czwartek, 1 grudnia 2011

Scalenie duszy z cialem

Twoje ciało posiada pamięć. Pamięć, która przechodzi, poprzez (co najmniej) siedem aspektów Twojej duszy, nim zmaterializuje się w ciele fizycznym.
Istota żyjąca na Ziemi, nieświadoma swej duszy odczuwa poprzez ciało fizyczne. Istota budząca się, odczytuje duszę poprzez ciało fizyczne.
Obojętnie czy się budzisz, czy jesteś w drzemce, czy śnisz; odczuwasz ciałem fizycznym. Tutaj na Ziemi wielu ludzi zatrzymuje ból na poziomie ciała fizycznego, nie spoglądając głębiej..
Każda Istota na Ziemi przejawia emocje, a emocje są darem, które ujawniają kody rozdzielenia od Źródła. Emocje to język duszy, emocje kotwiczą się w ciele, by zwrócić Tobie uwagę na duszę i Twój rozwój duchowy.
Nie istnieje rozwój duchowy, bez połączenia i zrozumienia, że jesteś także ciałem fizycznym. Możesz medytować dzień i noc. Możesz latami mieszkać na pustyni medytując bezkońca, możesz nie jeść i nie pić, możesz wszystko, co zapragniesz, lecz Twoje ciało nie zamilknie, gdy nie połączysz swych aspektów: ciała i duszy.


Poprzez związki, traumy, negatywne umowy ( świadome, lub nieświadome), wypadki itp. oddzielasz pewne aspekty duszy, by nie odczuwać bólu, który przejawia się w Twojej duszy. Sytuacje czasami są tak dramatyczne, że pozostawiają „czarną dziurę” w duszy. Wielu z ludzi nie pamięta swego dzieciństwa, lub pewnego okresu życia, nawet tracą całkowicie pamięć.


Największe i najczęstsze emocje, które przejawiają się podczas oddzielenia duszy to: wstyd i wina. Człowiek niezdający sobie sprawy z całej sytuacji, obwinia siebie i wstydzi się przed innymi, ale także i przed sobą.


Jesteś Dzieckiem Boga nie zasłużyłeś na ból, nie obwiniaj siebie za nic, gdyż wszystko jest doświadczeniem, z którego sztuką jest odnalezienie ziarna Prawdy. Odnajdując Ziarno Prawdy, nawet w najwięcej sprawiającej ból sytuacji, jest zrozumieniem i AKCEPTACJĄ SIEBIE i drogą do WIECZNOŚCI.


Nieprzepracowane emocje powracają z podobną sytuacją, obrazem, dźwiękiem a nawet zapachem.
Gdy coś powraca, odbierz to, jako zaproszenie do pracy nad sobą, nie odcinaj, nie odrzucaj od siebie, gdyż wtedy powstaje wyodrębnienie aspektów duszy.


Teraz znajdujesz się w podróży. Twoja Ziemska egzystencja to tylko podróż, jesteś wspaniałą Istotą, wędrowcem i każdy Twój przejaw; niezależny od formy i wymiaru, wart jest całkowitego scalenia. Teraz czytasz te słowa, więc jesteś materią. Połącz duszę i ciało. Nie istnieje odrębność...


Jest wiele rytuałów, by powrócić pełnię i możliwe jest przywrócenie aspektów duszy i scalanie z ciałem nawet poprzez wiele warstw jednocześnie. Proces jest indywidualny w zależności od stanu psychiki i ciała fizycznego.
Wewnętrzne dziecko jest po takim rytuale zjednoczone z dorosłą częścią Ciebie, czasami jednoczysz aspekty duszy zostawione w Świecie Astralnym, w miejscach wypadków, jednoczysz cząstkę siebie, którą zostawiłeś u osoby zmarłej, w minionym związku, lub związku, który teraz trwa, lecz jest nie zdrowym połączeniem.


Każdy proces integracji zagubionych aspektów duszy z ciałem, kończy się przebaczeniem. Przebaczeniem sobie i innym, którzy współistnieli w tej odrębności.


Scalanie aspektów duszy z ciałem to podróż poprzez łzy, które są sprzątaczkami duszy, poprzez ból, poprzez wyrzuty sumienia ( wyrzuć je!!!), poprzez przebaczenie sobie i innym. Po przebaczeniu nadchodzi zawieszenie. Następnym krokiem jest uwolnienie emocji, ich transformacja i zakotwiczenie uczucia jedności i wolności w ciele i w duszy. Po zakotwiczeniu pojawia się nicość, a nicość to właśnie Źródło...


Jest to ciężki proces, który nie jest zabawą i gdy nie dojrzałeś do tego procesu, gdy dalej będziesz obwiniał siebie i innych, to nie zmieni się nic w Twoim życiu. Powracać będą te same sytuacje i blokady, może pod inną maską, ale będą.


Otwórz się, wiem, że boli, lecz gdy przejdziesz ból, doznasz wyzwolenia i jedności. Powróci uczucie pełni i radości. Odnajdziesz zagubione części siebie...




Jak rozpoznać potrzebę scalania?


...Oddychaj... głęboko oddychaj...


odczuj, swoje ciało jak się wznosi i opada przy oddechu


zastanów się przez chwilę jakie emocje wywołują w Tobie lęk, bezradność i ból powtarzają się w Twoim życiu


emocje odczujesz w żołądku, na wysokości czakry splotu słonecznego


a teraz zapytaj swoje ciało gdzie jeszcze ukryło emocje


...odczuj...


odczuj gdzie krzyczy Twoje ciało


odczuj gdzie uwięzione emocje wychodzą z ciemności, dążąc do Światła


pozwól na pojawienie się tych emocji


pozwól, by dusza przemówiła


wsłuchaj się w siebie


wsłuchaj się w duszę


wsłuchaj się w serce


z moim śpiewem i z bębnem Twego serca


powracają wspomnienia


i to z czym walczyłeś przejawia się w Tobie


to co odrzucone przejawia się w Tobie


to co bolało, świadomie przejawia się Tobie


...


Odczułeś? Widziałeś? Słyszałeś?


Jeśli tak, to warto się zastanowić, czy nie nadszedł czas by to co zamknięte w ciemności, nie zostało uwolnione, przetransformowane siłą miłości. A milczące i zagubione aspekty duszy zjednoczone, scalone i wprowadzone do domu, którym jesteś...


Jak odnaleźć zagubione aspekty duszy i zjednoczyć je z ciałem?




Ćwiczenie wstępne, które jest zarazem celem


By było skuteczne pozwól sobie na 45 min – 60 min zupełnej
Ciszy i spokoju. Nie rób tego ćwiczenia w pośpiechu, pomiędzy pracą, domen, zakupami. Nie rób tego ćwiczenia, gdy w pokoju obok bawią się dzieci, lub Twój partner czeka zdenerwowany na Ciebie. Pozwól sobie na całkowitą wolność przestrzeni, w której będzie się odbywać ćwiczenie.


Polecam pozycję siedzącą, jednak wygodną, nie musisz mieć wyprostowanych pleców.


Uspokój ciało.
Wyskacz się przed ćwiczeniem, potańcz, zrób cokolwiek, by zmęczyć się fizycznie. Wyszalej się (i tak nikt nie widzi). Czasami jest potrzebny fizyczny wysiłek, by ciało fizyczne umilkło na chwilkę i nie przeszkadzało w wewnętrznym dialogu.


Uspokój umysł.
Oddychaj. Oddychaj głęboko. Masz ochotę krzyknąć? Krzycz. 1000 myśli przebiega w głowie? Pozwól im płynąć, lecz nie zatrzymuj ich, nie zagłębiaj się, nie analizuj.
Nie pozwól, by myśli były Twoim panem.
Oddychaj i gdy odczujesz wewnętrzny spokój zapytaj siebie:


Kim jestem?


Otwórz się na to co się pojawia.
Przyjmuj odpowiedź bez analizy.
Po każdej odpowiedzi zadaj sobie znów pytanie:


Kim jestem?


Będą się pojawiały odpowiedzi np.
Jestem nauczycielem
Jestem matką
Jestem dzieckiem
Jestem smutkiem
Jestem bezsilnością
Jestem żoną
Jestem mężem


Po każdej odpowiedzi nie analizuj, pytaj dalej.


Gdy dojdziesz do punktu bez odpowiedzi zapytaj jeszcze raz


Kim Jestem?


Gdy nie pojawi się nic zostań w tej ciszy.


Delektuj się nią
Odczuj jak rozszerzasz swoje istnienie ponad ciało, ponad pomieszczenie w którym się znajdujesz


Delektuj się Źródłem, którym jesteś...


Pozostań tam tyle ile potrzebujesz.


Gdy odczujesz pragnienie powrotu otwórz oczy, jednak zauważ zmianę która nastała.
Źródło jest nadal z Tobą, rozszerza się ponad ciszę i Twój umysł. Jest zawsze, nawet gdy zewnętrzny Świat znów jest Tobie dostępny.
W takim stanie możesz przebywać zawsze. Pracując, spacerując, o każdej porze dnia i nocy. Ty masz wybór.






Właśnie te uczucie nicości a jednak całkowitego spokoju, jest celem procesu łączenia zagubionych aspektów duszy z ciałem.
W metodzie którą stosuję, proces łączenia trwa 7 tygodni, obejmując intensywną pracę nad sobą: raz w tygodniu.


