produkcji choliny będą wszystkie zielone liście, w tym pszeniczna trawa, poza tym występuje w szpinaku, sałacie, kapuście, brokułach, szparagach, kalafiorze, brukselce, oraz w mniejszych ilościach w pomidorach, grochu, fasoli, soczewicy, soi, burakach, orzechach, słoneczniku, drożdżach piwnych, żółtku jaja, pomarańczach, bananach i awokado.
Nieodpowiednio odżywione komórki zaczynają źle funkcjonować i chorować. Kwas foliowy reguluje wzrost i funkcjonowanie komórek; wpływa dodatnio na system nerwowy i mózg, decyduje o dobrym samopoczuciu psychicznym, bierze udział w zachowaniu materiału genetycznego, w przekazywaniu cech dziedzicznych komórek, reguluje ich podział; usprawnia funkcjonowanie układu pokarmowego, uczestniczy w tworzeniu soku żołądkowego, zapewnia sprawne działanie wątroby, żołądka i jelit; jest czynnikiem antyanemicznym, pobudza procesy krwiotwórcze, czyli powstawanie czerwonych krwinek; chroni organizm przed nowotworami, szczególnie rakiem macicy.
Żyjemy w czasach postępu cywilizacji, która generuje wolne rodniki w postaci substancji chemicznych. Pochodzą one z pestycydów, promieniowania elektromagnetycznego, spalin, smogu, chemicznych leków oraz substancji obcych z przetworzonej żywności. Przedostające się do organizmu konserwanty, polepszacze oraz „metale śmierci”(ołów, kadm, rtęć, aluminium, beryl) porażają system odpornościowy tworząc dogodne warunki do zachorowania na nowotwory i choroby metaboliczne. SOD skutecznie blokuje wolne rodniki zanim te zdołają wyrządzić niepożądane szkody w organizmie: niszczą wolne rodniki, podnoszą odporność organizmu, usprawniają działanie układu naczyniowego, opóźniają proces starzenia, zapobiegają genetycznym wadom rozwojowym, działają profilaktycznie przeciw nowotworom, zmniejszają ryzyko zachorowania na miażdżycę, choroby serca.
Niski poziom SOD powoduje, że wolny rodnik ponadtlenowy usiłuje uzyskać dla swojej chemicznej równowagi elektron każdego dostępnego źródła. Mamy więc wroga, który może zniszczyć komórkę, a także utworzyć komórkę nieprawidłową, zdolną do przemiany nowotworowej. Każdą osobę cechuje właściwa dla niej zdolność i tempo usuwania wolnych rodników. Ci, którzy mają genetycznie uwarunkowane niskie stężenie enzymów usuwających wolne rodniki są bardziej podatni na choroby i szybciej się starzeją. O poziomie antyoksydantów komórkowych decyduje także: sposób odżywiania i przyjmowanie leków chemicznych. Nawet niewielki niedobór witamin, czy minerałów, może niekorzystnie zmniejszyć ich ilość.
Już w roku 1938 wielki naukowiec i badacz raka Paul Gerhardh Seeger ujawnił prawdziwe przyczyny degeneracji komórek z powodu zaburzenia utilizacji tlenu lub oddychania komórki. Znane jest już w leczeniu naturalnym nowotworów działanie chlorofilu, beta karotenu, wit. A, C. E.

Chlorofil i hemoglobina są molekularnie podobne, jest między nimi tylko taka różnica, że głównym elementem chlorofilu jest magnez, a hemoglobiny żelazo. Chlorofil posiada zdolność rozkładania trującego dwutlenku węgla.

Ważne jest w leczeniu raka, aby spożywać pszeniczną trawę zaraz po jej zerwaniu, wówczas zrobiony z niej sok będzie miał najwyższe wartości. Trzymając trawę przez kilka godzin, sok traci na wartości. W czasie „zielonej terapii” należy absolutnie wykluczyć mięso, cukry, produkty mleczne, gotowane jedzenie, taką terapię należy stosować przez wiele tygodni; absolutnie tylko surowe warzywa, owoce, kiełki pszenicy, orzechy, ziarna, szczególnie w chorobach nowotworowych. Jeśli zastosujemy się ściśle do tych wskazówek nasze leczenie będzie 5 razy efektywniejsze.

Musimy wiedzieć, że w leczeniu ważne jest światło ultrafioletowe, toteż zielona terapia i bioenergia to najlepsza metoda, aby bombardować komórki nowotworowe, a także inne choroby.

Ultrafioletowe cząsteczki (np. hemoglobina) przywracają organizm do sprawności i zdrowia. Oba te zabiegi: bioenergia i picie zielonych soków są całkowicie bezpieczne i na pewno bardziej skuteczne, niż inne formy leczenia.
Wielu ludzi nie ma możliwości samemu hodować pszenicznej trawy. Dla tych polecam suplementy, są już na rynku, ale nie muszę nikomu pisać, że jednak świeża trawa jest bardziej wartościowa.

Suplementy wheatgrass (pszenicznej trawy) są dobrymi przeciwutleniaczami, eliminują z organizmu wolne rodniki, poprawiają funkcję mózgu, potrafią rozpuścić skrzepliny krwi, a nawet poprawiają wygląd zewnętrzny. Głównym składnikiem jest pszeniczna trawa, dodatkowo znajduje się w nich cholina.

Spozywcza zadza pieniadza











Jedzenie a zdrowie













niedziela, 1 kwietnia 2012

Boskie odzywianie sie



Optymalny przepis na zycie







Weganizm - trudne pytania

DIRK SCHRÖDER - POKONYWANIE GRANIC SWIATLA

Dirk Schröder urodził się w Altena w Nadrenii-Westfalii, w Niemczech w 1954 roku. Dziennikarz podróżnik, pisarz, fotograf i wykładowca, od 2004 roku eksperymentuje i prowadzi badania nad życiem bez jedzenia. Jest autorem książek: „Odżywiany Światłem. Pokonywanie granic - życie pełne Światła” i „Żegnaj jedzenie, przekąski są w porządku”. W książkach tych opisał swoją osobistą podróż do bretarianizmu, oraz zawarł w nich rozmowy z uzdrowicielami, lekarzami, specjalistami od postów i ekspertami pranicznego życia: dr Michaelem Wernerem i Jasmuheen. Sprawny fizycznie, zdrowy i pełen energii, Dirk Schröder jest inspiracją dla innych.


Supreme Master Television:
Dirk Schröder zawsze interesował się poszerzaniem granic ludzkiego umysłu i ciała. To zainteresowanie doprowadziło go do rezygnacji z pierwszej pracy.

Dirk Schröder:
Studiowałem inżynierię elektryczną, jestem inżynierem. Zawsze chciałem robić coś, co przynosi korzyści innym ludziom. Wylądowałem w Siemensie i miałem pracownika, który był tam począwszy od jego stażu. Pracowałem z nim aż do momentu, gdy przeszedł na emeryturę. Widziałem, co się stało z tym człowiekiem. To był tak negatywny model życia, że powiedziałem sobie: „Nie, Dirk, nie chcesz skończyć w taki sposób”. I wtedy moja kariera zmieniła się bardzo szybko. Zrezygnowałem. Postanowiłem pisać przewodniki. Moi rodzice, ludzie blisko mnie, załamywali ręce z przerażenia, mówiąc: „Co się z nim stało?” Ale ja tak bardzo byłem zadowolony z tego pomysłu. Podróżować po kraju tygodniami i miesiącami, odkrywając najmniejsze szczegóły. W tym czasie miałem dziewczynę, która była dobra w językach i potrafiła poprawić moją gramatykę, więc powiedziałem: „Dobrze, zrobimy to”. I od tego czasu moje życie rzeczywiście się zmieniło. Robiłem rzeczy, które sprawiały mi przyjemność. Na początku nie przynosiły zysku, ale byłem tak szczęśliwy z tym, co robiłem. W ten sposób uświadomiłem sobie, że ważne jest, by robić to, co jest dla mnie dobre i odpowiednie.

SMTV: Pewnego dnia w 1996 roku, Dirk natknął się na fotografię, która zmieniła jego życie na zawsze. Było to zdjęcie tradycyjnej sauny amerykańskich Indian.

Schröder: Około 15 lat temu, zobaczyłem na jakiejś ulotce zdjęcie amerykańskich Indian i zdałem sobie sprawę, że muszę tam pojechać. W tym czasie żył Archie Fire Lame Deer (który w międzyczasie zmarł). Wszedłem do jego sauny, i poczułem się jak w domu. Od Archiego nauczyłem się jak odprawiać rytuały. A potem pojechałem do Ameryki, do miejsca, gdzie mieszkał w rezerwacie, Rosebud, w Rezerwacie Pine Ridge, w stanie Południowa Dakota. W ten sposób nawiązałem kontakt z rdzennymi Amerykanami. Jedno prowadziło do drugiego i od tego czasu również organizowałem tradycyjne sauny samemu. Muszę powiedzieć, że w tym miejscu czuję się jak w domu.

SMTV: Poprzez swoje studia z Archim Fire Lame Deer, Dirk odkrył wymiar duchowy, którego nigdy wcześniej nie doświadczył. To doprowadziło go do badania innych lokalnych tradycji.

Schröder: Później wszedłem w kontakt z szamanizmem. W muzeum szamanizmu w Laponii widziałem różne przedmioty i szamańskie bębny, i zastanawiałem się, co to jest –najpierw wyłącznie z przyczyn zawodowych, ale potem poszło to dalej. W ten sposób, nagle wszedłem w kontakt z całkiem nowym światem, który następnie badałem prywatnie. Zbiegło się to z moimi podróżami, tak że mogłem odwiedzić dużo więcej rdzennych mieszkańców. Z ich sposobu życia nauczyłem się bardzo dużo. Nauczyłem się, że powszechne jest, że się nie je ani nie pije przez cztery dni. Poprzez tego typu post otrzymałem wyjątkowy dostęp do boskiego źródła. I to zmieniło również moją świadomość - że możliwe jest życie bez picia przez cztery dni.

