Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Technika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Technika. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 kwietnia 2012

Inspiracja do Avatara 2 - zejscie do glebi Rowu Marianskiego

Reżyser kasowego przeboju "Titanic" zdołał dzisiaj skutecznie zejść do najgłębszego otworu znanego ludzkości, do Rowu Mariańskiego. Cameron dokonał tego w specjalnym supernowoczesnym jednoosobowym batyskafie o nazwie Deepsea Challenger.


Zejście na głębokość prawie 11 km miało trwało o połowę krócej niż zakładano, ponieważ po sześciu godzinach wystąpiły kłopoty z hydrauliką, które zmusiły słynnego reżysera do wynurzenia. Mimo problemów James Cameron został pierwszym człowiekiem, który samotnie zszedł do Rowu Mariańskiego.

Poprzednio dno tego najgłębszego rowu oceanicznego zostało spenetrowane 23 stycznia 1960 roku i dokonali tego w batyskafie Trieste, Don Walsh oraz Jacques Piccard.

Cameron wyznał, że podróż w głębiny traktował, jako inspirację do scenariusza Avatara 2 gdzie część akcji ma się rozgrywać w oceanie na planecie Pandora. Reżyser liczył też na sfilmowanie nieznanych do tej pory zwierząt a być może i ryb.

Latajacy talerz to nic nadzwyczajnego



Czlowiek polecial jak ptak

Człowiek jedynie machając skrzydłami wzniósł się w powietrze i szybował jak ptak. Cały eksperyment został dokonany w Holandii. Skrzydła zbudowano podobno bazując na szkicach Leonarda da Vinci.

Powyższy film przedstawia oblot testowy tego urządzenia. Cały pokaz wygląda niezwykle interesująco. Odbywa się to w parku i oblatywacz po prostu biegnie machając skrzydłami przytwierdzonymi do rąk. W pewnym momencie wzbija się w powietrze.

Według oficjalnych informacji osiągnięty pułap to 100 metrów. Następnie widzimy jak lotem ślizgowym ląduje w tym samym parku.

Oczywiście jak to bywa w takich wypadkach grono sceptyków stwierdziło, że jest to oczywiste fałszerstwo i podobno nawet przyznała to osoba, która udostępniła ten film. W każdym razie zrobił się z tego news o zasięgu ogólnoświatowym, pokazały to media, więc bez względu na to czy to fake czy prawdziwy oblot skrzydeł dla ludzi można to uznać za warta wzmianki ciekawostkę.

Haarp terroryzuje kraje swiata

niedziela, 1 kwietnia 2012

Samolot - najszybszy obecnie środek komunikacji, służący do przemieszczania się pomiędzy najodleglejszymi punktami geograficznymi, w niedalekiej przyszłości może zostać zastąpiony przez rozwiązanie, o którym dotychczas opowiadali futuryści i twórcy literatury science-fiction. Mało tego - patent, który wizjonerzy chcą zaadaptować na potrzeby nowatorskiej metody transportu jest już w tej chwili stosowany w zmodyfikowanej wersji w różnych innych dziedzinach życia. Mowa o tubach próżniowych, których idea działania przypomina nieco tę wykorzystywaną np. przez banki oraz duże sieci handlowe podczas przesyłu pieniędzy (zamiast pneumatyki wykorzystuje jednak próżnię).
Technologia przyszłości, która określana jest mianem "Evacuated Tube Transport" (w dosłownym tłumaczeniu nazwa ta odnosi się do transportu próżniowego realizowanego za pośrednictwem rur), została już opatentowana. W czasie działania wykorzystuje ona wyłącznie zbudowane do celów transportowych kanały, z których wyeliminowane zostało powietrze.

Nowoczesny system znany jako ETT lub ET3 daje niesamowite możliwości. Jeśli udałoby się go wdrożyć, to podróż odbywałaby się za pośrednictwem specjalnych kanałów próżniowych. Turyści - pomiędzy dwoma oddalonymi między sobą miastami - przemieszczaliby się przy pomocy kapsuł, które gabarytami przypominałyby samochody osobowe. Ich kontrola odbywałaby się poprzez manipulację polem magnetycznym. W czasie jednego kursu w wehikule mogłoby się pomieści 6 osób lub ok. 360 kilogramów ładunku.

(fot. et3.com)

Osiągi, które gwarantowałoby takie nowoczesne urządzenie, są również imponujące. Podróż z Nowego Jorku do Los Angeles zajęłaby ok. 45 minut, a z Waszyngtonu do Pekinu zaledwie 2 godziny - poinformował serwis Discovery. Oznacza to, że mniej więcej tyle samo czasu potrzeba by było na podróż z Warszawy do Australii. Z informacji znajdujących się w specyfikacji technicznej projektu wynika, że pojazdy przemieszczające się tunelami próżniowymi mogłyby rozwijać prędkość sięgającą 6500 kilometrów na godzinę.

Niewielki czas potrzebny do przemieszczenia się z jednego miejsca na świecie do drugiego, położonego na innej półkuli, to nie jedyne zalety nowego systemu. Plusów jest znacznie więcej. Technologia ta jest dużo bardziej bezpieczna niż transport lotniczy. Ryzyko kolizji w tym systemie praktycznie nie istnieje. Co więcej, jest też dużo bardziej przyjazna dla środowiska. Podróżowanie za pośrednictwem tub próżniowych praktycznie nie generowałoby zanieczyszczeń.

Konsorcjum et3.com zrzeszające firmy i osoby, które brały udział w tworzeniu niezwykłej wizji zakładającej budowę nowoczesnego systemu transportu, złożyły wniosek do urzędu patentowego już w 1999 r. Po upływie siedmiu lat wniosek został rozpatrzony pozytywnie. Realizacją projektu wstępnie zainteresowane są Chiny. Wciąż jednak potrzebni są kolejni inwestorzy. Już dziś można powiedzieć, że jeśli znajdą się następni chętni na wdrożenie niezwykłego projektu, kolejne etapy jego realizacji pochłoną gigantyczne sumy pieniędzy.