Dlaczego 7 tygodni?
Przechodzę przez siedem warstw Istoty, którą jesteśmy.
Każda warstwa potrzebuje czasu na zmaterializowania się i zjednoczenia i zakotwiczenia w ciele.
Proces zjednoczenia dzieje się natychmiast na wszystkich warstwach, jednak wymaga akceptacji poprzez ciało fizyczne.
Pojawiają się znane lęki i emocje, które są dobrym znakiem powracania do harmonii.
Następuje przebaczenie i uwolnienie z głębi Ciebie, z Źródła którym jesteś.


W następnych postach będę opisywała jak dalej postępować.
Ty jesteś Źródłem i potrafisz uzdrowić siebie.
Nikt i nic nie posiada takiej siły, nie istnieje ona poza Tobą.
Zdaję sobie jednak sprawę, że nie wszyscy wierzą w siebie, dlatego dla tych, którzy potrzebują wsparcia proponuję wspólną podróż.
Mój proces zaczynam 10 listopada ( trwa 7 tygodni). W każdy czwartek o 21.00 pracuję nad sobą i nad kilkoma osobami, które przechodzą także ten proces, łącząc się ze mną. Nie odbieram pracy i nie uzdrawiam. Jedynie co robię, to wspieram energetycznie i podaję rękę, iść musi każdy sam. Jak masz ochotę dołącz się w świadomości, że to Twoja praca, nie moja. Gdy myślisz, że ja potrafię uczynić to za Ciebie, to się mylisz i nie uzyskasz pozytywnych rezultatów.
Jedyne co muszę wiedzieć to Twoje imię i miasto w którym mieszkasz. Jeśli chcesz się dołączyć napisz maila do 9.11.2011, Jednak nie oczekuj odpowiedzi, nie podołam. Gdy pojawią się pytania pisz na blogu w komentarzach, można nawet anonimowo, postaram się odpowiedzieć. Jeśli masz ochotę pracuj nad sobą czytając dalsze posty, które będą się pojawiały.

Więc w podróż wędrowcu... do Światła w Tobie!

Skok do piatego wymiaru

Przejście Ziemi do piątego wymiaru czasu i przestrzeni znaczy, że Ziemia i ludzkość osiągnie świadomość piątej czakry; otworzy się na większą komunikację, telepatię i dużo więcej, a przede wszystkim zrozumienie natury energii. W tym wymiarze zrozumiemy dlaczego w obecnym nie umieliśmy radzić sobie z życiem, czuliśmy opuszczenie, zmęczenie, niepokój, wszystko co jest w trójwymiarowym pojęciu.

Wiem, że większość z was tak sobie myśli: obudzimy się 22 grudnia 2012 i od razu zobaczymy i poczujemy potężne zmiany, odkryjemy wszystkie prawdy i już będziemy w Niebie. Na taki stan rzeczy musicie jeszcze poczekać. Wprzódy należy popracować nad zmianami w sobie, już widzimy drżenie w naszych ciałach, także doskwierają nam nasze zewnętrzne struktury: pieniądze, ekonomia, niepokoje społeczne, poczucie braku bezpieczeństwa, nasze fizyczne ciała są zmęczone, a psychika daje impulsy, że coś się dzieje, boimy się, że sobie z tym nie poradzimy. Siedzimy na międzywymiarowej huśtawce rzeczywistości, jedną nogą w starym świecie, a drugą w nowym.
Tak naprawdę dużo ludzi nie pojmuje ani jednej, ani drugiej strony, chociaż jest coraz większe parcie. Dlatego w świecie jest taki niepokój, większość ludzi czuje się zdezorientowana i niepewna jutra. Ci, którzy naprawdę są świadomi tego procesu - przejścia do piątego wymiaru są spokojni, potrafią żyć w tym chaosie bez krańcowych emocji. Niepokój jaki dzisiaj wytwarza świat to są takie markery jak w chorobie nowotworowej, czym wyższe, znaczy zbliżamy się do granicy: być albo nie być. Dla jednych to znaczy przejście w magiczne miejsce, zamanifestowanie się w nowym życiu, bycie bardziej świadomym, stanie się twórczą siłą piątego wymiaru. Dla drugich to wielka bzdura i chęć zatrzymania starych form życia. Są i ci, którzy za wszelką cenę chcą przeszkodzić ludzkości w zrealizowaniu się tego przeznaczenia, zatrzymać Ziemię i ludzi jak najdłużej na starej pozycji.
Aby dobrze zrozumieć proces przejścia w piąty wymiar musimy zapoznać się z symboliką piątej czakry. Jak wiemy każda czakra jest centrum transformacji. Starożytni Riszi przedstawiali to swoim uczniom za pomocą rysunków. Każdy symbol czakry ma szczególne znaczenie dla duchowego rozwoju na swoim poziomie. Czym wyżej tym nasze zmysły stają się bardziej wyrafinowane, znaczy - wzrosła nasza wibracja. Nasze częstotliwości zwiększą się lub zmniejszą poprzez akcje naszego życia, działania, nic nie robiąc nie możemy oczekiwać wzrostu, a nawet obniżenia naszego poziomu, jesteśmy w stanie pustki. Każde nasze działanie ma wpływ na subtelne ciało w naszej aurze.
Zadziała także nasze środowisko, np.: zapach kwiatów, szum wiatru czy ryk wodospadu, grzmotu. Środowisko wzmocni nasze działania lub osłabi. Wszystko dlatego, że te czynniki działają na subtelne i przyczynowe ciało. Wszystkie nasze czyny, słowa, myśli i środowisko zewnętrzne budują nasz osobowy model. Początkowo niższe etapy; stopniowo następuje rozcieńczanie, które będzie już dużo aktywniejsze na wyższych poziomach świadomości. Czym wyższy poziom i bardziej aktywny, tym mocniej oddziałowuje na niższe.

Czakry są transformatorami energetycznymi. Pozwalają energii życia ze środowiska wniknąć do organizmu, ale muszą być odpowiednio otwarte i oczyszczone z przeszkód. Ponieważ są w ciele energetycznym coraz więcej energii życia wpływa nie tylko do czakr, meridian, także otwierają coraz wyższe poziomy świadomości i wrażliwości. Czym osoba wyżej przebudzona tym bardziej wrażliwa na wszystkich polach. Jeszcze wyższy stopień przebudzenia otwiera jej nadwrażliwość.

Czakra piąta - Vishuddha jest ośrodkiem czystości. Jeśli nie oczyścimy odpowiednio niższych poziomów ciężko będzie wejść do piątego wymiaru, nawet w chwili dotarcia do tego miejsca piątego poziomu również jesteśmy skazania na duże oczyszczanie na bardziej subtelnym poziomie. Nie przejdziemy do szóstego wymiaru dopóki całkowicie nie pozbędziemy się naszych iluzji odrębnego istnienia, dopóki nie zrozumiemy, że jesteśmy tylko częścią jednej całości.
Symbole czakry piątej
Symbole - duchowa droga. Na tym poziomie rozwoju z uwzględnieniem odpowiedniej materii i innych dyscyplin duchowych.
Trikona. Na piątym poziomie pojawia się trójkąt skierowany w dół, zwany Trikoną, z sanskritu, mistyczny geometryczny symbol. „Tri” oznacza trzy, „kon” kąt (trójkąt równoboczny) Tutaj zaczyna się konfiguracja sześcioramiennej gwiazdy. Trikona znaczy działanie boskie skierowane w dół, zaczynamy doświadczać Ducha Świętego, który nieustannie mówi:„przyjdź do Mnie” bądź mój, bądź moją miłością”. Kiedy człowiek Mu się podda zostaje uzdrowiony Jego miłością i nasączony Jego darami.
Candra-mandali, krąg, którym jest księżyc w pełni. Księżycowy symbol, który jest związany z boginią Candra-mandali, to jest brama wyzwolenia dla tych, którzy się oczyścili i zdają sobie sprawę czym jest ich wyższe „ja.” Osiągnęli wewnętrzny spokój i poczucie bezpieczeństwa. Te osoby zwane są dżinami, które widzą trzy okresy czasu (przeszłość, teraźniejszość i przyszłość). Wolni są od chorób.
Zadymienie - jeśli płatki czakry są zadymione na szaro, znaczy osobowość jest niejasna i zmieszana, nadal tam za dużo indywidualnych akcji. Zagrożone ego broni się, nie jest podłączone do wewnętrznego przewodnika. Taki stan czakry może odnosić się do ciemnej duchowej nocy.
Czerwień, jeśli w piątej czakrze znajdziemy włókna czerwieni lub lekkie zaczerwienienie całej czakry, kolory ognia, znaczy - piąta czakra próbuje usunąć ego i wybujały intelekt. Tutaj ujawni się wielkie krasomówstwo osoby, te osoby za wszelką cenę będą starały się narzucić swoje wpływy, nie kapitulują z życia publicznego, będą przekonywać świat co do swoich racji.
Srebrny półksiężyc (Nada) Jest to pierwszy ruch świadomości prowadzący do dźwięku jako twórczej boskiej wibracji, która tworzy świat i wszechświat.
Eter, jest elementem piątej czakry i stojakiem dla umysłu. Ten umysł odbierze już informacje z otoczenia z wyższych poziomów wibracji. Eter udoskonala wszystkie zmysły.
Bindu, to mały punkt powyżej półksiężyca, oznacza stan aktywności świadomości, w którym „ja” identyfikuje się z całością. Jest to tylko jeden punkt, bo już nie ma żadnego „ja”. Kiedy bindu wygląda jak trzykolorowa tęcza odnosi się do ciała subtelnego i wiatrów, które są na różnym poziomie subtelności.
Słuch. Postrzegamy zupełnie inaczej nasz aparat słuchowy, odzywa się wewnętrzna intuicja na wyższych poziomach czułości.
Biały słoń, reprezentuje umysł. W pierwszej czakrze nasz słoń był szary, miał pięć trąb skierowanych w dół, wskazywał kierunek do ziemi i węch. Teraz nasz słoń jest biały, a jego trąba skierowana jest w górę, znaczy zmienił źródło informacji, jest oczyszczony i dostrojony do Bożych Mocy, nasze ego poddało się. Nastąpiła transformacja naszej duchowej woli.
Bija, istota piątej czakry, siedzi z tyłu słonia, w tym przypadku połączenie z zasadami duchowości. Bija występuje w każdej czakrze, w jednym płatku, jako materiał siewny (bija - nasienie), reprezentuje naszą osobistą wibrację, którą naprawdę jesteśmy i możemy w pełni rozwinąć dzięki magazynowi świadomości (Alaya). Świat zewnętrzny jest dla tego nasienia niczym perfumy, dzięki czemu nasza świadomość może się rozwijać.. Bija odpowiada trzy Vajras:

1. Kolor biały - oświecone ciało
2. Czerwony Ah - oświecona mowa
3. Niebieskie Hum - oświecony umysł.

Może również występować razem jako „terton”.
Terton znaczy - piorun oświecenia (Diamentowa Droga), niezniszczalność, nieskończona kreatywna moc, i umiejętność działania. Dla nieoświeconych jest to niepojęte zjawisko.
Vajra, oznacza zarówno piorun jak i diament. Vajra, syn Aniruddhy i prawnuk Shi Krishny. Trzyma w ręku urządzenie zwane dorje, które może ciąć wszystkie substancje z piorunującą mocą (nieodpartą siłą).
Dwa inne symbole pokazujące się w wysokim rozwoju czakry Vishuddha: Sadaśiva i Shakti Sakim.

Sataśiva - forma Shivy, z jedną połową ciała w kolorze srebrnym a drugą w złotym. Ma pięć twarzy, każda z trzema oczami (trzecie oko) i dziesięcioma ramionami a w nich narzędzia lub przeszkody: pętla (pycha wiedzy), oścień (przypomnienie aby zachować umysł słonia w ruchu), trójząb (fizyczny i przyczynowe organy - lub przeszłość, teraźniejszość, przyszłość), topór (do odcinania osobowości), miecz (dyskryminacji), wadźy lub piorun (moc) wielki wąż (mądrość) dzwon (słuch), ogień (oczyszczanie). Siedzi na słoniu i nosi strój tygrysa, jeśli jest wysmarowany popiołem, znaczy - spalił wszystkie karmy.
Shakti - małżonka Shivy, rodzaj siły, energii, pierwiastek żeński, występuje pod czterema głównymi postaciami: Parwati, Durga, Kali i Uma. W kulturze religijnej Indii, boska para Shiva i Shakti stanowią zasady nierozłączne i wzajemnie się równoważące, stanowiąc całość bóstwa.
Shakti wywodzone jest od rdzenia sak, odpowiada znaczeniu: potęga, siła, bycie zdolnym do czegoś, uzdolnienie. Rdzeń ten występuje już w Rygwedzie w znaczeniach bycie potężnym lub silnym i posiadanie zdolności. Słowo "Shakti" używane jest potocznie w znaczeniu natchnienia, inspiracji, charyzmy, intensywnej aktywności, witalności.
Guari jest matką wszechświata, jest biała, ma pięć twarzy, każda z trzema oczami, trzyma łuk (napięcie i czujność), strzała ( (jasny kierunek), pętla i oścień (ostatnie walki z ego). Jest ubrana na żółto, siedzi na łóżku z czaszek (pusty umysł).
Ludzkość podąża w wyższy wymiar, obecnie piąty, dla Ziemi zupełnie nowy, właśnie nasza Matka Gaja znalazła się w zupełnie nowej pozycji, do tej pory była przed tęczowym mostem, a teraz czas na przekroczenie go i zaistnienia na drugim brzegu rzeki, czyli w nowej Galaktyce.

Piąta czakra umieszczona jest w gardle, a szyja to najwęższy odcinek ciała pomiędzy tułowiem i głową. Wąska ścieżka i potężny węzeł telekomunikacyjny rozchodzący się w wielu kierunkach Wszechświata. Tutaj mamy wiele do zrobienia, czakra gardła to nie tylko czakra Vishuddhi, kiedy ją aktywujemy ruszą inne ośrodki: czakra bindu, lalana (LINK!), następne „podstacje międzyplanetarne”, gdzie umieszczona jest twórczość Boga i inne dary, toteż czeka nas wiele zagadek, tajemnic i wiele pracy, przede wszystkim nauczyć się jak współpracować w piątym wymiarze, zrozumieć jego rzeczywistość, jak rozwijać się na tym poziomie, stać się płynnym, elastycznym i otwartym na potężne zmiany mając 100% zaufania w Bogu. Musimy otworzyć w 100% ufność do naszego Stwórcy. Piąty wymiar otworzy następne wielowymiarowe poziomy.
Wielu ludzi jest przekonanych, że tylko na Ziemi jest życie, wszechświat składa się z 50 milionów Galaktyk z milionami gwiazd. Sama Droga Mleczna - galaktyka spiralna z poprzeczką, w której znajduje się m.in. nasz Układ Słoneczny zawiera od 100 (wg starszych szacunków) do 400 miliardów (wg nowszych szacunków) gwiazd. Ma średnicę około 100.000 lat świetlnych i grubość ok. 12.000 lat świetlnych. Tylko w zakończeniu Galaktyki Drogi Mlecznej jest co najmniej 200 milionów gwiazd.
Zauważmy też obecność Galaktyki Karłowatej w Strzelcu, która powoli pochłania naszą Galaktykę. Karłowata Galaktyka Strzelca została odkryta dopiero w roku 1994. Leży po drugiej stronie od nas i jest mocno zasłonięta przez gaz, pył i inne gwiazdy, jakieś 78 000 lat świetlnych od średnicy i zawiera około 100 milionów gwiazd ... i co nadal myślicie, że w tym roju gwiazd tylko na Ziemi jest życie? A ciągle mówimy tylko o małej działce Wszechświata.

Nasz trzeci wymiar świadomości i piąty to dwa zupełnie różne poziomy, podobnie jak piąty i szósty. Przejście do piątego wymiaru świadomości znaczy przechodzić bliżej Boga. Szósty wymiar to jeszcze większa świadomość jedności z tym co Boskie, co przez Boga stworzone w całym kosmosie i poczucie jedności z tym wszystkim. Na tym poziomie dokonuje się cud, w tym miejscu zaczynamy rozumieć ten Wielki Bezmiar. Tutaj są zakotwiczone Oświecone i Wniebowstąpione dusze, jest to miejsce, w którym znajduje się bezwarunkowa Miłość dla wszystkich, dla całego życia.

Dusze, które mają zdolność tworzenia pokoju, prawdy, miłości, harmonii, obfitości, doskonałości mają kontakty z szóstym wymiarem. To wymiar Chrystusowy. Jezus Chrystus już 2000 lat temu pokazał nam moc swoich cudów, a szczególnie umiejętność wzniesienia się ponad negatywność świata i życia w świadomości z Bogiem. Nawet uczniowie Jezusa nie rozumieli tego planu. Istnieją różnice między tym co teraz mamy i tym co wyższe: intensywność oświetlenia i wyższy poziom wibracji świadomości.

Od października 2011 ludzkość zaczęła intensywnie przyjmować wibracje z piątego wymiaru, Ziemia staje się miejscem cudu, ale na te owoce należy jeszcze zapracować tak w ciele fizycznym, jak i duchowym, by otworzyć kanały komunikacji z wyższymi wymiarami. W ciele fizycznym musimy otworzyć wszystkie poziomy piątej czakry (lalany, bindu … itd. ). Stworzyć kosmiczną harmonię w każdej sytuacji tu na Ziemi trzymając się kurczowo boskiego planu perfekcji.

Musimy też wiedzieć, że nie staniemy się bogami tylko poprzez świadomą jedność z Bogiem staniemy się większymi sługami w Boskiej Hierarchii. To my dzieci z piątego wymiaru będziemy projektować i wdrażać Boski Plan do wejścia w szósty wymiar, ale to nie będzie tak szybko, to jest filozofia dla świadomych i przytomnych, dzisiaj mogę tą dobrą nowiną tylko się podzielić, jako zapowiedzią następnej epoki Koziorożca mniej więcej za 2150 lat.
W kosmosie istnieją wielkie cykle, które rządzą wielkimi wydarzeniami. Jednym z takich cykli jest wielki cykl zwany Rokiem Platońskim, który trwa około 26.000 lat, Składa się z 12 zodiaków, które trwają każdy z nich około 2000 lat. Najkrótsza jest Era Ryb, w której obecnie żyjemy. Obliczana jest od 26 r. n.e. do 2012 r. n.e. W roku 1945 weszliśmy do ostatniej fazy Ryb.

Oto czas ich trwania:
1. Baran, Ryby, Waga, Panna - 1986,37 roku.
2. Wodnik, Skorpion, Lew, Byk - 2129,04 roku.
3. Koziorożec, Strzelec, Rak, Bliźnięta - 2291.28 roku.