SMTV: Ale dopiero w 2004 r., organizując tradycyjną saunę podczas obozu wśród natury, Dirk po raz pierwszy dowiedział się o możliwości życia całkowicie bez jedzenia.

Schröder: Po saunie, zwyczajem jest rytualny posiłek. I w takim rytualnym posiłku, uczestniczył ktoś, kto był tam pierwszy raz. Przyjechał z daleka. I powiedział: „Och właściwie, nie musimy jeść. Możemy również żyć światłem”. To zelektryzowało mnie. Pomyślałem: „To nie może być prawda”. Potem mówił dalej, że w czasie 7-dniowego procesu transformacji, nic się nie pije. Dla mnie to było niewiarygodne. Doświadczyłem już 4 dni bez picia, ale 7 dni?! To po prostu całkowicie zmieniło moje spojrzenie na świat i zaciekawiło mnie. Człowiek opowiedział mi o Jasmuheen i 21-dniowym procesie. Natychmiast kupiłem książkę i przeczytałem ją. To wywołało we mnie oddźwięk. Wtedy powiedziałem: „Znam to, co ta pani napisała, i zrobię to”. Zajęło mi to trzy lata zanim byłem gotów powiedzieć: „Dobrze. Teraz jest na to czas”. Po przejściu tego procesu, nie jadłem nic przez długi czas, żeby być pewnym, że to działa.

Przeszedłem przez proces życia Światłem, i pragnę poinformować tych, którzy chcieliby to zrobić, proszę nie przechodźcie przez tę przemianę bez profesjonalnej pomocy.

Wierzę, że wszyscy tęsknimy za czymś, co uczyni nas szczęśliwymi, i szukamy tego na zewnątrz, ale to jest w nas. Taka jest natura tego, co wokół nas. Od kiedy zdałem sobie sprawę, że jestem w punkcie, gdzie jestem bardzo szczęśliwy, mogłem połączyć to z pisaniem i fotografią. No cóż, potem wszystko ułożyło się na miejsce. Muszę powiedzieć, po tak wielu doświadczeniach życiowych, że nic się nie dzieje na próżno. I wierzę, że to odnosi się do wszystkich, że każdy krok w życiu jest ważny, aby znaleźć szersze spojrzenie.

SMTV: Jaki był ten 21-dniowy proces?

Schröder: Z perspektywy czasu, podzielę te 3 tygodnie na części.

Pierwszy tydzień był po prostu kluczowy. W pierwszym tygodniu, przez 7 dni, nie je się ani nie pije. Wiedziałem, że przez 4 dni mogłem obyć się bez jedzenia i bez picia. A potem to było bardzo ekscytujące i muszę powiedzieć, że 5-ego dnia obudziłem się i pomyślałem: „Hej, jeszcze żyję, to niewiarygodne”. Otrzymywałem także pomoc z książek Jasmuheen, które czytałem. Miałem zapytania i kiedy otworzyłem stronę, tam była odpowiedź. Zauważyłem, że naprawdę przychodziły (intuicyjnie) wiadomości, do których następnie natychmiast się stosowałem. To było wspaniałe. Z drugiej strony, zauważyłem, jak chude stawało się moje ciało. Jednak widziałem, że na tej bardzo zapadniętej twarzy były te błyszczące, jasne oczy i to bardzo mnie ucieszyło. Było w nich takie życie. I wtedy powiedziałem mojemu ciału: „Wciąż jeszcze żyjesz”. I powiedziałem do niego: „Będziemy żyli dalej i dokonamy tego”. W pierwszym tygodniu widziałem też anioły. Anioły przyszły do mnie i to było niesamowite. Mówiły do mnie. Również skarciły mnie, bo nie leżałem tak dużo, jak było zalecane. Czułem, Jasmuheen również to opisała, że w obszarze nerek, w jakiś sposób dokonała się przemiana. I teraz rozumiem, że ta zmiana była przygotowana przez te energie Światła.

W drugim tygodniu byłem zupełnie słaby. To jest okres, kiedy dozwolone jest picie soków owocowych rozcieńczonych dużą ilością wody. Czułem się całkiem wyczerpany, jak po poważnej operacji. Miałem wrażenie, że potrzebuję odpoczynku; nie mogłem robić nic fizycznie. I powoli odzyskałem wagę. Straciłem ponad 8 kilogramów, a potem zaczęło się poprawiać. W drugim tygodniu czułem, że nadszedł czas na regenerację.

A w trzecim tygodniu, to było w jakiś sposób jak integracja, powiedziałbym. Byłem wzmocniony. Poczułem się lepiej, i miałem wrażenie, że jestem dostosowany i zmieniłem się. To było jasne. A potem w ostatnim dniu, w sobotę, kiedy proces się kończył, na krótko przed końcem, miałem odbyć chodzenie po ogniu. Przeszedłem przez ogień z intencją, by teraz proces został zintegrowany. To było naprawdę wspaniałe. To naprawdę fenomenalne, jak to zadziałało. I wraz z tym, 21-dniowy proces dla mnie został wspaniale zamknięty. Byłem tam w niedzielę i pomyślałem sobie: „Cóż, czemu miałbym znowu jeść? Jaka jest przyczyna, żeby znów zacząć jeść?” I wtedy stało się jasne, że w poniedziałek rano będę kontynuował. Skoro nie było powodu, żeby wrócić z powrotem do jedzenia, zatem będę kontynuował. Pewnej nocy śniłem, że dołączyłem do ludzi, którzy żyli Światłem. I to było tak potężne, więc wsparcie energetyczne było bardzo zauważalne.

Były dwie rzeczy, o które się martwiłem. Po pierwsze, moja waga była wciąż dużo niższa niż to, co sobie wyobrażałem, wciąż poniżej 60 kilogramów, wciąż wyglądałem bardzo mizernie. Ale czułem się cudownie. Po drugie, wciąż było mi bardzo zimno. Zawsze czułem zimno. Musiałem coś wypić, żeby było mi ciepło. Wtedy, ponieważ jestem podróżującym dziennikarzem, miałem możliwość pojechania do Grecji. Pomyślałem sobie: „Dobrze, w Grecji jest ciepło”. Mogłem również opuścić typowe dla mnie otoczenie, żyć tak jak chciałem, bez jedzenia, aż będę miał uczucie prawdziwej integracji. Postawiłem także ultimatum Duchom i powiedziałem: „Obecnie nie czuję się dobrze. Kiedy ważę za mało, nie emanuję tym, co czuję, i nikt nie będzie mi wierzył. Nie chcę też zamarznąć. Jeśli nie będzie to działało i do pewnego momentu nie poczuję się lepiej, wtedy zacznę znowu jeść”. To było bardzo jasne ultimatum i jasne przesłanie dla duchowego świata. I to podziałało.

SMTV: Dirk Schröder wierzył, że 21-dniowe przejście wyraźnie było dla niego procesem duchowym.

Schröder: Przeszedłem dużo stopni po drodze. Moje powiązanie z Indianami Lakota było wprowadzeniem i zrobiło bardzo wiele. Podczas tego 21-dniowego procesu, to było bardzo jasne. Zauważyłem, że przybyła wiadomość i natychmiast nacisnąłem przycisk nagrywania na mikrofonie i nagrałem to wszystko. To było takie jasne. I było to naprawdę moją intencją, ponieważ przygotowanie było kluczowym słowem. „Jeśli znajdziecie czas przez 3 tygodnie, wtedy to może być inicjacja”. I potem zauważyłem, że coś zaskoczyło: „Tam właśnie chcę zmierzać”. Żyć bez jedzenia, to jest miłe, ale chcę tej inicjacji, tego duchowego procesu. Taka była moja intencja, i tak się stało. Dostrzegłem to dla siebie. Dlatego wydarzyło się wiele magicznych rzeczy, i one pozostają. Mogę teraz powiedzieć, że potrafię zastosować je w dużo jaśniejszy sposób i mam dużo silniejszą intuicję, i mogę to wyrazić przez swoje zachowanie. I to jest wspaniały dar.

SMTV: Jakich fizycznych i mentalnych przemian doświadczyłeś osobiście?

Schröder: Czuję się bardziej trzeźwy, potrzebuję mniej snu. Wiele rzeczy mogę wykonywać lepiej od innych. A ponieważ nie jem, nie mam też depresji, jaką normalnie się ma. Po posiłku jest się zmęczonym. Tak, wtedy to staje się rutyną. Budzę się i jestem w dobrej formie aż pójdę spać. I może minąć 20 godzin, podczas których pracuję cały czas albo konsekwentnie coś robię. Ale cały czas czuję się silny i czuję się dobrze. Postrzegam to jako wielki dar. Kiedy pracuję fizycznie, tu w przyrodzie, kiedy ciągnę ciężkie rzeczy, wtedy młodzi mówią: „Hej, nie wiem skąd czerpiesz swoją energię”. Już samo to pokazuje mi, że kiedy nie musimy trawić pokarmu, uwalniamy energię. I to też było dla mnie ważne, ponieważ zawsze było dla mnie ważne bycie silnym a także wytrwałym. Wkrótce po zakończeniu mojego procesu, jeździłem na nartach, bo chciałem wiedzieć, jaka będzie moja kondycja. I naprawdę było tak jak wcześniej - mogłem zjechać z góry szybko, tak jak przywykłem. I tu zrozumiałem: „Tak, to działa”.

SMTV: Pan Schröder był również ostrożny i podczas całego procesu konsultował się ze swoim lekarzem.