Kontrowersje fal elektromagnetycznych

czwartek, 15 marca 2012

Polscy piloci F16 beda cwiczyc z Izraelskimi

Izrael może nie być w stanie zniszczyć irańskich ośrodków atomowych. Prasa na całym świecie rozpisuje się na temat hipotetycznego przebiegu operacji izraelskiej na niebie Iranu. Analitycy wojskowi poproszeni o komentarze stwierdzają, że Izrael może nie być w stanie dokonać takiego ataku.




Według wyliczeń opublikowanych przez gazetę New York Times do „chirurgicznych” nalotów na instalacje atomowe Izrael musiałby użyć, co najmniej 100 samolotów. Co więcej musiałby być w stanie uzupełniać paliwo w czasie lotu myśliwców, bo odległość do Iranu to ponad 1600 kilometrów. Problematyczne jest też jak miałyby tam polecieć siły IDF.



Istnieją trzy hipotetyczne trasy przelotów. Na północ nad Turcją, na południe nad Arabią Saudyjską i ewentualnie nad Jordanią i Irakiem. Najbardziej prawdopodobna jest ta trzecia trasa, ponieważ Irak po „demokratyzacji” przeprowadzonej tam przez USA praktycznie nie istnieje, jako państwo i nie ma obrony przeciwlotniczej. Nie wiadomo jedynie czy na przelot wyraziłaby zgodę Jordania, raczej nie, ale Żydzi mogliby ich po prostu zignorować.



Analitycy dywagują również na temat tego, jakie bomby musiałby zrzucić Izrael, aby skutecznie zniszczyć cele i jak je naprowadzić. Stosowanie nawigacji GPS mogłoby być nieskuteczne. Gdy w 2007 roku Izrael zniszczył syryjski reaktor atomowy użyto naprowadzania laserowego i prawdopodobnie przynajmniej w części przypadków teraz należałoby postąpić podobnie. To wiązałoby się z działaniami IDF na terytorium wroga.



NYT zauważa, że przynajmniej w jednym przypadku, konkretnie ośrodka Fordo, zniszczenie go nie jest możliwe za pomocą bomb konwencjonalnych. Ośrodek przypomina amerykańską Cheyenne Mountain i został wydrążony w górze. Znajduje się nad nim 70 metrów skał i zniszczyć można go jedynie z wykorzystaniem broni jądrowej albo od środka, co wiązałoby się z akcją komandosów.



Izrael jest zirytowany, że USA jest niechętne atakowi na Iran. Amerykanie wolą nie drażnić swojego społeczeństwa przed wyborami prezydenckimi, ale paradoksalnie to może wyewoluować, bo gdyby doszło do prowokacji jak na przykład atak na któryś z amerykańskich lotniskowców społeczne poparcie odwetu może wzrosnąć gwałtownie a znając przykłady z przeszłości to mogłoby zapewnić reelekcję Barakowi Obamie, bo Amerykanie nie są skorzy do zmian przywódców w okresie wojennej zawieruchy.



Jedno jest pewne, Izrael usiłuje wplątać w konflikt irański innych, a najchętniej rozwiązałby ten problem czyimiś rękami. Dzisiaj dotarły zaskakujące informacje. Tabloid „Israel Hayom” twierdzi, że polskie F16 mają wziąć udział we wspólnych ćwiczeniach z IDF. Informacje praktycznie zostały potwierdzone przez i przez stronę izraelską i polską. Niedawno IDF przeprowadził również ćwiczenia z udziałem myśliwców włoskich i greckich.

Rzecznik Prasowy Dowódcy Sił Powietrznych, ppłk Sławomir Gąsior w rozmowie z tvn24.pl nie potwierdził, że wspólne ćwiczenia się odbędą, ale też nie zaprzeczył wprost informacjom izraelskiego dziennika. Jak zaznaczył, część operacji prowadzonych przez polskich żołnierzy ma charakter niejawny, dlatego Dowództwo Sił Powietrznych o nich nie informuje. - Chodzi o względy bezpieczeństwa - dodał ppłk Gąsior.

Powstaje jednak pytanie, po co organizowane są takie ćwiczenia. Odpowiedź na nie może nam się nie podobać i za chwile może nas to wplątać w wielki konflikt o zasięgu globalnym. W tym konflikcie najwyraźniej opowiemy się po stronie przeciwnej niż Rosja i Chiny. Te rosyjskie czołgi, których tak bardzo się bali Polacy w ostatniej kampanii wyborczej mogą się pojawić nad Wisła szybciej niż nam się wydaje.