Te długości oparte są na elektromagnetycznej kompozycji Ziemi. Według Majów Wielki Rok równa się 25.626,83 lata, a ten dzieli się na 5 okresów po 5.126,36 lat lub 1.872.000 dni. Majowie twierdzą, że 21 grudnia 2012r. wejdziemy w piąte słońce.

Każda era ma swój motyw; Era Ryb przyniosła Chrześcijaństwo, także Era Strzelca ma duchowy motyw, zwiększa sens życia. Wodnik prawdę, braterstwo, rozwój duchowy. Najtrudniejszym okresem jest Era Ryb. Obecnie wchodzimy w Erę Wodnika, która będzie nie tylko dobra, dodatkowo układ słoneczny będzie wewnątrz pasa światła (foton belt), co będzie miało duży pozytywny wpływ na ziemskie życie. Ta fotoniczna energia będzie na Ziemi ponad 2100 lat. Podobnie było za czasów Atlantydy kiedy weszła w Erę Wodnika i do pasa światła, wtedy rozpoczął się Złoty Wiek.
Foton Energia jest Boską Energią, płynie z Alcione, która uchodzi za Tron Boga, dużo ludzi nazywa ją Duchem Świętym, który pochodzi od Najwyższego Źródła i schodzi cyklicznie do naszej Galaktyki, w efekcie jesteśmy podłączeni do Boskiego Źródła, co obecnie ma miejsce. W tym czasie ludzie będą szybko wzrastać, a nasza Ziemia zaświeci niczym gwiazda. Nasz Układ Słoneczny rozpoczął swoje wejście w foton belt w 1960r. I powoli cały czas zanurza się głębiej, ten proces będzie trwał 100 lat. Według wyliczeń Majów Ziemia zanurzy się w foton belt w roku 2012. Tak, że musimy się liczyć z tym, że nasze dotychczasowe źródła energii przestaną działać, nasze elektroniczne gadżety będą bezużyteczne. Od tej pory rozpocznie się wchodzenie w Raj na Ziemi. Przez pierwsze 100 lat będzie wielkie zmartwychwstanie wszystkich dusz.

„Potem ujrzałem anioła, zstępującego z nieba, który miał klucz do Czeluści i wielki łańcuch w swojej ręce. I pochwycił Smoka, Węża starodawnego, którym jest diabeł i szatan, i związał go na tysiąc lat. I wtrącił go do Czeluści, i zamknął, i pieczęć nad nim położył, by już nie zwodził narodów, aż tysiąc lat się dopełni. A potem ma być na krótki czas uwolniony.” (Ap 20, 1-3).

„A gdy się skończy tysiąc lat, z więzienia swego szatan zostanie zwolniony. I wyjdzie, by omamić narody z czterech narożników ziemi, Goga i Magoga, by ich zgromadzić na bój, a liczba ich jak piasek morski. Wyszli oni na szerokość ziemi i otoczyli obóz świętych i miasto umiłowane, a zstąpił z nieba ogień od Boga i pochłonął ich. A diabła, który ich zwodzi, wrzucono do jeziora ognia i siarki, tam gdzie są Bestia i fałszywi Prorocy. I będą cierpieć katusze we dnie i w nocy na wieki wieków.” (Ap 20, 7-10).


Z tych słów wynika, że będzie drugie zmartwychwstanie i dopiero potem Wielkie panowanie Chrystusa.

„Potem ujrzałem wielki biały tron i na nim Zasiadającego, od którego oblicza uciekła ziemia i niebo, a miejsca dla nich nie znaleziono. (...) A Śmierć i Otchłań wrzucono do jeziora ognia. To jest śmierć druga - jezioro ognia. Jeśli się ktoś nie znalazł zapisany w księdze życia, został wrzucony do jeziora ognia.,” (Ap 20, 11;14-15)
„I ujrzałem niebo nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły i morza już nie ma. (Ap 21, 1)
„I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: <<Oto przybytek Boga z ludźmi: i zamieszka wraz z nimi i będą oni Jego ludem, a On będzie 'BOGIEM Z NIMI'.” (Ap 21, 3)
„A nic nieczystego do niego nie wejdzie ani ten, co popełnia ohydę i kłamstwo, lecz tylko zapisani w księdze życia Baranka.” (Ap 21, 27)
„I [odtąd] już nocy nie będzie. A nie potrzeba im światła lampy i światła słońca, bo Pan Bóg będzie świecił na nimi i będą królować na wieki wieków.” (Ap 22, 5).
Póki co musimy zakotwiczyć się w Sercu piątego wymiaru świadomości, trzymając się zamiaru Jedności z Bogiem i ze wszystkim co jest wymagane na tym poziomie. Pierwszym aktem jest zamiar zjednoczenia duszy z Bogiem i życie w Bogu, bezustannego doświadczania tego stanu. Aby tego doświadczyć trzeba chociaż na parę minut dziennie usunąć na bok ziemskie życie w wejść głęboko w Serce Boga dla własnego dobra i dla wszystkich ludzi o podobnych zamiarach.

My, którzy jesteśmy w ludzkich ciałach nie musimy do końca ani znać, ani rozumieć doskonałych rozwiązań, a nawet w jaki sposób będą realizowane Boskie Plany. Boskie Istoty nie wymagają od nas wznoszenia projektów, których nie rozumiemy; ludzie mają takie pomysły, które tylko dla nich wydają się być wspaniałym rozwiązaniem. Na Ziemi jest już wystarczająca ilość Służb Boga, które wdrażają idealne rozwiązania według Boskiego Planu. Wszystko zaprojektowane idealnie, a my mamy tylko starać się być dobrymi i wdrażać w życie dobro, sprawiedliwość, prawdę i bezwarunkową miłość. W ten sposób wszyscy zadziałamy jako kanały dla Boga i nowego cudu Ziemi.

Wprzódy musimy stworzyć i utwardzić piątą płytę i powoli zacząć budować drogi do szóstej - Jedności z Bogiem.

I musimy wiedzieć, że nie ma duchowego przymusu, zmuszania ludzkości, aby powróciła do świadomości Jedności z Bogiem wbrew jej woli. W Boskich Wymiarach Świadomości jest to niedozwolone. Ludzkość musi powrócić świadomie z własnej nieprzymuszonej woli. Żaden przymus nie ma miejsca, każdy z nas sam musi otworzyć te drzwi i przejść w następny wymiar i nie ma również powrotu. Otwieramy Boskie drzwi za pomocą modlitwy, dobrych uczynków, cnót, nie czynimy żadnych nadużyć, szantażów, manipulacji i czyńmy to co jest dostępne dla nas, nie starajmy się otwierać drzwi, które są jeszcze dla nas zamknięte z chęcią wykorzystania ich do własnego ego. Nie otwierajmy na siłę własnych czakr, Kundalini, trzeciego oka, w dodatku wybiórczo, co nam się w danym dniu spodoba jakże często z pominięciem niższych planów, idąc tylko za swoim nadmiernym pożądaniem. Nie można rozwiązywać równań z dwoma niewiadomymi jeśli nie umiemy stosować prostych matematycznych obliczeń. Takie działania dają nieharmonijny nawyk, a ten zawsze przywróci nas do starego wzoru (jak w bajce o rybaku i złotej rybce). I nie bójcie się, że nie będziecie gotowi, oddajcie się Chrystusowi, a On już was dalej pociągnie.

Piąty wymiar to takie zamieszkanie w podzamczu wielkiego pałacu. Szósty wymiar to już pałac, poczucie nieśmiertelności duszy, prawdy, miłości dla wszystkich dusz. Tutaj dostaniemy więcej zrozumienia na temat Boga i Jego mocy.

Szósty wymiar to moc uzdrawiania i fenomenalne cuda, ale należy także pamiętać, że uniwersalne prawo wolnej woli nie pozwala na leczenie chorób, kiedy jest to sprzeczne z wolną wolą chorej osoby. Człowiek musi chcieć być uzdrowiony z własnej woli.

Prawdziwy healer nie zmusza do leczenia czy innych działań, ale przede wszystkim pomaga osobie wybaczyć, usunąć poczucie bezwartościowości, wszystko co blokuje człowiekowi drogę w uzdrowienie.

Nasza Boska nieśmiertelna dusza połączona jest z naszym ciałem w naszym sercu i kiedy już wzleci wyżej pojawi się w wymiarach, gdzie mieszka prawda, pokój, zgoda, miłość i Boskie Moce, które istniały zawsze. Toteż nam zwykłym ludziom potrzebne są takie słowa modlitwy, afirmacji, aby oderwać się od niższej świadomości i zaistnieć w Sercu Boga. Tak więc musimy włożyć trochę wysiłku i jak to już nie raz pisałam przenieść naszą świadomość z naszego umysłu do naszego serca, gdzie jest portal do Boskiej Świadomości.

Właśnie teraz mamy taką możliwość, dostępu do Boskiej Jedności, połączenia naszej duszy z Bogiem, ale też pamiętajmy to przejście jest niezmiernie wąskie i trzeba mieć wielkie zaparcie, aby się przez tą szczelinę przedrzeć.....

Również człowiekowi ciężko zaistnieć w czakrze gardła, to najtrudniejszy odcinek drogi i wiele dusz zostaje na tym poziomie, w dodatku kiedy otworzą się dla nich umiejętności siddhi (LINK!) i sami zaczynają naśladować Boga, nie umieją przerwać tych działań. Kiedy przejdziemy ten wąski przesmyk zobaczymy przed sobą nowe, wielkie przestrzenie i nie będziemy mieć najmniejszych wątpliwości, że już wkraczamy w w Świat Jedności z Bogiem.