Schröder: To było bardzo ważne, że mój lekarz, lekarz rodzinny wiedział o tym. Dzień wcześniej powiedziałem mu: „Chciałbym, by pan tam był i prowadził mnie”. Zawarłem z nim układ, że jeśli będę miał przeczucie, że sprawy nie idą dobrze, mogę do niego zadzwonić o każdej porze dnia lub nocy, i on pomoże mi przerwać proces. Zawsze byłem gotowy, że gdybym nie czuł się dobrze, a to oznacza, że gdybym usłyszał wewnętrzny głos mówiący: „Stop!”, natychmiast bym przerwał. W 7 dniu ten lekarz mnie odwiedził. Nie mogłem mówić. Nie martwił się o mój stan, ponieważ miał pewne przeczucie. Było we mnie życie. Nie było powodu przerywać teraz. A po trzecim tygodniu, zaczął jak w poście: „Teraz przestań pościć i zjedz zupę. Powiedziałem: „Nie, nic! Nie jem zupy. Nie jem już”. I to całkowicie zmieniło jego pogląd na świat. Tak, wiele się nauczył, np. że można wytrzymać bez picia przez 7 dni. Rozmawiałem z nim później, by zawrzeć to w książce, którą napisałem. A potem poprosiłem go o zbadanie mnie. Myślę, że to było w 4 lub 5 tygodniu. Wziął wyniki badania krwi, wrócił i powiedział: „Podręcznikowe wartości”. I potwierdzaliśmy to jeden, dwa i trzy razy; za każdym razem było pozytywne. I ważne było dla mnie, że mam od strony medycznej, na ile to możliwe, po prostu pewność, że wszystko jest w porządku. Gdyby nie było w porządku, to chciałbym zacząć znowu jeść. Ale teraz po tym długim czasie, po ponad 4 latach, wiem, że możliwe jest życie bez jedzenia.

SMTV: Teraz wyjaśni on nam jak rozumie przejście od postu do trwałego stanu życia bez jedzenia.

Schröder: Myślę, że post jest procesem oczyszczającym, w którym ciało po prostu otrzymuje wyraźny sygnał: detox. Podczas gdy, według mnie, życie Światłem jest nowym zainstalowanym programem. Ten program nazywa się: “Będę się odżywiać z innego źródła”. Miałem odczucie, że dokonało się fizyczne przekształcenie i zinterpretowałem je jako: “Możliwe jest absorbowanie tej energii bezpośrednio”. Słyszę to także od innych ludzi, którzy również dokonali tej zmiany. Tak, chciałbym powiedzieć, że ta energia, ta boska, czy kosmiczna, energia, czy jakkolwiek ją nazwiemy, jest energią, która nieustannie spływa na Ziemię, i że możemy teraz, poprzez przejście na życie Światłem, być w stanie korzystać z tej energii bezpośrednio, bez pośrednictwa roślin i zwierząt. I dla mnie jest to fascynujące. Post jest prostym programem, by odtruć i wyczyścić ciało. To także jest bardzo ważne. Gdy przyjrzymy się różnym kulturom i religiom... Islam wprowadził go, by ciało miało wtedy czas, by odpocząć, wszystko oczyścić i odtruć. I tam, wielu przekonało się, że następuje silne połączenie. I to jest dar postu. Jak wspomniałem wcześniej, dzięki życiu Światłem, macie ten dar, ale tak naprawdę jest on nieustający.

SMTV: Dirk Schröder opisał swoje odczucia podczas życia Światłem.

Schröder: Tygodnie i miesiące po procesie, to było coraz bardziej jak cud. Tak, 4 tygodnie niejedzenia. 5 tygodni niejedzenia. 6 tygodni. To wciąż trwało. “To nie może być. To nie może być. To nie powinno być. To jest niemożliwe”. I czułem się coraz lepiej. Kiedy wzrosła moja waga, zadałem sobie pytanie: “Skąd się to bierze?” Przytyłem 8 kilogramów. I to było jak cud. I to właśnie odczucie: “To cud nie musieć jeść kiedy inni jedzą”. To jest naprawdę wspaniałe. I muszę dodać, że fizycznie czuję się tak dobrze. Nie ma już tego uczucia pełności. Nie choruję. Po prostu cały czuję się dobrze i pełen siły i energii, czysty. I takiej pewności siebie nigdy przedtem nie znałem. Ta pewność siebie pojawi się w odpowiednim momencie. To naprawdę jest wielki dar. A po tak długim czasie, stało się to teraz całkiem normalne.

Kontaktując z innymi ludźmi, stale zauważam: “Ach, oni potrzebują tego i potrzebują tamtego”. Ja tego teraz nie potrzebuję. I jest to naprawdę wielkie uczucie wolności; teraz mam odczucie, że faktycznie mogę wybierać. Jestem w tej dwoistości. Mogę czegoś próbować, ale już nie potrzebuję tego do życia. Wcześniej, zadręczałem się tym, tym przekonaniem, że “Och, muszę zarabiać pieniądze, by kupić jedzenie. Muszę dużo zapakować do plecaka na wycieczkę, by przetrwać”. To była duża część mojego życia. Myślałem o tym wiele. A dzięki życiu Światłem, stałem się wolny. Mogę po prostu żyć powietrzem i miłością. To bardzo przyjemne.

SMTV: Pan Schröder opisuje stan swojego zdrowia po tym jak zastosował odżywianie się bez jedzenia.

Schröder: Generalnie, powiedziałbym, że nigdy nie choruję. Pamiętam, że był kiedyś taki dzień, gdy szedłem na seminarium i po prostu nie czułem się dobrze. Jakiś cielesny ból. Przespałem noc. Następnego dnia wciąż było to samo, a później znów czułem się dobrze. Zauważyła to także moja żona. Po forsownych dniach kursów i bycia z ludźmi, kiedy fizycznie dużo pracowałem bez przerw, byłem wyczerpany. Moja żona zaobserwowała, jak szybko zdrowiałem. Albo także, kiedy razem wyjeżdżamy i robimy to samo. Podczas gdy ona potrzebuje więcej snu dla odzyskania sił, ja już odzyskuję formę. Zauważyłem, że nie choruję w tym sensie, że nie miewam przeziębień, żadnego kaszlu. Mówiąc uczciwie, wcześniej także byłem całkiem zdrowy. I nie mógłbym tak naprawdę powiedzieć, że cała sprawa zależy od życia Światłem, ale jestem tak zdrowy jak nigdy przedtem.

Moje wrażenie i doświadczenie jest takie, że kosmiczna energia jest tam zawsze i nie zależy od tego co robię. Nie muszę wykonywać żadnych praktyk duchowych. Czuję, że ja jestem tam zawsze. To jest jak prezent, gdy ja to robię. Gdy na przykład siedzę w naturze i po prostu relaksuję się, pozostając w ciszy, gdy obserwuję rośliny albo zwierzęta. To jest jak premia, że tak powiem.

O tak, moje życie zmieniło się do tego stopnia, że nie ma już narzuconych przerw, przygotowywania śniadań, obiadów, kolacji. Ludzie ciągle myślą: “Och, masz tak dużo czasu”. Tak, to prawda, ale ja wciąż pracuję. Na przykład, jako dziennikarz podróżnik kiedy piszę artykuł, piszę i piszę i piszę. I całkiem zapominam o czasie. Uświadamiam sobie, że muszę narzucać sobie zrobienie przerwy. Dobrze, stop! A wtedy, pojawia się nawyk: “No dobrze, pójdę się napić trochę kawy”. I idę gdzieś napić się czegoś, chociaż tego nie potrzebuję, ale jest to po prostu zrobienie sobie przerwy. Oczywiście, mogę bardziej wypełnić swój dzień. Wieczorem, gdy się zastanawiam, myślę: “Wow, i to wszystko wydarzyło się znowu!” To całkowita zmiana. Ode mnie zależy, jak wykorzystam swój czas. Ale jak wspomniałem wcześniej, mam poczucie istnienia o wiele większej siły. I uświadamiam sobie, że potrzebuję mniej snu.

Budzę się tuż po szóstej rano z radością i entuzjazmem. Najpierw wchodzę do wody albo pod zimny prysznic, i witam dzień. Potem przychodzi pewna rutyna, poranny rytuał, by prawdziwie przywitać dzień. I musze powiedzieć, że jestem wdzięczny każdego dnia, że żyję. Zaglądałem śmierci w oczy. Wiem od mojego ojca, który zmarł w nocy, że każdy dzień jest darem. Zaczynam więc mój dzień i medytuję siedząc. Albo wykonuję jakieś ćwiczenia fizyczne. Gdy pojawia się jakaś bardzo pilna sprawa, na przykład muszę zrobić mnóstwo rzeczy przed podróżą, to zawsze jest ta sama sytuacja, że jest za mało czasu. Pracuję więc w nocy. A moja żona mówi wtedy: “Jesteś niesamowity! W ogóle nie jesteś zmęczony następnego dnia”. I to jest naprawdę różnica. Przedtem, kiedy nie kładłem się spać przez całą noc, byłem słaby następnego dnia. Teraz jest dobrze. Albo prowadzę samochód, albo non-stop pracuję, albo coś robię. Naprawdę, jestem pewien, że tego nie potrzebuję. Jest w tym także silne skupienie umysłu.

SMTV: Ostatnio, coraz więcej ludzi jest zainteresowanych życiem Światłem. Jak myślisz, dlaczego tak jest?