Kolejny pomysł na ograniczenie wolności Internetu w Polsce

Wojna w Internecie trwa, Internauci muszą się zacząć zbroić. Dzisiaj media obiegła informacja, że planowana jest nowelizacja ustawy Prawo telekomunikacyjne. Dzięki niej to, co i tak się działo będzie się działo legalniej. Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji motywuje swoje zmiany poprzez potrzebę troski o internautów i jakość świadczonych usług. To oczywista hipokryzja!!!
Tłumaczenia podwładnych ministra Boniego są totalnym kuriozum. Prawo ma zobowiązać dostawców Internetu do logowania całego ruchu w sieci. Oficjalnie po to, aby zapewnić możliwość dochodzenia reklamacji klientów na wypadek spadku przepływności. Czy ktoś w to jeszcze wierzy? Już teraz wiadomo dlaczego pan Boni został ministrem cyfryzacji i jaki jest cel jego działania.
Jak podaje serwis interia.pl zapytany o komentarz zastrzegający anonimowość przedstawiciel jednego z większych polskich dostawców Internetu wyraził się następująco.
“Na wypadek ewentualnych reklamacji będziemy zmuszeni przez 12 miesięcy przechowywać szczegółowe informacje o tym, z jakimi stronami łączył się użytkownik oraz jakie pliki i skąd pobierał”.
Nie dajmy się oszukać, logowanie ruchu już trwa od kilku lat i przoduje w tym operator dominujący w Polsce. Służby specjalne już dawno mają wejścia do systemów tego operatora.
Z informacji dochodzących do redakcji naszego portalu wynika, że dostawcami Internetu zaczyna się interesować ABW. Dzwonią do szefów małych niezależnych operatorów i zapraszają na spotkania. Po prostu domykają możliwości śledzenia użytkowników, a że nie wszyscy byli skorzy do współpracy bez wyroku sądowego to zmieniają prawo, aby do tego zobowiązać. Chyba nikt nie wierzy, że robi się to z troski o Internautów. To kolejny bat i próba zwiększenia kontroli nad medium stanowiącym ostatnią emanacje wolności obywatelskich.
Przy takich zamordystycznych planach zawsze pojawia się chór pożytecznych idiotów stwierdzających, że jak ktoś jest uczciwy to nie ma się, czego obawiać. Nic bardziej błędnego. Władza chce wiedzieć wszystko, kto gdzie, na jaką stronę wchodził, o której ile siedział, komu przekazał link etc. W odpowiedzi na takie zagrożenie możliwe jest kilka sposobów zachowania. Można udawać, że to nic takiego i któregoś dnia się zdziwić, można przestać używać Internetu tak jak dotychczas i o to właśnie władzy chodzi, abyśmy się bali. Po to ta SOPA, PIPA, ACTA, mamy się bać i już się boimy. Wiele osób przestało korzystać z popularnych systemów do udostępniania plików.
Koncerny wysyłają do użytkowników żądania zapłaty gigantycznych odszkodowań. Logowanie danych na taką skalę znacznie to ułatwi i każdy, kto korzysta lub korzystał z takich stron internetowych jest na celowniku. Widać to ewidentnie, że otwarta wolna przestrzeń internetowa ewoluuje w kierunku zamykania się. Teraz nadszedł czas na środki zaradcze. Trzeba działać i to dzisiaj, trzeba zacząć budowę sieci VPN ( Virtual Private Network), które umożliwią dostęp do części zasobów Internetu zwalczanych przez nastawione antywolnościowo środowiska.
Zachęcam wszystkich do wykupienia usługi VPN w serwisie HideIPVPN, ale podobnych usług jest więcej. Dzięki temu po ustanowieniu połączenia z punktu widzenia waszego dostawcy Internetu cały wasz ruch będzie prowadził na jedno IP, a polityka tej firmy zakłada, że nie są tam trzymane żadne logi. To jest jedna z możliwych reakcji na ewidentne zagrożenie własnej prywatności na poziomie znacznie przewyższającym wszystko to, co jeszcze niedawno tylko nam się śniło.
Usługa VPN w HideIPVPN kosztuje w zależności od opcji jedynie 6 do 10 dolarów, ale specjalnie dla użytkowników ZnZ firma HideIPVPN zgodziła się zastosowac promocję i obniżyć cenę dla 100 pierwszych klientow o 25% przy płatności miesięcznej. Oczywiście nie wolno korzystać z tego w celach niezgodnych z prawem, ta usługa ma zapewnić prywatność i jest to w pełni legalne. VPN zapewni wam anonimowość i znacznie utrudni gromadzenie danych wrażliwych na wasz temat i jednocześnie umożliwi przeglądanie internetu z dużą prędkościa. YouTube chodzi szybciej niż w Polsce. Konfiguracja jest dziecinnie prosta, wystarczy pobrać program dla Windowsa, wprowadzić login i hasło i pamiętac o właczeniu go zawsze gdy siadamy do Internetu.
Po włączeniu usługi mamy IP z Wielkiej Brytanii, Holandii i USA, co powoduje, ze zyskujemy dostęp do treści dedykowanych dla tych rynków, na przykład doskonałego BBC iPlayera. Usługę można wykupić po kliknięciu w ten link. Są tez opcje testowe. Nasz serwis nawiązał współprace z HideIPVPN i zaoferowano nam pewną ilość kont testowych.
Niniejszym ogłaszam konkurs: Pierwsze trzy osoby, które napiszą i dodadzą wiadomość na portal zmianynaziemi.pl i ta wiadomość ukaże się na stronie głównej otrzyma darmowe konto z usługą HideIPVPN. Warunek, wiadomość nie może być przeklejona, ma być napisana na ciekawy temat i dodana do kolejki oczekujących. O publikacji decyduje administrator. Z laureatami skontaktujemy się droga mailową.

Zmiany Rezonansu Schumanna mogą wywierać duży wpływ na ziemskie organizmy

Rezonans Schumanna to zjawisko powstawania stałych fal elektromagnetycznych między Ziemią i jonosferą przy niskich i ultra niskich częstotliwościach. Ludzie odkryli istnienie tego mechanizmu dopiero w połowie XX wieku. Rezonans długo był na stałym poziomie, od kilkunastu lat zaczyna ulegać zmianie.

Jonosfera i Ziemia wchodzą w interakcje, co przypomina trochę efekt tuby rezonansowej. Nauka ustaliła, że czynnikiem powodującym powstanie tego naturalnego fenomenu są głównie wyładowania atmosferyczne.

Rezonans Schumanna bywa też nazywany pulsem Ziemi. Każdy żywy organizm wchodzi w reakcję z tym pulsem czy też tonem ciągle obecnym w tle. Brak tego elementu powoduje szereg problemów fizjologicznych i psychicznych. Doświadczali tego astronauci i NASA uważa to za poważny problem i przeszkodę w długotrwałej eksploracji kosmosu. Dlatego właśnie prowadzi się rozmaite eksperymenty ze sztucznymi generatorami fal imitujących ten naturalny mechanizm Ziemi.

Podczas badań naukowych ustalono, że to specyficzne promieniowanie elektromagnetyczne wykazuje wiele podobieństw do spektrum częstotliwości emitowanych przez ludzki mózg. Najlepiej widać to w przypadku badania EEG(elektroencefalografu). Człowiek jest wrażliwy na wszelkie emisje fal niskich częstotliwości. Ewolucja ludzkości mogłaby przebiegać inaczej gdyby nie było tej siły przyrody.

Nauka zauważyła, że ten "puls Ziemi" ulega ostatnio zmianom. Aż do początku lat osiemdziesiątych rezonans miał częstotliwość 7,8 Hz. Naukowcy spekulują, że ta wartość była na stałym poziomie przynajmniej przez kilka tysięcy lat. Według aktualnych pomiarów częstotliwość osiąga już wartość 12 Hz.

Zmiany rezonansu Schumanna stanowią zagadkę dla nowoczesnej nauki. Aby to było możliwe, albo średnica Ziemi zmalała o kilkaset kilometrów, lub dolna granica jonosfery wzrosła ze zwykłej odległości 60-70 km do 300-400 km. Co więcej, częstotliwość Schumanna zależy od pory dnia, ale także od pory roku. Działanie Słońca może być kluczowym elementem wpływającym na te zmiany.