Nigdzie w całym kosmosie od początku czasu nie ma takiego przejścia z trzeciego wymiaru do piątego, kiedy przeskakujemy jeden wymiar, tak jak byśmy skakali z jednego brzegu na drugi poprzez głęboką fosę pełną ostrych mieczy uniesionych do góry i to jest wielki duszy dylemat, uda się czy nie uda?
I jeszcze jeden dylemat; z jednej strony pozostaje Ziemia jako nasz raj do życia, a z drugiej widać Boskie Światło i inne miejsce, jeszcze zamglone, ale dusza wie, kiedy tą fosę przeskoczy to już nigdy nie wróci na stary ląd. Tylko wolontariusze pracujący dla światła poruszają się w dwóch kierunkach, jako wieczni kosmiczni wielowymiarowi wędrowcy, którzy przemieszczają się w celu budzenia masowej świadomości.
Taki przeskok z trzeciego do piątego wymiaru pozwala człowiekowi szybciej się rozwijać, znaleźć większą mądrość, otrzymać wyższy awans, ale wprzódy musimy przejść przez ból przeżywania, który przeżywany na naszej Ziemi powoduje głębsze poznanie i zrozumienie woli życia w Bogu. Bolesne doświadczenia motywują nas do szukania Bożego życia, a następnie wprowadzenia zmian w naszej osobowości, które przeniesie nas z powrotem do Bożego życia w Świadomości i Jedności z Bogiem. Żadna forma życia w całym kosmosie nie była na takiej pozycji.
Dlatego my ludzie mamy całkowicie unikalne doświadczenia, a nabyta w ten sposób wiedza związana z odejściem i ponownym powrotem do Boga daje możliwość wzbogacenia naszego życia w więcej elementów. Oznacza to, że my, którzy przeszliśmy wszystkie perypetie w naszej ziemskiej podróży mieliśmy więcej pracy, więcej wyborów, poznaliśmy więcej dróg i to wszystko poprzez bolesne doświadczenia. Kiedy wracamy do Boga to już w zaawansowanej formie, przeobrażamy nasze wysypisko śmieci i odpadów w piękny Boski ogród.

Piąty wymiar to początek powrotu do Domu … i czas aby się obudzić i w końcu zająć się własnym wysypiskiem. Ziemia ciągle podróżuje, chociaż w innym czasie i przestrzeni, czy kiedyś zostanie pożarta przez inne grupy gwiazd … tego jeszcze dzisiaj nie wiem.

Zalety spozywania krzemu

W świecie organicznym węgiel jest pierwiastkiem warunkującym istnienie całego bogactwa otaczającego nas życia. Podobną rolę w przyrodzie nieożywionej spełnia krzem.

Ta substancja o niepozornej brunatnej barwie jest bardzo rozpowszechniona w skorupie ziemskiej. Jeśli pominiemy tlen, to jest go tyle, ile wszystkich pozostałych pierwiastków razem wziętych. Nic więc dziwnego, że jego związki tworzą ponad 90% litosfery. Również we Wszechświecie jest go sporo - znajduje się na 7. miejscu pod względem liczby atomów. Jeśli kiedyś wylądujemy na planetach innych gwiazd, to ich budowa nas nie zaskoczy - tam także znajdziemy znajome związki krzemu. Poznajmy bliżej pierwiastek tworzący "kościec" naszej planety.
Obrazek
Żadna materia żywa, zaden organism nie może egzystować bez związku krzemu. Jest drugim z kolei po tlenie najbardziej rozpowszechnionym pierwiastkiem. W organizmie ludzkim znajduje się około 0.oo68% krzemu, póżniej z biegiem wieku maleje. Zdaniem specjalistów każdego dnia powinniśmy dostarczać do organizmu oko 30 mg krzemu, zadbanie o włączenie do diety produktów zawierających ten pierwiastek jest szczególnie ważne dla kobiet w ciąży, seniorów oraz osób, które mają za sobą operacje kostne.

Niedobór krzemu przyśpiesza starzenie się skóry, zwiększa łamliwość paznokci oraz potęguje wypadanie włosów. Brak krzemu osłabia odporność organizmu, sprawia, że kości stają się kruche i bardziej wrażliwe na urazy, konsekwencją tego może być rozwój osteoporozy.

Krzem przyśpiesza leczenie stanów zapalnych skóry oraz gojenie się ran, zwiększa krzepliwość krwi oraz hamuje powstawanie i działanie wolnych rodników.


Krzem - ważny pierwiastek życia i elektroniki
Obrazek
Włodzimierz Sedlak


Rolę krzemu w żywym organizmie najlepiej rozpoznało dwóch genialnych Polaków. Jeden, genialny teoretyk, biolog, filozof - prof. Włodzimierz Sedlak, do którego spisanych przemyśleń często sięgałem i sięgam. Drugi zaś to dr Anatol Rybczyński lekarz, onkolog - chirurg, pragmatyk i praktyk, którego miałem przyjemność znać i wielokrotnie dyskutować. Obaj ci uczeni różnymi drogami (nie znając się wzajemnie) doszli do tego samego - odkryli i zrozumieli szczególną rolę krzemu w żywym organizmie. Prof Sedlak jako biolog i filozof interesował się krzemem od początku swej naukowej drogi - jego pierwsza dysertacja nosi bowiem tytuł: "Rola krzemu w ewolucji człowieka". "Homo elektronicus" to już późniejsza koncepcja prof. Sedlaka genialnie łącząca, a raczej dokonująca syntezy elektroniki i biologii życia. Profesor rozumiał technologie elektroniki i przez analogie odkrył i zrozumiał "podobną" rolę krzemu w bioelektronice żywego organizmu. Krzem spełnia wybitną rolę w energoinformacyjnych polach organizmu.

To właśnie od metabolizmu krzemu zależy funkcjonowanie tzw. matrycy energetycznej - energetycznego wzorca organizmu. Każdy bowiem organizm ma wbudowany w siebie swój "organizm krzemowy", swoją matrycę. Ta matryca zaś pośredniczy między organizmem, a przestrzenią, którą posiada - jak wiemy - strukturę energogeometryczną. Nic zatem dziwnego, że większość kamieni szlachetnych to głównie krzemiany i glikokrzemiany o różnej strukturze przestrzennej i wyjątkowych właściwościach energetycznych. Wyjątkowych bo wynikających z rezonu przestrzeni ze strukturą związków krzemu. Doktor Rybczyński - onkolog chirurg, pragmatyk praktyk, nie mogąc się pogodzić z nieuleczalnością chorób nowotworowych zaczął badać tkanki nowotworowe "na własną rękę" w stworzonym przez siebie przydomowym laboratorium.

Czynił to konsekwentnie przez około 60 lat swojego długiego życia. Często doświadczalnymi metodami doszedł do zrozumienia, że nowotwory (niezależnie od rodzaju) mają związek z grzybami zwłaszcza pleśniowymi. Bowiem mimo wszelkich prób niszczenia i uśmiercania tkanki nowotworowej, zawsze zostawał prawie niezniszczalny grzyb. Prawie, gdyż żeby go uśmiercić wystarczyło poddanie go działaniu 4500 st. C, trzeba dołożyć jeszcze ciśnienie. Pozornie przeczy to prawom życia białek. Ale ponieważ ten fenomen trzeba było w końcu wyjaśnić dr Rybczyński eksperymentalnie dowiódł, że o tej wręcz nieograniczonej wytrzymałości grzybów "nowotworowych" stanowi połączenie białka z ... krzemem.

Szukając dróg skutecznej eliminacji tej wrogiej struktury, znalazł bardzo inteligentną "podstępną" metodę. Wypracował eksperymentalnie homeopatyczny roztwór jonów krzemu, który uderza w komponentę krzemową grzyba, komponenta białkowa grzyba jako obca immunologicznie, eliminowana jest przez system odpornościowy zaatakowanego makroorganizmu. Dziwne, bowiem w każdym podręczniku anatomii patologicznej jest napisane, że tkanka nowotworowa cechuje się wyjątkową kumulacją krzemu, podczas gdy cały organizm chorego na nowotwór jest w krzem bardzo ubogi. Mamy tu zatem patologiczne rozmieszczenie krzemu w organizmie - totalny demontaż matrycy energetycznej organizmu. Skupiska krzemu to "nowotwory" bądź "przygotowanie pod nowotwór", niedobór krzemu w pozostałej przestrzeni organizmu to jego osłabienie i wyczerpanie. Homeopatyczny roztwór jonów krzemu, a więc raczej "antykrzem" uderzając w te skupiska krzemowe powoduje ich rozpuszczenie i uzupełnienie niedoborów krzemu w pozbawionych go częściach organizmu. Następuje jakby ponowne odtworzenie matrycy krzemowej. Proszę nie mylić tego z ilościowym niedoborem krzemu, to generalnie rzadkie zjawisko. Mamy tu raczej do czynienia z zaburzeniami metabolizmu krzemu, z upośledzeniem krzemowym - energetycznej matrycy organizmu. Wielokrotnie zaś obserwowana skuteczność tego preparatu niewątpliwie dowodzi prawdziwości tego mechanizmu. Ponieważ ten element uszkodzenia krzemowo-energetycznej matrycy organizmu jest wstępem nie tylko do nowotworów, ale i wszystkich innych schorzeń, zastosowanie tego preparatu jest wręcz uniwersalne.
Obrazek
Doktor Rybczyński próbując stworzyć szczepionkę na raka doszedł w końcu do czystego krzemu. Dopiero ten czysty pierwiastek pozyskany z tkanki nowotworowej nie powodował guzów u zwierząt zdrowych, a leczył chore. Aktywne jony krzemu w postaci homeopatycznej dają impuls do układu odpornościowego wskazując przeciwnika. Leukocyty, których ilość pod wpływem preparatu ANRY szybko wzrasta wytracają krzem z komórek nowotworowych niszcząc ich strukturę. Uwolnione toksyczne białko jest utylizowane przez wątrobę. U wszystkich chorych na raka stwierdzono bardzo niski poziom krzemu w organizmie. Jest go natomiast dużo w podścieliskach pod nowotwory i w samych guzach. Po ich rozpadzie krzem wraca na swoje miejsca.