Schröder: No tak, trudno powiedzieć bo obecnie moja uwaga jest skupiona na życiu Światłem. Zaobserwowałem, że Jasmuheen szeroko rozpowszechniła tę ideę, i jestem naprawdę bardzo wdzięczny jej za to, ponieważ zachęca do tej idei już od długiego czasu. Od dawna prowadzi seminaria i podróżuje po całym świecie, rozpowszechniając ją. Jest to oczywiście jedna z przyczyn, że ludzie stali się tego świadomi i mają jakiś wzór do naśladowania. Zrozumiałem, że ten film - “Na początku było Światło” - poruszył wielu ludzi. Wysłuchali wielu wywiadów. Otrzymali informacje z różnych stron, od naukowców i także od ludzi, którzy przez to przeszli. Według mnie to była najważniejsza przyczyna wydania mojej książki. Powiedziałem: “Tak, świat potrzebuje tej informacji”. Jedna z hipotez, którą słyszałem, jest taka, że jest nowa energia, przez którą jesteśmy prowadzeni. A później, coraz więcej ludzi będzie żyło dzięki tej kosmicznej energii. Rzekłbym, że to jest jakby przygotowanie. Jest coraz więcej ludzi, dla których stało się to normalne, jak na przykład dla mnie. Pełnię teraz rolę wzoru. Stale jacyś ludzie przychodzą do mnie i mówią: “Ach, pierwszy raz spotykam kogoś, kto żyje Światłem i udaje mu się przetrwać! Ja tylko o tym czytałem, a teraz widzę, że to działa”. To daje ludziom odwagę. Długo się zastanawiałem, czy powinienem mówić o tym publicznie, ponieważ w naszej kulturze, jeśli jesteśmy zbyt szybcy z takimi dziwnymi ideami, kiedy wychodzimy przed szereg, wówczas jesteśmy traktowani z wrogością. Widzę jednak, że jesteśmy teraz w okresie, kiedy tak wiele rzeczy się zmienia, więc mam odwagę mówić: “Nie mam nic do stracenia. Po prostu muszę to ujawniać”. Myślę, że tworzymy pole (grupowe). Rozmawiałem wcześniej o polu, z którym się połączyłem kiedy zaczynałem, i to pole rozrasta się. Ludzie wchodzą w sytuacje, w których ufają sobie bardziej i mogą bardziej na siebie liczyć. I ostatecznie, możliwe jest życie Światłem. Według mojej opinii, jest to jakby przygotowanie, i wtedy idzie o wiele łatwiej. Wtedy nie potrzebujemy już 21 dni, ponieważ pole (grupowe) jest dostatecznie duże.

SMTV: Oprócz pisania, Dirk Schröder utworzył także obóz w dzikiej przyrodzie w Bawarii u podnóża wspaniałych gór Alp, i naucza tam dorosłych, rodziny i dzieci jak na nowo połączyć się z naturą.

Schröder : Tak. Uczę takich metod przetrwania jak: “Jak mogę zrobić bezpieczne schronienie? Jak mogę rozpalić ogień bez zapałek? Co mógłbym zjeść w naturze?” Szukamy żywności i picia. To jest przyczyna, dla której przychodzi wielu ludzi, dzieci, młodzież, całe rodziny. Tym, czego nauczyłem się od rdzennych kultur i Indian jest to, że połączenie z naturą i duchowość są jednym i należą do siebie nawzajem. A w naszej kulturze, my je oddzielamy. Tzn. jedno jest przetrwaniem, a drugie jest duchowością. Ludzie, którzy tu przybywają by uczyć się o przetrwaniu, wpadają tu od razu w naturę, w połączenie z drzewami, w okazywanie wdzięczności Matce Ziemi za jej dobra. Gdy oni pomyślą o tym przez chwilę, wówczas uświadamiają sobie co z nimi zrobili. Wracają do pełnego szacunku współ-istnienia. I wówczas, od razu, u wszystkich następuje połączenie się z duchowością. Zyskują całkiem nową perspektywę. Naprawdę, jestem bardzo szczęśliwy widząc, że dzieje się to z dziećmi lub dorosłymi. Od razu budzi się w nich ich potencjał, poprzez połączenie z roślinami i żywiołami. To jest moje główne zajęcie.

Muszę powiedzieć, że stosujemy też inne podejście, które jest takie jak w rdzennych kulturach, że swoje dzieci uczy się poprzez bycie ich mentorami. Jestem przekonany, że każda osoba, która przychodzi na ten świat ma pewien potencjał, ma dar, ma zadanie. Naszym zadaniem jako dorosłych, jako mentorów, jest widzieć ten skarb i pomóc im, naszym podopiecznym, tak by te skarby mogły wyjść na światło dzienne. Zauważam, że dzięki życiu Światłem, moje widzenie w tym kierunku jest o wiele klarowniejsze, że występuje intuicja. I mogę teraz rozmawiać i mieć dobre relacje z ludźmi inaczej niż przedtem. Tę metodę, którą nazywamy "nauczaniem kojota", naprawdę sobie przyswoiłem. Zadając właściwe pytania, jestem w stanie ujawnić i zwiększyć ich możliwości. Widzę rezultaty w ludziach, którzy kilkakrotnie tu wracają. To naprawdę wspaniałe.

Jednocześnie, są tu takie czynniki pobudzające ducha, jak indiańska sauna i chodzenie po ogniu. Widzę, że ludzie zdobywają nowe szersze doświadczenia, które są połączone z duchowością. Uświadamiam sobie, że nie jesteśmy w stanie pojąć całej tej sprawy, jeśli nie przeniesiemy się do innego wymiaru. Widzę, że ludzie, którzy tu przybywają, są gotowi, by ustanowić to połączenie. Jestem przekonany, że potencjał znajduje się w każdym z nas. Musimy po prostu mieć dobry sposób, by to przeprowadzić i odkryć, i doświadczyć tego samemu. Wtedy jest to całkiem łatwe. Dlatego też podtrzymuję samoświadomość natury, duchowe doświadczenie i połączenie z naturą, ponieważ wszystko jest jednością.

SMTV: Ze swojej fantastycznej podróży po życiu świętym Światłem, jaką konkluzję kreśli pan Dirk Schröder o egzystencji człowieka na Ziemi? Czy uważasz, że życie Światłem jest czymś, czego każdy może dokonać, czy przychodzi to z siły kosmicznej albo od Boga?

Schröder: Moim zdaniem, jesteśmy istotami Światła, które przybyły na Ziemię i reinkarnowały się, by zdobyć ziemskie doświadczenie. Dlatego tu jesteśmy, by poczuć tę rzecz, by to dostrzec, by tego doświadczyć we wszystkich formach, bo nie możemy tego zrobić w naszym ciele duchowym. I dlatego, myślę, że w zasadzie każdy z nas jest w stanie połączyć się z kosmiczną energią, bo jesteśmy istotami Światła. Jednak z drugiej strony, myślę, że pewne przejście musi zaistnieć w naszym duchu, w tym co nas otacza i być może w naszym ciele fizycznym, tak byśmy mogli bezpośrednio używać tych energii, które, jak sądzę, są tam zawsze. Zamiast jechać okrężną drogą poprzez rośliny i zwierzęta, możemy czerpać tę energię bezpośrednio. I jest to czysta, zdrowa energia. I jest ona nieustająca; jest tam zawsze. Nie muszę stać w promieniach słońca, by zatankować, by wystarczyło na cały dzień, ponieważ wszyscy wiemy, że kiedy świeci słońce, gdy pogoda jest ładna, czujemy się po prostu dobrze czy jemy czy nie. A kiedy pada przez cały dzień, wtedy ludzie nie czują się dobrze, bo nie ma słońca. Widzę więc, że istnieje bardzo silne połączenie pomiędzy ludźmi i słońcem. Ktoś żyjący Światłem może wówczas bezpośrednio korzystać z tego światła.

SMTV: Mówiąc o energii, to istotnie mogłoby bardzo oszczędzać zasoby, gdybyśmy już nie spożywali ani roślin ani zwierząt. Jaki potencjał dostrzegasz w życiu Światłem - pod względem ekonomicznym, w odniesieniu do środowiska, czy też w powiązaniu ze zmianami klimatu?

Schröder: Tak, to jest szerokie pole. Jeśli chodzi o mnie, oczywiście, to nie muszę już więcej robić zakupów. I naturalnie, dzięki temu, oszczędzam czas i pieniądze. Patrzę na drugą stronę pytania: Jaka byłaby nasza gospodarka, gdyby nikt nie robił zakupów? Wszyscy jesteśmy tak zależni od kupowania i od tego systemu. I naturalnie, cały cykl uległby zmianie. To wszystko byłoby korzystne dla uzdrowienia Ziemi, ale wiele rzeczy upadłoby, ponieważ nasz system jest zbudowany na żywności. I jest to po prostu nasza zachodnia kultura. Wkraczamy do każdego odległego rejonu świata, by promować nasze dobrze znane markowe produkty, więc są one w sprzedaży we wszystkich zakątkach. Gdybyśmy to teraz zmienili, cały system by się zawalił, i wyłoniłoby się coś wspaniałego, jestem o tym przekonany. Być może pewnego dnia dotrzemy tam, ale według mnie, nie jest to celem życia Światłem.

SMTV: Zmiany klimatyczne to obecnie gorący temat, i jest to także zagrożenie dla naszej Ziemi. Jaka jest twoja opinia?