Nie ulega wątpliwości, że zmiany tej swoistej wibracji nie pozostają bez wpływu na funkcjonowanie organizmów żywych. Możliwe symptomy tych zmian odczuwalne przez ludzi to migreny, bóle mięśni, skurcze. Niektórzy wręcz twierdzą, że te zmiany mogą w pewnym okresie czasu wpłynąć na ludzkie DNA.

Nie brakuje tez opinii, że gdy rezonans osiągnie pewną wartość krytyczną nastąpią jakieś wielkie zmiany w świadomości człowieka. Stała stymulacja fal mózgowych inną niż zwykle częstotliwością może powodować zmiany, których nauka nie potrafi teraz nawet przewidzieć.

Wolna wola i neuronauka

Układ Słoneczny wleciał w międzygwiezdny obłok energii

Część naukowców twierdzi, że NASA ukrywa aktualnie, że Układ Słoneczny ogarnia, nieznana chmura energii międzygwiezdnej. Teraz, kiedy już nadeszła wywiera ona wpływ na wszystkie planety i na nasze Słońce. Co ciekawe w tym samym czasie, gdy nasz system planetarny wleciał w ten obszar przestrzeni uaktywniły się piramidy na całym świecie.


Jakaś dziwaczna energia atakuje naszą okolicę, a niektóre z największych i najbardziej znanych na świecie piramid generują intensywne ilości energii. Kilka przypadków niezwykłych wiązek energetycznych wystrzelających z piramid jest dobrze udokumentowane. Prawie w tym samym czasie, ludzie na całym świecie zaczęli słyszeć i nagrywać przerażające dźwięki i odgłosy, które wydają się pochodzić jakby z samej Ziemi.
File 11716
Na ilustracji widac jakiś rodzaj błyskawicy uwalnianej z okolicy piramidy
Gdy zagrzmiało z okolicy piramidy Kukulcana podobno turyści krzyczeli, inni robili filmy i pstrykali zdjęcia z aparatów w telefonach komórkowych. Ale nie nastąpiło trzęsienie ziemi a zamiast tego jakaś wiązka wystrzeliła w niebo, w kosmos. Oniemiali ludzie patrzyli na to i zastanawiali się, co to oznacza.
Ale to nie wszystko, już dwukrotnie, bo w2009 i w 2010 słynna piramida słońca w Bośni zachowała się podobnie i cienki promień czystej energii poszybował w kierunku przestrzeni kosmicznej. Badający to zjawisko naukowcy ustalili, że ponad wszelką wątpliwość zachodzi jakaś reakcja energetyczna.

Niedawno również chiński rząd zaczął bacznie obserwować na oznaki aktywności piramidę Xianyang . Krążą pogłoski, że w zeszłym roku zespół naukowców badał tamtejsze piramidy i ustalił, że mogą mieć pozaziemskie pochodzenie.

Biorąc pod uwagę wypadki z piramidami i przyjmując emisję energetyczną, jako fakt nie sposób nie zadać pytania gdzie jest kierowana ta energia i dlaczego? Można też zadać pytanie, co aktywowało tajemniczą moc w tych budowlach? Prawdopodobnie, piramidy przywraca do życia coś nieznanego, przybywającego do nas z kosmosu, tak jakby były do tego zaprojektowane.

NASA i Europejska Agencja Kosmiczna od kilku lat ostrzegają o zbliżających się katastrofach, które mogą rozegrać się od 2012 do 2013 roku. Głównie zwracają uwagę na możliwą hiperaktywność Słońca, jak na razie niewielu traktuje to poważnie.

Wybitny rosyjski astrofizyk, Aleksiej Dmitriew twierdzi, że wie, co się dzieje i jest to o wiele gorsze niż wynika z ostrzeżeń NASA i ESA. Nasz cały Układ Słoneczny wszedł w ogromny, potencjalnie niebezpieczny, międzygwiezdny obłok energii.

Dr Dmitriew wykazał, że oba próbniki Voyager 1 i Voyager 2 zgłaszały dawno, że cały Układ Słoneczny jest zagrożony. Co gorsza, Merav Opher, współpracujący z NASA heliofizyk z George Mason University twierdzi, że ten międzygwiezdny obłok energii jest niestabilny i burzliwy.

Rosyjski naukowiec twierdzi, że chmura energii wpływa na atmosfery planet, a zwłaszcza naszego Słońca. Międzygwiezdny obłok energii pobudzać i wchodzi w interakcje ze Słońcem, Powoduje jego większą aktywność, co prowadzi do większej wydajności i niestabilności gwiazdy.

Interakcja strumieni magnetycznych chmury z magnetosferą Słońca i Ziemi, może powodować mutacje jądra Słońca lub naszej planety, anomalne wiry polne i magnetyczne permutacji tworzące superburze czy szalone zmiany pogody. A co najbardziej niezwykłe, powoduje atmosferyczne i podziemne harmoniczne odgłosy, które można słyszeć prawie na całej planecie.

Piramidy, naturalne zbiorniki energii Ziemi i zaawansowane kondensatory zdają się czerpać siłę z pola magnetycznego planety. Być może, iż są to swoiste zawory bezpieczeństwa wypuszczające nadmiar wybuchowej czystej energii pochodzącej z obłoku kosmicznego ogarniającego nasz bezbronny, układ planetarny.

Harmoniczne odgłosy zostały po raz pierwszy zarejestrowane na wiosnę2011 roku. Od tego czasu trwają gorące dyskusje na temat pochodzenia tego fenomenu. Wiele z takich nagrań ukazało się na YouTube i pochodziły z krajów rozsianych na całym świecie. Filmy są umieszczane przez zaintrygowanych, czasem przerażonych ludzi, domagających się informacji, co to za dźwięki. Chociaż niektóre są bez wątpienia fałszywe, wiele z nich to oryginalne nagrania harmoniczne pochodzące z pod ziemi i z atmosfery.