Chiński naukowiec Jezhou Sheng prowadził badania naukowe nad Vilcacorą. Potwierdził jej właściwości lecznicze w wielu chorobach między innymi raka. Badania wykazały, że Vilcacora ma zdolność niszczenia DNA komórki rakowej i jej rozpad, oraz naprawy uszkodzeń DNA w naszych komórkach. Można założyć, że krzem, jako nośnik informacji niezwykle ważny w DNA został "wykradziony" przez nowotwór, powodując jej uszkodzenia, a po rozpadzie guza powrócił na swoje miejsca. Równie ważną rolę odgrywa krzem w budowie białek, szczególnie kolagenowych. Duże ilości tego pierwiastka zawierają takie tkanki jak tętnice (najwięcej aorta), ścięgna, skóra, tkanka łączna, białko oka. Kolagen, który jest białkowym klejem utrzymującym organizm w całości zawiera krzem w postaci silanolanu. Vit C działa wyłącznie jako katalizator w syntezie kolagenu. Natomiast krzem jest strukturalnym elementem kolagenu. Substancje zawierające krzem występują we wszystkich chrząstkach i materiale wiążącym komórki. Krzem jest również potrzebny dla zachowania właściwej struktury kości i ich zrostu. Krzem spełnia wybitną rolę w energoinformacyjnych polach organizmu. To właśnie od metabolizmu krzemu zależy funkcjonowanie tzw. matrycy energetycznej - energetycznego wzorca organizmu. Uszkodzenie krzemowo-energetycznej matrycy organizmu prowadzi nie tylko do nowotworów, ale i innych schorzeń.

Największy wkład w badania nad krzemem wniósł do polskiej i światowej nauki prof. Włodzimierz Sedlak. Wyniki jego badań w pełni pokrywają się z badaniami i hipotezami dr Rybczyńskiego. Prof. Sedlak pisze: "Praktyka lekarska stosowała już od starożytności rośliny krzemionkowe: skrzyp, kozieradka, poziomka, miodunka, konopie.
Obrazek
Krzemionki używa się w leczeniu nie tylko gruźlicy, ale również nowotworów. Statystycznie wykazano związek wystepowalności nowotworów złośliwych z zawartości krzemu w wodzie. W początkach obecnego stulecia (XX w - dop autora) poczęto stosować krzem w terapii nowotworowej. "Rozwój grzybów na plantacjach ryżu jest hamowany przez Si. Zarażenie grzybem jest odwrotnie proporcjonalne do ilości krzemu w glebie." Profesor Sedlak - uczony na miarę XXI wieku rozpoczął badania nad krzemem około 50 lat temu. Jego książki, które przeleżały pół wieku w piwnicy, obecnie wykupują prości ludzie. Czytają, porównują, próbują zrozumieć. Dlaczego nie czynią tego luminarze nauki? Gdyby badania Sedlaka, Leriche'a, Rybczyńskiego, podjęły placówki badawcze, być może wiele chorób łącznie z rakiem dawno przestałyby być nieuleczalne. Tylko, czy ten kierunek badań nie jest przypadkiem tak gorący, że można sobie poparzyć palce?

Pierwsze szczepionki przeciwrakowe doktor Rybczyński wykonał na zwierzętach doświadczalnych już w 1954 roku. Były one sporządzane z wyżarzonych zarodników pleśni w temperaturze ponad 4000 stopni C na łuku elektrycznym. Po wyżarzeniu pozostawała kulka wielkości ziarnka pieprzu, tak twarda, że przez pół roku doktor poszukiwał prasy, która by ją rozdrobniła na pyłek. Otrzymany proszek rozprowadzony płynem fizjologicznym wstrzykiwał zakażonym zwierzętom. Zabieg ten nie powodował guzów u zwierząt zdrowych, natomiast zwierzęta z nowotworami zaczęły szybko wracać do zdrowia. Po kilku miesiącach kiedy poprawa u zwierząt postępowała, doktor zdecydował się zastosować szczepionkę u człowieka.
Obrazek
Należy zaznaczyć, że na początku byli to pacjenci, którzy nie mieli już żadnej możliwości leczenia. Byli po prostu skazani na śmierć. Pierwszą osobą u której zastosował szczepionkę krzemową była chora z daleko zaawansowanym rakiem trzustki. Chora miała również żółtaczkę i cukrzycę. Bóle ustały na drugi dzień po zastrzyku, szybko zaczął wracać apetyt, zmniejszyła się żółtaczka, całkowicie ustąpiła cukrzyca. Przez dziesięć tygodni następowała bardzo szybka poprawa i kiedy wydawało się, że chora powróci do zdrowia, w 11 tygodniu jej stan bardzo się pogorszył i po trzech dniach zmarła.

Doktor Rybczyński zorientował się, że została podana zbyt duża dawka krzemu, co spowodowało gwałtowny rozpad guza i chora zmarła na skutek zatrucia toksynami z rozpadających się komórek grzybiczych i wysokiej temperatury. Kolejne badania polegały na obniżaniu dawki krzemu w szczepionce. Rozpadające się guzy, które miały możliwość wyropienia na zewnątrz, nie zatruwały organizmu, nie powodowały wysokiej gorączki, ani powiększenia i zablokowania toksynami wątroby. Jeżeli guz znajdował się wewnątrz organizmu dawka leku musiała być na tyle mała, aby wątroba mogła sobie poradzić z utylizacją toksyn. W trakcie dalszych badań doktor opracował preparat homeopatyczny zawierający jony krzemu i nazwał go od swojego nazwiska "ANRY". Preparat doskonale sprawdza się w profilaktyce. Podawany jest jednorazowo, raz na pół roku w dawce 1cm sześcienny. Nie może mieć, jako lek homeopatyczny, żadnych ujemnych skutków ubocznych. Działa wtedy, kiedy jest potrzebny. Pobranie leku stanowi jednocześnie formę diagnostyki. Zdarza się, że osoby biorące lek profilaktycznie odkrywają u siebie czasami nawet dużego guza. Guz nowotworowy jako obcy, pasożytujący w nas organizm, może rosnąć przez wiele lat, nie dajac żadnych objawów. Często kiedy się o tym dowiadujemy jest już za późno. Zresztą, leczenie nawet małych guzków przez oficjalną medycynę budzi coraz więcej kontrowersji. Doktor Rybczyński przeprowadził wiele badań demaskujących bezsilność i nieskuteczność stosowanych terapii. Podejmując próby zniszczenia tkanki rakowej stwierdził, że jest ona praktycznie niezniszczalna. Zarodniki pleśni umieszczone na pożywce nasączonej 300 razy silniejszą dawką cytostatyków (chemioterapia) rosły, a kiedy osiągnęły postać dojrzałą, zarodnikowały. Podobnie sprawdzał "skuteczność" radioterapii. Zarodnikujaca pleśń szara naświetlano jednorazowo dawką 6000 erów. Następnie położono na próbce dwie igły radowe na 24 godz. Niestety ani promienie x, ani y nie zniszczyły tkanki. Przeciwnie, zarodniki pleśni potraktowane tą "terapią" spowodowały znacznie szybszy i bujniejszy wzrost pleśni. Radioterapia powoduje często zmniejszenie, lub nawet ustępowanie na jakiś czas guzów. Doktor Rybczyński zaobserwował, że tkanka rakowa jest przerośnięta i otorbiona naszymi własnymi komórkami, aby zapobiec rozsiewaniu się zarodników i rozprzestrzenianiu toksyn. Dookoła i wewnątrz guza tworzy się naciek zapalny, jakby pole walki, gdzie gromadzą się komórki obronne organizmu, przedewszystkim leukocyty. Podczas radioterapii naciek ten zostaje zniszczony a komórki rakowe uwolnione rozsiewają się. Guz pozornie ginie, lub zmniejsza się, ale niestety zagrożenie istnieje nadal.

Jako chirurg, doktor Rybczyński obserwował wycinane guzy po zastosowaniu preparatu ANRY. Okazało się, że najkorzystniejsze jest usuwanie chirurgiczne około sześć tygodni po zażyciu preparatu. Zropiały guz łatwo oddziela się od naszej tkanki, a poza tym zapobiega to rozsiewaniu się komórek rakowych i przerzutom. Jeśli zachodzi konieczność natychmiastowej operacji, preparat należy podać wtedy, gdy jest pewność całkowitego zrośnięcia się zespole, a więc najwcześniej sześć tygodni po operacji. W wielu przypadkach nowotworów operacja nie jest konieczna, a nawet niewskazana. Doktor nie radzi operować raka krtani, przełyku i płuc. Dokładne wskazówki można znaleźć w jego książce.