Schröder: Tak, gorący w najpełniejszym tego słowa znaczeniu. Zauważyłem, że kiedy świeci słońce i nie ma chmur, wtedy zawsze to gorąco aż parzy. Właśnie słyszałem w wiadomościach, że gruszki w Bodensee będą zrywane trzy tygodnie wcześniej niż zwykle, ponieważ dojrzały trzy tygodnie wcześniej. I zauważyłem, że wiatr jest bardzo silny, że wyrywa drzewa z korzeniami, zostawiając w lesie wiatrołomy. Normalnie, wiatr tutaj nie jest tak silny. Widzę, że natura reaguje gwałtownie. Staje się coraz bardziej ekstremalna. Jestem o tym przekonany. Lubię używać indiańskiej metafory “Matka Ziemia”, bowiem dzięki połączeniu z naturą, widzę, że jest tam wszystko. Jeśli rozejrzymy się dookoła, wszystko jest tutaj w obfitości. Jeśli coś biorę, to wraca to bardzo szybko. Tak oto, ta Ziemia całkowicie nas zaspokaja. Od pokoleń eksploatujemy Ziemię i straciliśmy dla niej szacunek. A teraz, według mnie, coś się dzieje. Jeśli nadal będziemy postępować tak jak dotychczas, to Matka Ziemia będzie musiała się z tym zmagać, i miara się przebierze. Wówczas ci, którzy szanują ją mniej, dostaną to na co zasługują. I to właśnie ma miejsce w zmianach klimatycznych. Będzie coraz cieplej. A kiedy osiągniemy poziom graniczny, nie będziemy w stanie tego wytrzymać. To będzie zbyt gwałtowne. Według mnie, jest to konsekwencja naszego ludzkiego błędu tu na Ziemi. Jeśli zmienimy nasze postępowanie, natura bardzo szybko odnowi się sama, wysyłając więcej piorunów, by zatkać dziurę ozonową. Może nie załatamy dziury ozonowej, ale musimy coś tu zrobić zaraz, nie w roku dwutysięcznym którymś, ale tak szybko jak to możliwe. I musimy naprawdę czynić dobry użytek z naszych zasobów, naszej wiedzy technicznej i naszej inteligencji na tej Ziemi, z korzyścią dla wszystkiego. Wszystko co musimy zrobić to doprowadzić całość do jednomyślności. I wtedy będziemy żyli w raju na Ziemi.

SMTV: Zapytany o jego filozofię życia, pan Schröder podzielił się z nami swoimi refleksjami.

Schröder: Dotarłem do punktu, gdzie żyję w taki sposób jak chcę, robiąc rzeczy, które są zabawą. Od tej chwili, powiedziałem: “Chciałbym żyć robiąc to co robię, i abym także mógł w każdej chwili to zostawić, w każdej chwili umrzeć”. Naprawdę chciałbym żyć w tej świadomości i widzieć, że moje doświadczenia życiowe przenoszą się na innych ludzi. Tak naprawdę znaczy to, by iść przez życie świadomie. Znajduję się teraz w punkcie, gdzie widzę, iż moją rolą jest przekazywanie informacji innym. Że możliwe jest życie światłem. Możliwe jest połączenie z naturą. I tak to właśnie czuję. Dla mnie, nie ma rozdziału między pracą a wypoczynkiem. Wszystko co robię powinno mieć cel powinno być zrozumiałe i dawać zadowolenie. Chciałbym, aby mnie to ciekawiło. I iść dokądkolwiek mnie poniesie, i tam robić swoje rzeczy. I wtedy, odpuszczam, i tak jest dobrze.

SMTV: Jak myślisz, co jest najważniejszą rzeczą, jaką życie może nam zaoferować?

Schröder: Najważniejszą rzeczą, jaką życie może nam zaoferować, myślę, że jest szczęście, śmiech, radość i połączenie serc. Jestem wielkim wielbicielem Masaru Emoto i jego kryształów i kryształowych tworów. Czymś co zawsze mnie poruszało, był film, na którym wkłada on do wody zdjęcie promieniejącego japońskiego dziecka, by zobaczyć, jaki rodzaj kryształu z tego wyjdzie. Kryształ, który się pojawił był podobny do kryształu miłości. I jest to, jak myślę, najważniejsze doświadczenie. Jesteśmy tutaj na Ziemi, by żyć w wibracji miłości. Wtedy szczęście przychodzi samo.

SMTV: O czym marzysz?

Schröder: Wiele moich życzeń i marzeń już się spełniło. A potem pojawiło się nowe pragnienie. Odkąd miałem coraz więcej doświadczeń łączenia się z naturą i zobaczyłem, co ona ma ludziom do zaoferowania, moje marzenie i życzenie jest takie, byśmy znów żyli w wielkich społecznościach, byśmy żyli w strukturach społecznościowych, byśmy zgadzali się ze sobą szanując się nawzajem, byśmy posyłali dobre słowa. I by każdy żył w spokoju. Byśmy dotarli do pokojowej egzystencji. Byśmy mieli szacunek dla siebie nawzajem, i byśmy ponownie nawiązali połączenie z Ziemią. Oto moje marzenie. I chciałbym, byśmy mieli całkiem duży kawałek ziemi gdzie moglibyśmy się udać, gdzie byśmy się rozwijali, gdzie dzieci i ludzie starsi znów żyliby razem. Mieszkałem z ludami plemiennymi i widziałem radość kiedy starsi zajmowali się dziećmi. Byłem wzruszony do łez na ten widok. Chciałbym, byśmy znowu byli tam, gdzie każdy ma miejsce w życiu, gdzie uczymy się żyć i traktować siebie nawzajem z pełnym szacunkiem w tym okresie czasu, z całą wiedzą i kompetencjami, które mamy. Oto moje życzenie i jestem przekonany, że odniesiemy sukces.

SMTV: Czy masz przesłanie dla świata?

Schröder: Wielkie pytanie. Od pewnego czasu, mówię tak: "Jesteśmy tymi, na których czekano", jak zrozumiałem z proroctwa Hopi. I moje przesłanie dla świata jest takie, by każdy z nas poszukiwał i odnalazł swój potencjał do rozwoju i do życia. Ponieważ wtedy, takie jest moje przekonanie, że kiedy każdy żyje takim jakim on/ona jest, wtedy nie ma zawiści, nie ma wojny, złych słów. Wówczas będziemy żyć w szczęściu i z zadowoleniem. Moje życzenie byłoby takie: aby wszyscy szukali swojego potencjału i rozwijali go.

SMTV: Dziękuję za wywiad. I dziękuję, że dzielisz się swoimi doświadczeniami o stylu życia praną. Twoje wysiłki pomagają uczynić nasz świat bardziej interesującym i rozległym miejscem do życia. Niechaj twój pobyt na Ziemi będzie pełen niebiańskich błogosławieństw.

Schröder: Dziękuję! I chciałbym zakończyć go indiańskim słowem MITAKUYE OYAS’IN, które znaczy coś jak "Wszyscy jesteśmy spokrewnieni". Dla mnie, to słowo mówi wszystko.

czwartek, 1 marca 2012

Tusk poinformował, że i tak musimy przyjąć GMO

Polska musi przyjąć GMO, a właściwie już trochę przyjęła, na przykład na rynku pasz. Oczywiście argumentacja dlaczego Polska musi, jest łatwa do przewidzenia. Nie możemy zabronić GMO, ponieważ uniemożliwia nam to prawo unijne. Premier Tusk, jak sam mówi, może i by chciał, ale nie może, bo ma związane ręce.


Wypowiedzi premiera towarzyszą procedowaniu w Sejmie poprawionej przez Prezydenta Komorowskiego Ustawy o nasiennictwie. Jakoś trudno sobie wyobrazić Prezydenta Komorowskiego, jako chroniącego Polskę przed GMO, ten postój ustawy umożliwił rozpoczęcie drugiej fazy lobbingu na rzecz możliwości rozkręcenia przez koncerny biotechnologiczne gorączki GMO w naszym kraju.

Przypomnijmy, że w krajach, w których operuje Monsanto, wiodący dostawca nasion GMO, korporacja uważa nasiona za swoją własność intelektualną strzeżona patentem. Każdy rolnik podpisuje dokument, w którym zobowiązuje się do nie obsiewania pola pozyskanym w uprawie nasieniem roślin. Monsanto wynajmuje detektywów, którzy ścigają rolników nawet wtedy, gdy znajdą fragment pola z roślinami odpowiadającymi ich opatentowanemu genotypowi. Często są to rośliny wiatropylne, więc istnieje ryzyko samo zapylenia a wręcz skażenia zmutowanymi roślinami tych zdrowych a to dodatkowo będzie wystawiało rolnika na odpowiedzialność karną.

Premier Tusk stwierdził, że Polska nie powinna się stać państwem, które promuje takie rozwiązania, ale raczej takim, które poszukuje ostrożnych rozwiązań, które pozwolą wyeliminować problemy wynikające z modyfikacji genetycznych. Premier dodał, że uważa, iż wokół GMO narosło wiele szkodliwych "mitów i nieporozumień" a sprawa jest wyzwaniem cywilizacyjnym.

Tusk intuicyjnie skojarzył sprawę GMO z ACTA sugerując podobny stopień społecznej świadomości i zorganizowania obywatelskiego. Skojarzenie z ACTA jest bardzo słuszne, bo wprowadzenie opatentowanych nasion  spowoduje, że ACTA zaczną obowiązywać również na rynku nasiennictwa.

Już w tej chwili w Polsce nie da się kupić paszy dla zwierząt nieopartej o GMO. Rolnicy z hodowli ekologicznych sprowadzają pasze z Niemiec. Istnieją też wątpliwości czy uprawy GMO nie są przypadkiem i tak obecne na naszych polach. Wiele hektarów kukurydzy wygląda jak GMO, są tam prowadzone specjalne opryski przypominające proces technologiczny zasiewu nasion typu Rundap Ready, czyli zasiew oprysk, porażenie wszystkiego, co rośnie oprócz kukurydzy.

Przytaczaliśmy już kiedyś historię rolnika z Mazur, który chciał ulżyć żonie i w przydomowym ogródku spryskał tym środkiem, który wraz z nasionami kukurydzy kupuje się w "Centrali". Skutek był taki, ze wszystko, co urosło było bardzo mizerne albo nie urosło wcale. Takie efekty może dawać glifosat stosowany też w Rundapie albo też jakaś forma pochodna tego herbicydu. Takie obserwacje powodują, że warto sobie zadać pytanie czy tego GMO przypadkiem już tu nie ma a to, co próbują zrobić w ustawie o nasiennictwie jest po prostu przyklepaniem istniejącej sytuacji.