W niedawnym wywiadzie z magazynu Geochange wspomniano o dziwnych harmonicznych dźwiękach z ziemi, wybitny naukowiec, profesor dr Elchin Khalilov, wypowiedział się na ten temat w następujący sposób:
"... jedna z możliwych przyczyn tych dźwięków... może leżeć w jądrze Ziemi. Faktem jest, że przyspieszenie dryfu ziemskiego północnego bieguna magnetycznego, które wzrosło ponad pięciokrotnie w latach 1998 i 2003 i jest na tak samo wysokim poziomie, powoduje dzisiaj intensyfikację procesów energetycznych zachodzących w jądrze Ziemi, ponieważ jest to proces zachodzący i w rdzeniu wewnętrznym i zewnętrznym, które tworzą ziemskie pole geomagnetyczne. Tymczasem, w dniu 15 listopada 2011 roku wszystkie geofizyczne stacje badawcze w sieci ATROPATENA, które rejestrują w trójwymiarze wariacje ziemskiego pola grawitacyjnego niemal równocześnie zarejestrowały potężny impuls grawitacyjny. Stacje są rozmieszczone w Stambule, Kijowie, Baku, Islamabadzie i Dżakarcie, pierwsza i ostatnia z nich jest oddalona o około 10 000 km. Takie zjawisko jest możliwe tylko wtedy, gdy źródło emanacji jest na poziomie jądra planety. To ogromne uwolnienie energii z jądra Ziemi w końcu ubiegłego roku było jakimś rodzajem sygnału startu wskazującym przejście wewnętrznej energii Ziemi w nową aktywną fazę.
Harmoniczne dźwięki, jako teoretyzuje profesor, wywodzą się z jądra Ziemi. Podobne dźwięki są czasami słyszalne przed wielkim trzęsieniem ziemi.

Tym razem jednak, dźwięki nie są zwiastunem zjawisk sejsmicznych, ale są efektem generowanym przez skręcające się pole magnetyczne. Wszystko to w reakcji na przybycie ogromnej chmury międzygwiezdnej energii, która wdarła się w nasze okolice Drogi Mlecznej.

Czego zatem można się spodziewać w następnych miesiącach? Dmitriew ostrzega, aby przygotować się na najgorsze. Na globalną katastrofę, która wystąpi nie za dziesiątki lat od teraz, ale w najbliższym czasie.

czwartek, 1 marca 2012

W USA powstał pierwszy prywatny kosmodrom

Spaceport America
Na pustyni w Nowym Meksyku w Stanach Zjednoczonych otwarto pierwszy prywatny port kosmiczny "Ameryka”, który jest w posiadaniu firmy Virgin Galactic.


Budowa kosmodromu, położonego wśród rozległych obszarów pustynnych w Nowym Meksyku, kosztowała w sumie 209 milionów dolarów. Podczas gdy inwestorzy byli w stanie odzyskać już pięćdziesiąt milionów głównie z powodu gromadzenia środków od czekających w kolejce przyszłych turystów kosmicznych.

Pierwsze loty zaplanowano na koniec 2012 roku. 2,5 godzinny lot na wysokości 100 km będzie kosztował 100 000 dolarów. Projekt został zaprojektowany i zrealizowany przez brytyjską firmę, Foster and Partners, specjalizująca się w budowie terminali lotniczych. Kosmodrom zawiera poczekalnie i pomieszczenia przygotowania do lotu poza tym jest wieża kontrolna i hangary. Obiekt jest również wyposażony w pas startowy o długości trzech kilometrów.
Kompleks Spaceport zajmuje powierzchnię 11 000 metrów kwadratowych. Projekt Portu Kosmicznego jest w pełni spójny z "kosmicznych" trendami, okna są eleganckie i panoramiczne. Najbardziej niezwykłą jego częścią jest wejście do kosmodromu w kształcie rowków w ziemi. Ściany przy wejściu są wyposażone w duże ekrany, na których można wyświetlać informacje o lotach.
File 19401
W otwarciu tego pierwszego prywatnego kosmodromu wzięło udział około 800 osób, wśród których był astronauta Buzz Aldrin. Na oczach uczestników przeprowadzono loty demonstracyjne statków powietrznych WhiteKnightTwo przewoźnika oraz orbitera SpaceShipTwo.

Wiercenia na Antarktydzie w poszukiwaniu pradawnego jeziora



niedziela, 15 stycznia 2012

NASA odkryla nowa planete

Czy jesteśmy sami we wszechświecie? To pytanie ludzkość zadaje sobie od wieków, teraz NASA stosując zaawansowane technologie obserwacji nieba stara się na nie odpowiedzieć. Wyniesiony w 2009 roku teleskop kosmiczny Kepler miał postawione między innymi zadanie poszukiwania egzoplanet podobnych do naszej Ziemi. Właśnie poinformowano o odkryciu pierwszego tego typu obiektu.

Aby planeta nadawała się do utrzymania życia jej orbita powinna się zawierać w tak zwanej ekosferze. W przypadku Układu Słonecznego znajduje się ona między orbitami Wenus i Marsa. Było już kilka planet poza naszym układem planetarnym, co, do których podejrzewano zdolność podtrzymania życia. W większości były to jednak planety znacznie większe od Ziemi.

Teraz udało się zaobserwować planetę, która prawdopodobnie nadawałaby się do zamieszkania bez koniecznej terraformacji. Planeta została nazwana Kepler -22b i co najważniejsze wszystko wskazuje na to, że temperatury panujące na jej powierzchni są idealne dla podtrzymania życia.

Badacze szacują, że temperatury panujące na tym globie oscylują około 23 stopni Celsjusza. Planeta znajduje się prawie w środku ekosfery, co czyni ją bardzo podobną do Ziemi. Poza tym jest tylko 2,4 razy większa od naszego globu a to bardzo obiecujące. Nie wiadomo do końca czy jest to planeta skalista czy gazowa, ale naukowcy spekulują, że może być skalista.

Oprócz ciepłej temperatury, Kepler-22b posiada inne intrygujące podobieństwa do Ziemi. Jej domowa gwiazda znajduje się około 600 lat świetlnych stąd, w pobliżu gwiazdozbioru Łabędzia, jest to prawie słoneczny bliźniak. Oznacza to, że światło trafiające do powierzchni planety będzie miało niemal taki sam kolor jak światło docierające do Ziemi. Okres obiegu planety Kepler-22b jest prawie tej samej długości, co rok ziemski, 290 dni zamiast 365.