Wiele osób biorąc preparat pyta, jak długo trzeba go zażywać. Chorzy z nowotworem powinni brać co pół roku, aż do wyleczenia, czyli wycofania się guzów, a potem co półtora roku, ponieważ u nich przez wiele lat pozostają zarodniki pleśni we krwi.

Podobnie profilaktycznie - początkowo przez dwa trzy lata co pół roku, aby oczyścić organizm z grzybów, a następnie wystarczy raz na półtora roku. Istnieje kilka barier, kiedy nawet preparat ANRY nie jest w stanie pomóc, m.in.:

- zniszczony układ odpornościowy, np. chemioterapia (poniżej 2000 leukocytów) i uszkodzony szpik kostny, który nie jest w stanie się zregenerować.
- guzy, marskość wątroby, lub żółtaczka wirusowa - zniszczona w bardzo dużym stopniu wątroba nie jest w stanie oczyścić organizmu z toksyn i dochodzi do jego zatrucia.
- ciężki rak płuc, które nie mają zdolności regeneracji, a zdrowej tkanki jest tak mało, że nie może zapewnić organizmowi właściwego oddychania.

W ciężkich przypadkach nowotworów preparat podaje się w nieco inny sposób, co należy ustalić poprzez konsultacje.

Doktor Rybczyński odkrył podczas swoich badań, że grzybka penicilium cechuje polimorfizm, czyli występowanie w różnych postaciach rozwojowych. Wirusy, które uważa się, "że przekształcają komórki ludzkie w nowotworowe" są jedną z najmniejszych postaci pasożyta penicilium. Potwierdziło to doświadczenie z posiewem surowicy krwi chorego na nowotwór. Po ośmiu dniach pojawiły się bardzo liczne drobnoustroje tak małe, że ledwo widoczne w mikroskopie optycznym. Dr Rybczyński nie dysponował w latach 50-tych mikroskopem elektronowym. Po czterech tygodniach były już wielkości typowej dla bakterii, gromadząc się w skupiska, gronka, lub łańcuszki. Doktor miał czasami wątpliwości czy są to pleśniowce, czy bakterie. Wątpliwości te jednak znikały, gdy po paru tygodniach cała hodowla pokrywała się kożuchem pleśni.

Powyższe wyniki badań nasuwają hipotezę, że wiele chorób uważanych za wirusowe, bakteryjne, lub te, których przyczyny medycyna w ogóle nie zna, mogą być spowodowane młodymi postaciami grzybów. Potwierdza te teorie wyleczenie krzemem wielu chorób, takich jak : padaczka, małopzytkowość, wodogłowie, zanik mięśni, żółtaczka, astma, zapalenie mózgu, marskość wątroby, rumień guzowaty, niepłodność, żylaki odbytu, schizofrenia, stwardnienie rozsiane, AIDS i wiele innych. Choroby te ustępowały zazwyczaj przy okazji leczenia nowotworów. Przyjrzyjmy się bliżej chorobie AIDS. Za jej przyczynę uważa się niszczenie leukocytów T odpowiedzialnych za odporność organizmu, przez wirusa HIV. Nie można wykluczyć, że HIV jest właśnie tą najmłodszą, zarodnikową postacią jednego z grzybków penicilium. Doktor Rybczyński wyleczył 4 przypadki AIDS.

Istota choroby AIDS: Aby zrozumieć istotę choroby AIDS należy zastanowić się nad tym, co to są wirusy? Jak wynika z opisanych powyżej doświadczeń autora, wirusów nowotworowych nie da się hodować i utrzymywać w niezmienionym stanie na pożywkach, ponieważ one rosną. A zatem skąd się biorą? Autor obserwował, pod największym powiększeniem zwykłego mikroskopu, pojedyncze komórki nowotworowe (formę komórkową grzybka Penicillium) i wielokrotnie zauważył, że wydobywały się z nich, podobnie jak iskry z ognia, niesłychanie drobne cząsteczki.

Autor zauważył, ze leczenie chorych na nowotwory, takich którzy dużo palą, a więc wprowadzają duże ilości zarodników pleśni do organizmu jest albo mało skuteczne, albo nawet całkowicie nieskuteczne. Nie byłyby one zauważalne gdyby nie to, że pod mikroskopem ostrzej załamywały i z wielką prędkością wytryskiwały. Do tego badania autor pobierał komórki z krwi chorych na białaczkę, lub na bardzo daleko zaawansowane nowotwory. Po oddzieleń komórek przez odwirowanie, oglądał również surowicę krwi. Stosując jednak wyłącznie dostępny mu mikroskop optyczny, autor nie miał możliwości stwierdzić obecności tych drobnych cząsteczek w surowicy krwi chorego. Jeżeli przechował tę odwirowaną surowicę 7-8 dni, w warunkach jałowych, to tak jak o na stronie 11 ukazały się one jako bardzo małe, ledwo widoczne, punkcikowate twory bardzo nieznacznie różniące się kolorem od otoczenia. Nie byłyby one widoczne, gdyby nie posiadały ruchu molekularnego. Ostrość ich konturów znacznie się poprawiała, gdy do badanego płynu dodano roztwór Lugola.

Posiewy tej odwirowanej surowicy na bulionie dawały zawsze wzrost i rozwój, drobniejszej a więc wirusowej postaci grzybka Penicillium, aż do powstania w hodowli kożucha pleśni z zarodnikami. Na to trzeba było jednak czekać nieraz pół roku. Na teście kontrolnym, na którym nic nie posiano, nic nie rosło. Z wyżej przytoczonych obserwacji i doświadczeń wynika, że wirusy są najmłodszą postacią wzrostu grzybka Penicillium, a ponieważ choroba AIDS jest pochodzenia wirusowego, jest ona więc swego rodzaju chorobą nowotworową (grzybiczą). Autor leczył preparatem Krzemu cztery przypadki choroby AIDS. Uzyskał on poprawę kliniczną, a może nawet całkowite wyleczenie. Przypadki te będą opisane, niżej. Z wyżej przytoczonych faktów można wyciągnąć wniosek, że duża liczba chorych na AIDS mogła być zakażona na skutek leczenia, przed laty, antybiotykami grzybiczymi lub strzykawkami powtórnie używanymi po antybiotykach. Gotowanie bowiem, wirusowej postaci grzybka Penicillium nie zabija go. Jak wynika z opisanych powyżej badań autora ani organizm ludzki ani zwierzęcy nie może wytworzyć żadnego antygenu odpornościowego przeciw temu grzybkowi i próby wyprodukowania surowicy przeciwnowotworowej spełzły na niczym. Autor daje się, że wszyscy chorzy na nowotwory złośliwe, którzy posiadają zakażoną grzybkiem Penicillium krew, mają również we krwi przeciwciała anty H.I.V., tak samo jak chorzy na chorobę AIDS i że nie są to wcale antygeny odpornościowe, a po prostu wirusowe grzybka Penicillium. Skład chemiczny preparatu Mimo, że wielokrotne badania chemiczno-toksykologiczne wykazały, że jest to czysta woda (aqua pura, H2O), faktycznie jest to super homeopatyczny roztwór jonów krzemu.

Aktywnego krzemu w roztworze jest tak mało, że nie można go wykryć praktycznie wykryć żadnymi badaniami chemicznymi. Działanie lecznicze: komórka nowotworowa nie może być zniszczona przez organizm zwierzęcy, ponieważ składa się ona z połączenia białka z krzemem, co stanowi bardzo trwały związek chemiczny. Wprowadzony do ustroju, w bardzo małej ilości aktywny krzem powoduje odruchowe niszczenie przez organizm wprowadzonego krzemu, jak też i krzemu znaj dującego się w komórce nowotworowej. Pozbawione tego pierwiastka komórki nowotworowe są niszczone przez siły obronne organizmu. W miejscu nowotworu powstaje naciek zapalny, który najczęściej ropieje i po wyropieniu guz zanika. W niektórych przypadkach nacieki zapalne cofają się samoistnie bez ropienia. Zwraca się uwagę, że chorzy po otrzymaniu tego preparatu skarżą się nieraz na zaostrzenie się normalnych objawów chorobowych, a szczególnie bólów i gorączki. Dolegliwości te ustępują zazwyczaj po dwóch tygodniach, a gdy są znaczne, należy stosować leczenie objawowe.

Przy podawaniu chorym na nowotwory preparatu nie należy równocześnie stosować leczenia cytostatykami ani antybiotykami. W żadnym wypadku nie wolno "doleczać" chorych takimi środkami nagminnie stosowanymi jak: nafta, kit pszczeli, mikroelementy, torf, huba, aloes, pokrzywa, skrzyp polny, jemioła, zioła tybetańskie, zioła szwedzkie "Carnivora" itd. Nie należy też podawać szklankami soku z marchwi i buraków oraz soku z kiszonej kapusty i kiszonych ogórków, jak również zdrojowych wód mineralnych. Środki te, jak wykazały obserwacje chorych nimi leczonych i badania chemiczne, zawierają aktywny krzem. Krzem ten zmieszany jest jednak z innymi składnikami chemicznymi i nie wiadomo ile tego krzemu w nich jest. Preparat ma ściśle wiadomą wydozowaną dawkę krzemu podawaną raz na wiele miesięcy. Wywołuje on chroniczny stan zapalny guzów nowotworowych i powolne niszczenie nowotworu. Podawanie bez opamiętania się trzy razy dziennie łyżeczkami nafty lub kitu pszczelego czy mikroelementów w ciężkich przypadkach powoduje kumulowanie się w organizmie zawartego w nich aktywnego krzemu, co po pewnym czasie wywołuje ostry stan zapalny w nowotworach, gwałtownie niszczenie i ropienie guzów, samozatrucie organizmu jadami nowotworowymi i ostry stan zapalny wątroby, oraz niewydolność wątroby i nerek, mocznicę i śmierć. Palenie papierosów powoduje wdychanie wraz z dymem tytoniowym mnóstwa zarodników drobnoustrojów penicillium, które wprowadzone do organizmu chorego na raka przyspieszają rozwój choroby, a zatem musi być zabronione.