Zofia Buczma-Veni - odżywianie światłem - dieta praniczna - 11.11.2011

GMO - bron masowej zaglady

Nieszczepione dzieci sa zdrowsze

Chlorek magnezu

Pozwolę sobie przedstawić Wam artykuł z Nexusa na temat magnezu... nie, to nie reklama kolejnego preparatu, lecz przedstawienie wyników wieloletnich badań profesora Pierre Delbet'a i innych niezależnych uczonych nad chlorkiem magnezu i jego właściwościami prozdrowotnymi. Zapewne wiecie, jak ważny jest magnez w ludzkim organizmie, ale ten artykuł z pewnością poszerzy horyzonty wielu osób w tej kwestii, lub nawet zrobi w nich małą rewolucję. To tyle ode mnie, miłej lektury i jestem ciekaw Waszych opinii Artykuł bardzo długi ale i rzetelny - to nie reklama w 2-3 zdaniach w TV

" Zdrowotne własności chlorku magnezu
Powyższa ocena znaczenia magnezu dla zdrowia autorstwa emerytowanego biochemika i żywieniowca Waltera Lasta nie jest ani trochę przesadzona. Jest ona prawdziwa w dwójnasób z uwagi na to,
że zawartość magnezu w naszym pożywieniu znacznie spadła wskutek stosowania nieorganicznych nawozów dających nadmiar wapnia, oraz dlatego, że medycyna przesadza
w podkreślaniu naszych potrzeb, jeśli chodzi o wapń i faszeruje nas nim kosztem magnezu.

Mimo iż wapń i magnez działają w organizmie razem, ich wpływ na nasz metabolizm jest odwrotny. Wynika to głównie z mechanizmu działania gruczołów przytarczycy, które starają się utrzymać we krwi połączony produkt wapnia i magnezu na stałym i zrównoważonym poziomie w stosunku do fosforu. Kiedy poziom magnezu spada, wówczas w celu przywrócenia równowagi wzrasta poziom wapnia. Skąd bierze się ta dodatkowa ilość wapnia? Oczywiście, z kości i zębów!
Ten problem pogłębia się, kiedy gruczoły przytarczycy są chronicznie nadmiernie pobudzane, zazwyczaj przy niedoczynności tarczycy. To bardzo pospolita sytuacja przy obecności kandydozy (zakażenia drożdżakowego), plomb z amalgamatu rtęci i wypełnień kanałów zębowych – wszystkie te czynniki zdają się inhibitować działanie tarczycy i nadmiernie pobudzać gruczoły przytarczycy.
Jak organizm reaguje na nadmiar wapnia we krwi? Odkłada go w tkankach, głównie tam gdzie występuje chroniczny stan zapalny, co prowadzi na przykład do zwapnienia stawów takiego jak
w artretyzmie, do zwapnienia jajników i innych gruczołów, a w konsekwencji do zmniejszenia produkcji hormonów. Zwapnienie nerek prowadzi do konieczności wykonywania dializy, zaś zwapnienie tkanki piersiowej, szczególnie przewodów mlecznych, często bywa leczone przy pomocy niepotrzebnej mastektomii oraz innych inwazyjnych zabiegów.


Magnez dla zdrowych kości i zębów
Władze medyczne utrzymują, że powszechnemu występowaniu osteoporozy i próchnicy zębów w zachodnich krajach można zapobiec poprzez spożywanie dużych ilości wapnia. Okazuje się jednak, czego dowodzą opublikowane badania, że prawdziwy jest proces odwrotny. W populacjach Azji i Afryki, gdzie spożywa się niewiele wapnia, około 300 miligramów dziennie, osteoporoza występuje bardzo rzadko. W Afryce u kobiet z grupy plemion Bantu, które spożywają dziennie od 200 do 350 mg wapnia, występuje najmniejsza liczba przypadków osteoporozy. W krajach zachodnich przy dużym spożyciu produktów mlecznych średnie spożycie wapnia dochodzi do 1000 mg. Im wyższe spożycie wapnia, szczególnie pod postacią produktów mlecznych (z wyjątkiem masła), tym częstsze występowanie osteoporozy.
Poziomy magnezu i fosforu są utrzymywane w oscylującej równowadze przez hormony wytwarzane przez gruczoły przytarczycy. Jeśli rośnie poziom wapnia, maleje poziom magnezu i vice versa. Przy niewielkim przyswajaniu magnezu, wapń z kości przechodzi do tkanek, podczas gdy wysokie przyswajanie magnezu powoduje przejście wapnia z tkanek do kości. Wysokie przyswajanie fosforu, bez przyswajania wapnia lub magnezu, powoduje wypłukiwanie wapnia z kości i wydalanie go z organizmu razem z moczem. Wysokie przyswajanie fosforu razem z przyswajaniem wapnia i magnezu prowadzi do mineralizacji kości.

Uzyskiwany poprzez odparowywanie wody morskiej chlorek magnezu jest bardzo cennym związkiem chemicznym, który wspomaga zdrowie, zwiększa witalność, zwalcza skutki procesu starzenia, a także leczy liczne choroby i infekcje.
Dr Lewis B. Burnett, chirurg ortopeda, praktykował w dwóch okręgach USA, w których występowały bardzo różne poziomy soli mineralnych w wodzie i w glebie. W okręgu Dallas w Teksasie, przy dużym stężeniu wapnia i niskim magnezu w wodzie, osteoporoza i pęknięcia biodra były bardzo częste, podczas gdy w okręgu Hereford w Teksasie, przy wysokim poziomie magnezu i niskim wapnia, przypadków takich prawie w ogóle nie było. W okręgu Dallas zawartość magnezu w kościach wynosiła 0,5 procent, natomiast w Hereford 1,76 procent. W innym układzie porównań zawartość magnezu w kościach osób cierpiących na osteoporozę wynosiła 0,62 procent, natomiast u zdrowych - 1,26 procent. Tak samo jest w przypadku zębów. Badania przeprowadzone w Nowej Zelandii wykazały, że odporne na próchnicę zęby miały średnio dwa razy więcej magnezu niż zęby podatne na nią. Podaje się, że średnie stężenie fosforanu magnezu w kościach wynosi około 1, w zębach 1,5, w kłach słonia 2, a w zębach zwierząt mięsożernych, które miażdżą kości – aż 5 procent. W kontekście wytrzymałości kości i zębów wapń należy traktować jak kredę, a magnez jak superklej. Magnezowy superklej wiąże i przekształca kredę w doskonałe kości i zęby.
Pewna pacjentka oznajmiła Walterowi Lastowi: „W piątek po południu zadzwoniła moja lekarka
w sprawie badania gęstości moich kości i chciała dowiedzieć się, co robiłam przez ostatnie dwa lata. Zapytałam, do czego jej to potrzebne. Powiedziała, że po porównaniu badań z roku 2005 i 2006
z badaniem z roku 2008 okazało się, że ich stan poprawił się. Nie mogła w to uwierzyć i oświadczyła,
że normalnie ktoś, kto ma osteoporozę, już z niej nie wychodzi". Lekarka przyznała w ten sposób,
że wie, iż sposób leczenia przy pomocy wysokich uzupełniających dawek wapnia nie pomaga, a mimo to zastosowała go. Pacjentka sama zmieniła kurację, obniżając dawki wapnia i zwiększając dawki magnezu (w połączeniu z borem).


Absorbowanie magnezu i dawkowanie
Rozwiązaniem tego problemu jest obniżenie poziomu wapnia we krwi przy pomocy wysokiego poboru magnezu. Jednak wszelkie nadmiary magnezu są szybko wydalane z moczem. Tak więc, aby utrzymać wapń w kościach i zębach, a nie w stawach i tkankach miękkich, potrzeba stałych dostaw magnezu.
Tradycyjnie magnez w naszej diecie pojawia się w formie jonowej i zostaje zmieniony w żołądku
w chlorek magnezu, albo łączy się z proteinami, szczególnie z chlorofilem, po czym zostaje rozłożony
i przybiera zdolne o absorpcji postacie chlorku magnezu lub magnezu chaletowanego. Tak więc, do jego uzupełniania możemy użyć bezpośrednio chlorku magnezu zamiast tlenku lub wodorotlenku magnezu oraz innych form, które wymagają dodatkowo kwasu chlorowodorowego (solnego). Chlorek magnezu ma jeszcze jedną zaletę: dostarcza jonów magnezu i chloru, które są potrzebne do stymulowania aktywności enzymów trawiennych i wytwarzania kwasu solnego w żołądku. Gorzka sól (siarczan magnezu), znana również jako epsomit, jest źle przyswajana i dlatego przyciąga wodę w okrężnicy
i działa jako środek przeczyszczający.

Kiedy owoce i warzywa są hodowane na glebie bogatej w sole mineralne, wówczas zawierają dużą ilość soli mineralnych, w tym magnezu.
Magnez jest absorbowany przez organizm głównie z jelita krętego stanowiącego zakończenie jelita cienkiego. Kiedy spożywamy RDI (Recommended Dietary Intake - zalecana dzienna dawka) magnezu, która wynosi średnio od 360 do 410 mg, absorbujemy około 50 procent magnezu, ale kiedy spożywamy niższe od optymalnych ilości, możemy absorbować aż 75 procent. Absorpcja spada gwałtownie przy jednorazowym spożyciu ponad 200 mg, stąd ważne jest, aby spożywać magnez w mniejszych dawkach przez cały dzień.