Znalezienie Kepler-22b wymagało trochę szczęścia. Teleskop po raz pierwszy wypatrzył planetę podczas przejścia na tle swojej gwiazdy i stało się to zaledwie kilka dni po tym, gdy teleskop rozpoczął działalność w 2009 roku. Kontynuując obserwacje teleskop był świadkiem jeszcze dwóch przejść, z których do jednego doszło na kilka dni przed tym, gdy teleskop został ustawiony w tryb offline. Trzecie przejście miało miejsce tuż przed świętami Bożego Narodzenia w zeszłym roku.

Naukowcy z misji Teleskopu Keplera twierdzą, że Kepler-22b jest lepszym kandydatem do podtrzymania życia niż planeta HD85512b odkryta przez ESA. Tamten obiekt okrąża pomarańczową gwiazdę, mniejszą i chłodniejszą niż nasze Słońce.

Ogłoszenie istnienia planety Kepler-22b spowodowało entuzjazm wśród naukowców poszukujących planet orbitujących wokół gwiazd klasy Słońca. Był to jeden z celów misji wartej 600 milionów dolarów. W tym tygodniu odbędzie się spotkanie organizowane przez NASA w trakcie, którego omówiony będzie sukces misji.

Pole elektromagnetyczne Ziemii

Ten temat dotyczy zdecydowanie dalszych rejonów Kosmosu, niż małostkowa polityka elit w stosunku do zahipnotyzowanych rzesz mieszkańców naszej planety. Ale jest pasjonujący, a właśnie pojawiły się nowe zdjęcia tego niesamowitego sprzętu - niektórzy twierdzą, że wykonanego na samym POCZĄTKU ISTNIENIA przez SAMEGO STWÓRCĘ:)

Kiedy w 1986 roku Norman R. Bergrun opublikował swoją fantastyczną książkę The Ringmakers of Saturn,  została ona zauważona jedynie przez wariatów i miłośników literatury science fiction. Dla reszty świata zawierała informacje, których umysły nie były w stanie zaakceptować - wówczas, ćwierć wieku przed rokiem 2012.

The Ringmakers Of Saturn jest świetnie udokumentowaną  pozycją - chyba nikt od tamtej pory nie zrobił tego dokładniej, a rzecz nie była łatwa, bo dostęp do danych i technologii ich przetwarzania w tamtych czasach był nieporównanie trudniejszy, niż jest dziś.

I chyba Norman  Bergrun pierwszy wprowadził pojęcie ElectroMagneticVehicule - EMV - PojazdElektroMagnetyczny. Nadał to imię rozpoznanym przez siebie gigantycznym strukturom, które rezydują w pierścieniach Saturna oraz niektórych jego księżyców.

Nie był pewien celu ich istnienia. Spekulował, że odgrywają zarówno rolę kontrolującą środowisko swojego działania, jak i kreującą to środowisko - kształtujące pierścienie wokółplanetarne, czy też formy otaczających planety księżyców. Wzbudzały też jego obawy - z uwagi na niewyobrażalny dla nas ich potencjał elektromagnetyczny - którym dał wyraz przestrzegając przez ekspansją człowieka z naszą raczkującą technologią w rejony "obsadzone" przez EMV.

Przez lata temat wydawał się zapomniany, zaś odżył w 2009 roku za sprawą wielkich Sferycznych Obiektów w koronie Słońca - o czym pisaliśmy kilkukrotnie na Schodach. Po miesiącach rozważań i analiz zdjęć tych obiektów wokół Słońca większość zaangażowanych w temat przyjęła, że najprawdopodobniej są one dokładnie EMV, które z jakichś powodów znajdują się wokół Słońca.

W 2010 roku pojawiło się zdjęcie EMV widocznego jedynie "w ogniu" flary słonecznej - tym razem na tle Wenus.


emv_venus

Widać je wyraźnej - jako lekko rozmazany obiekt - w samym zwieńczeniu słonecznej flary:

emv_venus
http://stereo-ssc.nascom.nasa.gov/browse/2010/07/25/behind/hi1/1024/20100725_232901_s4h1B.jpg

A teraz mamy ogromne EMV w okolicy Merkurego. Zdjęcia pochodzą z 30 listopada i ukazują ogromny obiekt - widoczny jedynie "w ogniu" dochodzącej do Merkurego flary.

Amazing huge cloaked UFO next to Mercury



Obecność tajemniczych obiektów nie ulega dyskusji i już dawno mamy za sobą zabawny epizod w którym NASA usiłowała wszystkich przekonać, że to artefakty na zdjęciach Soho, czy Lasco. Ciekawym pytaniem jednak jest, czemu one służą - a tutaj ograniczenia naszego umysłu eliminują ogromne spektrum potencjalnych możliwości tych obiektów. Norman Bergrun domniemał, że spełniają one rolę budowniczych układów planetarnych i że pochodzą sprzed 3-4 miliardów lat. Przy okazji dyskusji o Sferycznych obiektach w koronie Słońca najciekawszym głosem wydaje mi się być hipoteza, że programują one na swój sposób obiekt, którym się zajmują. Pamiętajmy, że zakładamy, że gwiazdy i planety to istoty świadome, a nie martwe fizyczne obiekty, jak wydaje się to niektórym tzw. naukowcom. Więc ich "programowanie" jest dla nas "wyobrażalne" o tyle o ile jesteśmy w stanie dostrzec, jak nas samych "programują" - oczywiście nie EMV, tylko media, edukacja, systemy wartości i tak dalej.

Ciekawym głosem w sprawie EMV był pewien przekaz plejadiański, który stanowił, że nawet "oni" - Plejadianie - nie są w stanie określić pochodzenia tych obiektów, choć potwierdzają elektromagnetyczny potencjał każdej z tych maszyn i jego nie do końca znane możliwości panowania nad materią - a może i nie tylko. I "oni" - Plejadianie - twierdzą, że to pierwotna technologia Stwórcy - obecna w całym Kosmosie "od zarania dziejów", mająca rolę kształtującą, budującą, podtrzymującą, koordynującą cykle i - wreszcie - niszczącą materię.

emv mercury


emv mercury


emv mercury


emv mercury


Tak czy owak, w natłoku zamieszania na ziarenku piachu o wdzięcznej nazwie ZIEMIA warto czasem zyskać lepszą perspektywę i pomyśleć, że gdzieś działają Electro Magentic Vehicules, które są - być może - technologią Stwórcy :)

Wybór zdjęć EMV wokół Merkurego zaczerpnięty z www.disclose.tv
The Ringmakers Of Saturn w naszym KINIE
Nassim Haramein o obiektach wokół Słońca


The Ringmakers Of Saturn - impresja





 

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Ziemia 2.0 - nastepca Niebieskiej Planety

Poszukiwania drugiej Ziemi weszły w najbardziej dynamiczny etap w historii ludzkości. Od ich wyniku będzie zależała przyszłość rasy ludzkiej. Czy uda się nam znaleźć następcę Niebieskiej Planety? A jeśli tak, to jak będzie on wyglądał?

Czy w przyszłości zamieszkamy na odległej planecie ?
Czy w przyszłości zamieszkamy na odległej planecie ? /AFP

  • Astronomia, jak każda inna dziedzina nauki nie stoi w miejscu. Kolejne generacje naukowców dysponują znacznie potężniejszym sprzętem, który pozwala im dokonywać niesamowitych odkryć we Wszechświecie. więcej »
Mimo że od kilku lat liczba odkrywanych w ciągu roku planet wokół innych gwiazd dynamicznie rośnie - w obecnej chwili przybywa nam niemal 100 planet rocznie - nadal nie znaleźliśmy egzoplanety (planety spoza naszego Układu Słonecznego) podobnej do Ziemi. Statystyczne prawdopodobieństwo znalezienia takiej planety jest jednak spore. "We Wszechświecie jest więcej gwiazd niż wszystkich ziarenek piasku na wszystkich plażach znajdujących się na Ziemi" - mawiał Carl Sagan, amerykański astronom. Teleskop Keplera, który został wystrzelony na orbitę okołoziemską 2 lata temu oraz przyszłe generacje urządzeń szukających ziemiopodobnych planet prędzej czy później namierzą jej bliźniaczkę. Pytanie - czy będzie można na niej zamieszkać?

Czerwony Dom

Szukając bliżej, bo w naszym Układzie Słonecznym, badacze podejrzewają, że kilka miejsc mogłoby nadawać się do życia. Takim przykładem może być Mars, księżyc Jowisza - Europa oraz być może inne księżyce gazowych olbrzymów, na których mogły zadomowić się ekstremofile (bakterie i mikroorganizmy funkcjonujące w skrajnie trudnych warunkach). Czy wizja "Czerwonej Planety" jako następcy Ziemi nadal jest aktualna?
- Przez ostatnie 30 lat, nasza wiedza na temat możliwości życia zmieniła się diametralnie. Wcześniej wychodziliśmy z założenia, że lód jest całkowicie sterylny. Obecnie jesteśmy świadomi faktu, że lód jest szerokim środowiskiem biologicznym. - powiedział Dr Richard Hoover, astrobiolog pracujący dla NASA. - Można sądzić, że bakterie lubią życie w zamarzniętej wodzie blisko skorupy Europy. Jest wysoce prawdopodobne, że lód na powierzchni Europy może zawierać żywe drobnoustroje - dodaje. Zatem jeśli chodzi o Marsa, uważanego za "Drugą Ziemię", nie powinniśmy spodziewać się odkrycia tam bardziej zaawansowanych form życia niż prymitywne mikroby.

Musimy stąd uciekać!

Wielu naukowców, w tym słynny fizyk Stephen Hawking uważa, że aby gatunek ludzki miał szansę uniknięcia zakłady w przyszłości, powinien założyć kolonie na innych planetach. - Będzie niezwykle ciężko uniknąć katastrofy w ciągu najbliższych stu lat, nie mówiąc już o następnym tysiącu czy milionie. Naszą jedyną szansą na długoterminowe przetrwanie nie jest pozostanie na Ziemi, lecz eksploracja kosmosu - twierdzi Hawking.
Jakie zagrożenia czyhają zatem na nas? Jednym z nich jest z pewnością prawdopodobieństwo uderzenia w naszą niebieską planetę wielkiej asteroidy, która mogłaby zgotować nam los podobny do tego, jaki spotkał dinozaury około 65 milionów lat temu. Co prawda otchłań Kosmosu nieprzerwanie śledzą setki zaawansowanych teleskopów, które wypatrują największych asteroid, by następnie przewidzieć ich tor lotu i w razie grożącej kolizji przedsięwziąć stosowne środki. Jednak sama obserwacja oraz świadomość zbliżającego się zagrożenie nie uchroni nas przed nim.
Meteoryt niszczący Ziemię:

W chwili obecnej nasza technologia jest na zbyt prymitywnym poziomie, by bezproblemowo poradzić sobie z takim rodzajem zagrożenia. Jedyne plany działania, jakie zostały opracowane na taką okoliczność, są teoretycznymi założeniami. Nie jest pewne, czy działania odniosłyby założony efekt. Najbliższe czasowo takie zagrożenie przewiduje się na rok 2036, kiedy to planetoida Apophisa może zagrozić Ziemi. Obecnie rozmiary planetoidy szacuje się na 270 m, a masę na 2,7×101010 kg.
Prawdopodobieństwo zderzenia z Ziemią jest oceniane na bliskie zeru (dokładniej: 0,0000043 w dniu 13 kwietnia 2036 r). Nie powinniśmy więc specjalnie zamartwiać się tym wydarzeniem, ale zidentyfikowanie problemu przez naukowców oraz obmyślanie planów i koncepcji pozwalających na zmianę toru lotu takich ciał na pewno nie będzie straconym czasem.
Jedno jest pewne, niezależnie od rodzajów zagrożeń, z jakimi będziemy musieli zmierzyć się na naszej planecie, ludzka natura, ciekawość wszechświata i zamiłowanie do podróży, prędzej czy później skłoni nas do zbudowania statku rodem z serialu "Star Trek" i podróży ku innym egzotycznym, niezbadanym światom.