Chlorek magnezu można dodawać do pokarmów lub napojów, takich jak sok, głównie po to, aby zneutralizować jego słono-gorzki smak. Osobiście mieszam go z sokiem, jednorazowo ćwierć łyżeczki do herbaty, ale jest to oczywiście sprawa indywidualnych preferencji. Można zacząć od kilku kropli dodanych do posiłku lub napoju, a potem powoli zwiększać dawkę do polowy łyżeczki do herbaty dwa razy dziennie, co daje 600 mg chlorku magnezu dziennie.
Kiedy zmagamy się z takimi stanami, jak stres, starzenie, próblemy naczyniowo-sercowe i oznaki zwapnienia, wielu lekarzy zaleca dawkę do 1000 mg dziennie. Absorbowanie magnezu w jelicie zmniejsza się wraz z wiekiem i pojawianiem się problemów żołądkowo-jelitowych, szczególnie przy dysbiozie wywołanej antybiotykami i innymi farmakologicznymi lekami. Nadmierne wydalanie magnezu
z moczem może również być skutkiem ubocznym niektórych farmaceutyków.

Wyniki badań opublikowanych w roku 2005 dowodzą, że dwie trzecie Amerykanów nie spożywa nawet najniższego poziomu RDI, zaś 19 procent przyjmuje mniej niż jej połowę. ''Mogą upłynąć aż trzy miesiące albo i więcej, zanim doustne uzupełnianie magnezu przywróci właściwy poziom magnezu wewnątrzkomórkowego, a według dr Normy She-aly może to zająć nawet rok."
Wszystkie wyżej wymienione problemy sprawiają, że bardziej atrakcyjne staje się przyswajanie (absorpcja) magnezu przez skórę, która omija układ trawienny oraz konieczność wykorzystywania kwasu chlorowodorowego (solnego) i dobrze funkcjonującego przewodu pokarmowego.
W suchej formie chlorek magnezu jest zwykle sprzedawany w postaci białych higroskopijnych płatków uwodnionych sześcioma molekularni wody (heksahydrat lub sześciowodzian) na każdy atom magnezu połączony z dwoma atomami chloru (MgCl,). To powinowactwo z wodą oznacza, że chlorku magnezu można używać w charakterze „magnezowej oliwy", którą można smarować skórę w ramach przezskórnej terapii magnezowej. Nie jest to prawdziwa oliwa, ale odczucie jest takie, jakby smarowało się skórę oliwą.
Tę procedurę opisał szczegółowo w swojej książce Transdermal Magnesium Therapy (Przezskórna terapia magnezem) Mark Sircus. Jako zdrowotny dodatek jest on bezpieczny w stosowaniu, zarówno wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Jak podaje Sircus:
"Roztwór chlorku magnezu jest nie tylko nieszkodliwy dla tkanki, ale ma również duży wpływ na leukocytozę, dzięki czemu jest doskonałym środkiem do leczenia zewnętrznych ran"

Odmładzanie poprzez przyjmowanie większych ilości magnezu jest powolnym procesem, głównie dlatego, że ilość magnezu, jaką możemy przyjąć, jest ograniczona przez jego przeczyszczający charakter oraz konieczność zachowania równowagi z ilością przyjmowanego wapnia i fosforu.
Jest jeszcze jeden problem polegający na tym, że mięśnie spastyczne mają ubogą cyrkulację krwi
i limfy, co znacznie utrudnia przyjętemu doustnie magnezowi rozpuszczenie się i wymycie zwapnień tkanek i stawów. W leczeniu tych problemów należy więc stosować oliwę magnezową. Proces odmładzania można przyspieszyć zwiększając cyrkulację w permanentnie skurczonych mięśniach poprzez zastosowanie magnezowej oliwy do głębokiego masażu tkanek lub nacierania, albo stosując ją w postaci gorących okładów. Należy jednak zachować ostrożność w przypadku wrażliwej skóry, ponieważ oliwa magnezowa może przez pewien czas piec. W takim przypadku najlepiej jest ją rozcieńczyć do poziomu możliwego do zaakceptowania. Jeśli wciera się ją w formie mocno rozcieńczonej, zostaje powoli wchłonięta przez skórę, natomiast w przypadku formy skoncentrowanej na skórze pozostaje klejąca warstwa, która po pewnym czasie musi być starta lub zmyta bieżącą wodą. Mimo to, w przypadku wielu dolegliwości, takich jak artretyzm oraz inne formy zesztywnienia i bólu, dobrze jest posmarować nią okolice dotknięte chorobą i na noc owinąć czymś utrzymującym ciepło.


Przeciwbakteryjne działanie magnezu
Chlorek magnezu jest też silnym środkiem przeciwzapalnym. Tej własności nie posiadają żadne inne postacie magnezu. Pierwszym uczonym, który badał i promował antybiotyczne efekty magnezu, był francuski chirurg, profesor medycyny Pierre Delbet. Szukając w roku 1915 roztworu do przemywania ran żołnierzy, odkrył, że zwyczajowo stosowane antyseptyki w rzeczywistości niszczą tkanki i pogłębiają infekcje zamiast im zapobiegać. We wszystkich jego testach chlorek magnezu dawał najlepsze wyniki. Okazało się, że nie tylko jest on nieszkodliwy dla tkanek, ale też znacząco pobudza aktywność leukocytów i fagocytozę, a tym samym niszczenie chorobotwórczych mikrobów. Później profesor Delbet przeprowadził eksperymenty z wewnętrznym stosowaniem chlorku magnezu i ustalił, że ten związek silnie pobudza układ odpornościowy. W jego eksperymentach fagocytoza wzrosła o 333 procent. Oznacza to, że po przyjęciu chlorku magnezu, ta sama liczba białych krwinek niszczy ponad trzykrotnie więcej mikrobów niż bez niego.
Profesor Delbet ustalił, że chlorek magnezu jest skuteczny w leczeniu szeregu dolegliwości,
w tym choroby przewodu pokarmowego, takiej jak zapalenie okrężnicy i problemy
z woreczkiem żółciowym, choroby Parkinsona, trądziku, egzemy, łuszczycy, brodawek
i swędzenia skóry, impotencji, przerostu prostaty, problemów z mózgiem i krążeniem,
a także astmy, gorączki siennej, pokrzywki i reakcji anafilaktycznych. Dzięki niemu włosy
i paznokcie stają się mocniejsze i zdrowsze, a pacjentom przybywa energii.
Profesor Delbet odkrył ponadto, że chlorek magnezu bardzo dobrze zapobiega rakowi i leczy stany przedrakowe, takie jak leukoplakia (rogowacenie białe), hiperkeratoza (rogowacenie nadmierne)
i chroniczne zapalenie sutka. Badania epidemiologiczne potwierdziły, że w regionach o glebie bogatej
w magnez występuje mniej przypadków raka niż tam, gdzie jest go w glebie mało.

Profesor Delbet podawał rutynowo roztwór chlorku magnezu pacjentom z infekcjami oraz na kilka dni przed planowanym zabiegiem chirurgicznym. Był bardzo zdziwiony, kiedy wielu z nich doświadczało euforii i przypływów energii. Chlorek magnezu działa podobno w szczególny sposób na wirusa tężca i jego skutki w organizmie. Wygląda na to, że nawet chroni przed skutkami ukąszeń węży. Świnki morskie nie zdychały po iniekcji dawki jadu węża, która w normalnych warunkach jest zabójcza, a królik, któremu podano roztwór chlorku magnezu, przetrwał ukąszenie jadowitej żmii.
Inny francuski lekarz, dr A. Neveu, stosując chlorek magnezu, wyleczył w ciągu dwóch dni kilku pacjentów chorych na dyfteryt. Opublikował również wyniki leczenia przypadków choroby Heinego-Medina (polio), które zostały wyleczone w kilka dni, z tym, że leczenie rozpoczęto natychmiast lub
w ciągu niewielu miesięcy po rozpoczęciu postępowania paraliżu.
Dr Neveu ustalił, że chlorek magnezu jest skuteczny w leczeniu astmy, bronchitu, zapalenia płuc, rozedmy, zapalenia gardła, zapalenia migdałków, chrypki, pospolitego przeziębienia, grypy, krztuśca, odry, różyczki, świnki, szkarlatyny, zatrucia, nieżytu żołądka i jelit, czyraków, ropni, zastrzału, zakażonych ran i zapalenia szpiku.

W czasach bardziej współczesnych dr Raul Vergini i inni potwierdzili te wcześniejsze wyniki i do listy chorób i stanów poddających się działaniu chlorku magnezu dodali następne: ataki ostrej astmy, szok, tężec, opryszczka, półpasiec, ostre i przewlekłe zapalenie spojówek, zapalenie nerwu wzrokowego, choroby reumatyczne, wiele chorób alergicznych i zespół chronicznego zmęczenia. Odkryli również jego korzystny wpływ w leczeniu raka. We wszystkich przypadkach chlorek magnezu dawał znacznie lepsze wyniki niż inne związki magnezu.


Magnez na nerwy
Magnez wpływa uspokajająco na układ nerwowy i stąd często jest wykorzystywany jako środek nasenny. Może również być stosowany do uspokajania rozdrażnionych lub nadmiernie pobudzonych nerwów. Jest szczególnie pomocny w opanowywaniu ataków epileptycznych, konwulsji kobiet w ciąży i "drżenia" alkoholików. Poziom magnezu jest u alkoholików zazwyczaj niski, co pogarsza ich problemy ze zdrowiem. Kiedy poziom magnezu jest niski, nerwy tracą kontrolę nad aktywnością mięśni, oddychaniem i procesami mentalnymi. Nerwowe wyczerpanie, tiki i drgawki, dreszcze, podenerwowanie, nadwrażliwość, skurcze mięśni, niepokój, lęki, niezdecydowanie, dezorientacja
i arytmia serca - wszystkie one ustają pod wpływem wzrostu spożycia magnezu.
Pospolitym objawem niedoboru magnezu jest ostra reakcja mięśni na niespodziewany głośny dźwięk. Sen przy niedoborze magnezu jest niespokojny i zakłócany częstymi rozbudzeniami w nocy.