Terraforming ciał niebieskich

Czy dane będzie nam osiedlenie się na planecie lub nadającym się do zamieszkania księżycu, posiadającym warunki środowiskowe, podobne do tych z Pandory - egzotycznego świata przedstawionego w filmie Jamesa Camerona "Avatar"?
Za kilkaset lat powinniśmy dysponować technologią, tak zaawansowaną, że transformacja egzoplanet podobnych do Marsa w kopie Ziemi nie powinna być specjalnie trudnym zadaniem. W ciągu najbliższych 30-100 lat powinniśmy rozpocząć już zabiegi, które wpłyną znacząco na zmianę klimatu "Czerwonej Planety". Zadanie to, pod względem inżynieryjnym wydaje się jak najbardziej możliwe do zrealizowania i w przypadku Marsa jest niemal pewne, że prędzej czy później nastąpi.
Pierwszym krokiem w tym kierunku będzie zapewne wybudowanie małych baz na Księżycu oraz na Marsie. Z upływem czasu, będziemy transportować oraz wykorzystywać do ich rozbudowy naszą coraz szybciej rozwijającą się technologię. Po upływie 10-15 lat od wybudowania pierwszych baz na Marsie lub Księżycu, poza naukowcami, na najbliższych nam ciałach niebieskich zaczną pojawiać się turyści. Sektor prywatny z każdym rokiem w coraz większym stopniu podkreśla swoją obecność w Kosmosie. Turystyka kosmiczna będzie z całą pewnością wielkim biznesem, który przyspieszy proces rozbudowy kolonii na Marsie oraz inwestowania w rozbudowę miast coraz to większych pieniędzy.
Poszukiwania drugiego domu w kosmosie:

W momencie, gdy przy pomocy np. sztucznie wywołanego przyspieszonego globalnego ocieplenia na Marsie uda nam się ogrzać planetę, pomyślimy o zasadzeniu na niej ogromnej liczby roślin. Pomogą one w wytworzeniu większych ilości potrzebnego nam do życia tlenu. Inżynieria genetyczna powinna pomóc nam w powołaniu do życia za kilkadziesiąt lat specjalnie przystosowanych do tego celu gatunków roślin. W ten oto właśnie sposób małymi kroczkami w miarę upływu lat ludzie będą starali się przekształcić Marsa w nadającą się do zamieszkania planetę.

Życie na innej planecie

Ray Kurzweil, znany naukowiec, wynalazca i futurolog przewiduje, że nasze życie zmieni się nie do poznania w następnych dekadach. Twierdzi, że w połowie XXI wieku ludzie staną się nieśmiertelni dzięki ogromnym postępom w dziedzinach takich jak: medycyna, nanotechnologia, biotechnologia czy też sztuczna inteligencja. Jego zdaniem ludzkie organizmy wzbogacone maleńkimi nanobotami nie będą się starzeć i staną się niezwykle wytrzymałe.

"Poziom sztucznej inteligencji dorównującej swą elastycznością inteligencji człowieka, osiągną zarówno maszyny, jak i oprogramowanie. Stanie się to do 2029 roku. Jesteśmy już ludzką cywilizacją maszyn - używamy technologii, aby rozszerzyć nasze fizyczne i myślowe horyzonty, zaś proces ten będzie się coraz bardziej pogłębiał" - pisze czołowy amerykański uczony. "Pojawią się nanoboty, które przedostając się przez naczynia krwionośne do mózgów współdziałać będą z biologicznymi neuronami" - dodał. Jego zdaniem, dzięki nim procesy myślowe w naszych mózgach mogłyby przebiegać znacznie szybciej. Możliwe będzie również skopiowanie zawartości ludzkiego mózgu do wnętrza komputera lub niemal niezniszczalnego ciała wykonanego w większości z niebiologicznych materiałów.
Jeżeli wizja ta sprawdziłaby się w przeciągu najbliższych kilkudziesięciu lat, rasie ludzkiej o wiele łatwiej byłoby przystosować się do niebezpiecznych warunków środowiskowych panujących chociażby na Marsie. Dzięki posiadaniu ciał przypominających te spotykane u komiksowych superbohaterów, ludzie nie musieliby przejmować się zabójczym dla nas składem obcych atmosfer, podatnością na uszkodzenia, ewentualnym brakiem pożywienia oraz innymi podstawowymi dla współczesnego człowieka potrzebami.
Terraforming obcej planety:

Podróże w kosmosie

Podróże na planety znajdujące się poza naszym Układem Słonecznym, z uwagi na to, że sama podróż zajęłaby tysiące lat, nie są zbyt praktyczne. Nie wiemy na dzień dzisiejszy czy interesująca nas planeta znajduje się w odległości dziesiątek, setek, a być może i tysięcy lat świetlnych. Kto wie, czy niektórzy z naszych żądnych przygód potomków nie zdecydują się na taką niemal niekończącą się podróż. Będzie jednak ona okropnie nudna, a życie podróżników przez wiele lat koncentrować będzie się tylko na pokładzie futurystycznego statku.
Prędkość warpowa - odpowiedź "Star Treka" na podróże w kosmosie:

W perspektywie najbliższych setek lub tysięcy lat eksploracja naszej galaktyki przez ludzi jest więc jak najbardziej możliwa i prawdopodobna. Według naukowców w większej mierze zadanie to będą wykonywały za nas zaawansowane sondy kosmiczne oraz wysyłane specjalnie w tym celu humanoidalne roboty. Odległości pomiędzy galaktykami są liczone w milionach lat świetlnych, w tym wypadku zorganizowanie wyprawy załogowej(nawet w dalekiej przyszłości) jest bardziej mało prawdopodobne.

Nasze miejsce we wszechświecie

Przez tysiąclecia, my ludzie zastanawialiśmy się nad pytaniem: Czy istnieją inne podobne do naszego światy? Teleskop Keplera, niestety, nie będzie w stanie zidentyfikować pośród masy danych - tych nadających się do zamieszkania światów, bądź samego życia na nich. Odpowie natomiast na inne bardzo ważne dla nas pytania: Czy planety wielkości Ziemi są powszechne, czy też niespotykane? Jak wiele z nich znajduje się w strefach wokół gwiazd, w których istnieją odpowiednie warunki do powstania życia? Niezależnie od tego, jaki będzie rezultat tej oraz podobnych misji, jej wynik będzie dla nas bardzo ważny. Pozwoli nam w rozważeniu na nowo, naszego miejsca we wszechświecie.

 

wtorek, 1 listopada 2011

Przydatne cytaty Einstein'a

Zagadki Kosmosu