Jednak nie wszystkie postacie magnezu są tak samo efektywne. W badaniach obejmujących ponad 200 pacjentów dr W. Davis zastosował chlorek magnezu jako środek na bezsenność. Jak podaje, sen był indukowany natychmiastowo i był nie zakłócany - 99 procent pacjentów nie czuło po przebudzeniu jakiegokolwiek zmęczenia. Ponadto zniknęły występujące za dnia niepokój i napięcie. Stosując wysokie dawki uzupełniające magnezu, można przezwyciężyć wiele symptomów choroby Parkinsona, można zapobiec drżeniu i złagodzić sztywność.

Przy stanach przedrzucawkowych u kobiet w ciąży mogą wystąpić konwulsje, nudności, zawroty głowy
i migreny - stany te leczy się w szpitalach infuzjami magnezu. Ze względu na silny efekt relaksujący magnez nie tylko poprawia sen, ale łagodzi również migreny i bóle głowy. Nawet liczba samobójstw ma związek z niedoborem magnezu: im niższy poziom magnezu w glebie i wodzie w jakimś regionie, tym więcej notuje się tam przypadków samobójstw. Epilepsje występują przy szczególnie niskim poziomie magnezu we krwi, płynie rdzeniowym i mózgu, powodując nadpobudliwość pewnych regionów
w mózgu. Jest wiele doniesień o znacznym złagodzeniu lub ustąpieniu przypadków epilepsji dzięki uzupełnieniu magnezu. W próbie, którą objęto 30 epileptyków, podawanie dziennie 450 mg magnezu doprowadziło do opanowania ich ataków. W innych badaniach ustalono, że im niższy jest poziom magnezu we krwi, tym ostrzejsze są ataki epilepsji.
We wszystkich przypadkach chlorek magnezu dawał znacznie lepsze wyniki niż inne związki magnezu.
Magnez najlepiej oddziałuje w połączeniu z witaminą B6 i cynkiem. W odpowiednim stężeniu inhibituje konwulsje poprzez ograniczenie lub spowolnienie rozprzestrzeniania się wyładowania elektrycznego z wyizolowanej grupy komórek mózgowych na resztę mózgu. Nawet początkowy wybuch strzelających komórek nerwowych, który inicjuje atak epileptyczny, można wyhamować przy pomocy magnezu.

Magnez na odmłodzenie
Wapń i magnez mają odwrotny wpływ na organizm ludzki. Generalna zasada mówi, że im bardziej miękka jest konstrukcja naszego ciała, tym więcej potrzebujemy wapnia i im bardziej jest ono sztywne
i nieelastyczne, tym więcej magnezu, a mniej wapnia. Magnez jest zdolny do odwrócenia związanego z wiekiem zwyrodnieniowego zwapnienia struktur naszego organizmu i w ten sposób może przyczynić się do jego odmłodzenia. Walter Last przypisuje magnezowi nazwę „odmładzającego minerału".
Młode kobiety, dzieci i, co najistotniejsze, niemowlęta mają bardzo miękką konstrukcję ciała i gładką skórę przy niskim poziomie wapnia i wysokim magnezie w swoich organach i tkankach miękkich. Generalnie potrzebują oni dużych dawek wapnia. Taka jest biochemia młodości. Wraz z wiekiem stajemy się coraz sztywniejsi - najwyraźniej objawia się to u starszych mężczyzn i kobiet po menopauzie. Arterie twardnieją aż do stadium arteriosklerozy, układ kostny ulega zwapnieniu, co przy fuzji kręgów kręgosłupa i stawów powoduje sztywność, nerki i pozostałe organy ulegają coraz większemu zwapnieniu i stwardnieniu, tworzą się kamienie, wapnienie powoduje w oczach zaćmę, nawet skóra twardnieje, staje się sztywna i pomarszczona. W ten sposób wapń znalazł się w tej samej lidze co tlen i wolne rodniki, podczas gdy magnez działa wspólnie z wodorem i przeciwutleniaczami utrzymując elastyczność ciała.
Podczas gdy zwiększenie spożycia magnezu jest korzystne dla większości ludzi, osoby z niskim ciśnieniem krwi bardziej potrzebują wapnia. Normalne ciśnienie krwi wynosi 120/80 i im jest niższe, tym większe powinno być dzienne spożycie wapnia. Chociaż osoby z wysokim ciśnieniem krwi mogą odnosić korzyści ze spożywania dwukrotnie większej ilości magnezu niż wapnia, a osoby z niskim ciśnieniem krwi mogą spożywać dwa razy więcej wapnia niż magnezu, to jednak wszyscy oni powinni spożywać oba minerały w stosunkowo dużych ilościach. Osoby z niskim ciśnieniem krwi i inklinacjami do stanów zapalnych powinny również ograniczyć spożycie fosforu.
Pewien ginekolog donosi, że jednym z pierwszych organów ulegających zwapnieniu są jajniki, co prowadzi do przedmiesiączkowych napięć. Kiedy zaordynował swoim pacjentkom duże dawki magnezu, ich napięcia przedmiesiączkowe zniknęły i ich samopoczucie i wygląd znacznie się poprawiły. Większość z nich donosi, że zeszczuplały, zyskały na energii, czuły się mniej przygnębione, zaś seks sprawiał im znacznie większą przyjemność niż przedtem.
Dla mężczyzn magnez jest równie korzystny w przypadku problemów z przerostem gruczołu krokowego. Objawy ustępują zazwyczaj po pewnym okresie przyjmowania chlorku magnezu.


Inne korzyści dla zdrowia
Jak widzimy, magnez jest bardzo istotny dla normalnego funkcjonowania układu sercowo-naczyniowego i nerwowego, a także w ponad 300 reakcjach enzymatycznych oraz w wytwarzaniu energii. Mark Sircus stwierdza:
"Magnez jest najważniejszym minerałem utrzymującym właściwą równowagę elektryczną
i umożliwiającym niezakłócony metabolizm w komórkach. Magnez jest drugim wśród najczęściej występujących w komórkach i czwartym wśród najobficiej występujących w organizmie kationów (jonów dodatnich). Jest wewnątrzkomórkowym modulatorem aktywności elektrycznej komórki. Jego niedobór
w organizmie oznacza katastrofę dla życia komórki, ale ten fakt nie jest powszechnie znany."
Czyż to nie na poziomie komórkowym zaczyna się zdrowie i choroba? Sircus powiada także, że „bez magnezu nie ma energii i nie ma ruchu, nic ma w ogóle życia".

Lista korzyści dla zdrowia, jakie daje magnez różnym układom organizmu, w tym układowi sercowo-naczyniowemu i nerwowemu (o czym już wspominałam), oraz układowi trawiennemu, oddechowemu, wydalniczemu, limfatycznemu, immunologicznemu, mięśniowo-szkieletowemu i rozrodczemu. Odgrywa także ważną rolę w procesie wytwarzania energii. Jest tam też mowa o dodatnim wpływie magnezu na metabolizm w zakresie kontroli wagi ciała, cukru i cholesterolu we krwi oraz stwierdzenie, że magnez jest konieczny proteinom do metabolizowania skrobi i tłuszczu i że spełnia ważną rolę w funkcjonowaniu wątroby, tarczycy i przytarczycy. Mówi się tam nawet o jego korzystnym wpływie na słuch, wzrok
i smak.

Zakres patologii wynikających z niedoboru magnezu jest wręcz oszałamiający: nadciśnienie oraz inne choroby sercowo-naczyniowe, uszkodzenia nerek i wątroby, migreny, stwardnienie rozsiane, jaskra, choroba Alzheimera, nawrotowe infekcje bakteryjne, zespół napięcia przedmiesiączkowego, niedobory wapnia i potasu, cukrzyca, kurcze, osłabienie mięśni, impotencja, agresja, włókniaki, utrata słuchu
i akumulacja żelaza. Zwiększone spożycie magnezu pomaga w zapobieganiu tworzenia się lub
w rozpuszczaniu kamieni nerkowych i kamieni woreczka żółciowego.
Uaktywnienie enzymów trawiennych i produkcji żółci oraz poprawa zdrowotności flory jelitowej to czynniki sprawiające, że magnez jest korzystny w normalizacji procesów trawiennych i zmniejszeniu dyskomfortu trawiennego, wzdęciach oraz w pozbyciu się odrażającego fetoru stolca. W rzeczywistości redukuje on wszystkie odrażające zapachy ciała, w tym pod pachami i ze stóp. Być może właśnie to jest przyczyną zmniejszenia zapachów ciała przez chlorofil, który zawiera duże ilości magnezu.

Kilka słów w sprawie zachowania umiaru... Osoby cierpiące na ostre problemy nerkowe (na przykład, jeśli ktoś musi poddawać się dializie z powodu ostrej niewydolności nerek) oraz miastenię (choroba Erba-Goldflama) powinny unikać uzupełniania magnezu. Zawsze należy udać się najpierw do lekarza
i sprawdzić stan swojego zdrowia. Należy też być bardzo ostrożnym w przypadku ostrych stanów nadnerczy i zbyt niskiego ciśnienia krwi. Zbyt dużo magnezu może osłabić mięśnie. Jeśli do tego dojdzie, należy przez jakiś czas spożywać więcej wapnia."

Barbara Bourke, Walter Last
ZDROWOTNE WŁASNOŚCI CHLORKU MAGNEZU
Nexus nr 63 (1/2009)