Do niniejszej publikacji autor dołącza skrócony opis leczonych przez siebie 216 przypadków ciężko chorych, głównie na nowotwory złośliwe z bardzo dużą poprawą kliniczną. Musi on jednak zaznaczyć, że nie należy chorych tych uważać za całkowicie wyleczonych. Wprawdzie guzy nowotworowe u nich ustąpiły, chorzy czują się dobrze, niektórzy żyją już ponad dwadzieścia lat, ale krew u nich, jak to autor opisał powyżej, pozostała nadal zakażona młodymi wirusowymi postaciami drobnoustroju pleśni penicillium. Jeżeli ludzie ci nie będą pobierać raz na 15 miesięcy preparatu krzemu, za parę lat u każdego z nich powstanie wznowa nowotworowa, o czym autor przekonał się już wielokrotnie. Publikacja niniejsza jest wynikiem 40-letniej intensywnej pracy badawczej twórcy.


ANRY:
Obrazek
Homeopatyczny preparat krzemowy doktora medycyny Anatola Rybczyńskiego.

Ważna Informacja:
Obrazek
Opracowany przez autora preparat ANRY będący super-homeopatycznym roztworem jonów krzemu, wzmaga odporność organizmu mogąc być wykorzystany we wspomaganiu leczenia wielu schorzeń: Nowotwory, owrzodzenia żołądka i dwunastnicy, nadżerka szyjki macicy, przetoki spowodowane zapaleniem kości, niedokrwienie kończyn dolnych i górnych, zapalenie trzustki, długotrwałe niewyjaśnione stany gorączkowe, czyraczność skóry, sączące wypryski skórne, zapalenie kłębuszkowe nerek, nerczyca, reumatyzm, zapalenie wsierdzia i niedomykalność zastawek, niektóre przypadki padaczki i stwardnienia rozsianego, stany po świeżych zawałach serca, po świeżych udarach mózgu oraz niedołęstwo starcze. Ponieważ element uszkodzenia krzemowo-energetycznej matrycy organizmu (któremu przeciwdziała ANRY) jest wstępem do większości innych schorzeń, zastosowanie tego preparatu jest wręcz uniwersalne.


ANRY - informacje - stosowanie:

Preparat ANRY został opracowany przez Dr med. Anatola Rybczyńskiego, w ciągu 50 lat jego prac badawczych nad nowotworami złośliwymi (od stycznia 1950 r.). Lek ten jest super homeopatycznym roztworem wodnym aktywnego krzemu. Rozcieńczenie jego przekracza 0,000000001 i w związku z tym nie jest potrzebne zezwolenie Ministerstwa Zdrowia na jego produkcję. Lek podaje się doustnie w ilości 1 ml (cm3) raz na pół roku. Dzieciom podaje się znacznie mniej, bo 1 kroplę na każdy rok życia. W czasie leczenia w okresie pół roku mogą wystąpić objawy grypy. Gorączka jaka wytwarza się jest spowodowana odczynem alergicznym na powstałe w ustroju chorego toksyny, które tworzą się na skutek niszczenia tkanki nowotworowej przez ustrój chorego sprowokowany do obrony preparatem ANRY. Syntetyczny glikosteryd Dexamethason neutralizuje trucizny jakie powstają przy chorobach nowotworowych, obniża gorączkę, zmniejsza bóle, znosi wstręt do jedzenia. W razie pojawienia się gorączki wyższej niż 38,5 0C dorosłym należy podać jednorazowo 3 tabletki po 1 mg Dexamethasonu. Dzieciom odpowiednio mniej.

U maluchów należy stosować tabletki pół-miligramowe. Przy leczeniu nowotworów preparatem ANRY należy Dexamethason stosować u wszystkich chorych, u których gorączka przewyższa 37 0C. Lek ten znacznie przyspiesza leczenie nowotworów. Nie należy go podawać przy temperaturze obniżonej. Preparat ANRY leczy wszystkie rodzaje nowotworów, chorobę AIDS, zapalenie wirusowe wątroby, nerczycę u dzieci i jeszcze inne choroby. Przy leczeniu lekiem ANRY nie wolno pozwalać chorym pić wód mineralnych, wód zdrojowych, wód ze źródeł i źródełek, rzekomo leczących, pić moczu, szklankami soku z marchwi, buraków, kiszonej kapusty i żadnych ziół.

Chorzy Ci nie mogą dodatkowo doleczać się naftą, kitem pszczelim i mikroelementami. Środki te zawierają nadmiar aktywnego krzemu. Stałe pobieranie w nadmiarze tego czynnego pierwiastka powoduje w miarę upływu czasu gwałtowny szybki rozpad nowotworów i szybkie zatrucie jadami nowotworowymi. Pacjenci Ci nie mogą też palić papierosów, gdyż z dymem papierosowym wdycha się żywe drobnoustroje rakotwórcze. Skład chemiczny preparatu ANRY: Mimo, że wielokrotne badania chemiczno-toksykologiczne wykazały że jest to czysta woda (Aqua PURA H2O), faktycznie jest to super homeopatyczny roztwór jonów krzemu. Aktywnego krzemu w wodzie jest tak mało, że nie da się go praktycznie wykryć żadnymi badaniami chemicznymi.

Działanie lecznicze (w/g dr Rybczyńskiego): Komórka nowotworowa nie może być zniszczona przez organizm zwierzęcy, ponieważ składa się ona z połączenia białka z krzemem, co stanowi bardzo silny związek chemiczny. Wprowadzony do ustroju, w bardzo małej ilości aktywny krzem, powoduje odruchowe niszczenie przez organizm wprowadzonego krzemu, jak też i krzemu znajdującego się w komórce nowotworowej. Pozbawione tego pierwiastka komórki nowotworowe są niszczone przez siły obronne organizmu.

Krzem znajdziemy w produktach zbożowych, mleku i jego przetworach, burakach, pietruszce, bananach, owocach morza.
Obrazek


Sposoby walki z rakiem

Jest już późno więc będę pisał krotko i na temat.
Przez kilkanaście lat zebrałem dość dużo doświadczeń i wiedzy na temat raka. Sam chorowałem trzy razy, a brat cztery.
Nie wiem jak leczyć każdego raka, ale wiem jak wyleczyć czerniaka. Trzeba zrobić plyn Lugola tylko dziewięć razy mocniejszy i smarować kilka razy dziennie. Czerniak będzie pokrywał się strupami, które będą odpadać aż zostanie zdrowa tkanka.
Przy okazji poczytajcie sobie artykulik jaki znalazłem na temat fluoru.
Polecam.
"
Coś o fluorze czego nie przeczytasz w codziennej prasie.
LAURA ORKAN
Fluor jest jednym z głównych składników leków psychotropowych. Wzmacnia ich działanie. Gdy do popularnego leku uspokajającego Valium dodano fluor, powstał środek o silniejszym działaniu, Rohypnol. Inny, niezwykle silny środek uspokajający z fluorem, Stelazinum, jest używany w domach opieki społecznej i w szpitalach psychia­trycznych na całym świecie.
Międzynarodowy Uniwersytet na Florydzie opublikował raport, w którym stwierdzono, że roztwór fluorku potasu o stężeniu 0,45 ppm wystarczy, by znacznie spowolnić nasze reakcje sensoryczne i umysłowe.

Wszyscy wiemy, do czego używa się fluoru - od lat 50. XX wieku jest cudownym składnikiem past do zębów, dzięki któremu możemy rzadziej chodzić do dentysty. Fluor dodaje się też do wody w kranach, by chronił zęby. Taka jest wersja oficjalna. A jak jest naprawdę?

Po pierwsza - fluor w pastach do zębów chroni zęby u ludzi jedynie do 20. roku życia. l to jedynie wtedy, gdy się go nie przedawku­je. Faktycznie - potrafi wzmocnić szkliwo zę­bów, ale zażywany w zbyt wielkich dawkach może jednocześnie spowodować wiele cho­rób somatycznych i psychicznych.

Słynne akcje fluoryzowania zębów uczniów szkół podstawowych zaowocowały w Wielkiej Brytanii serią procesów sądowych. Okazało się, że u wielu dzieci doszło do przebarwień szkliwa, zęby stały się łamliwe i chropowate. W1996 ro­ku 10-letni Kevin otrzymał 1000 funtów odszko­dowania od koncernu Colgate Palmolive. zna­nego producenta pasty do zębów. U chłopca stwierdzono fluorozę, czyli zatrucie fluorem.

A czy fluor naprawdę w znacznym stopniu chroni zęby dzieci przed próchnicą? Eksperty­za przeprowadzona na zlecenie Amerykańskie­go Instytutu Badań Stomatologicznych wyka­zała, że właściwie nie ma różnicy między liczbą ubytków w zębach dzieci mieszkających na te­renach objętych fluoryzacją i na nieobjętych.

Gorszy od ołowiu

Niewielu ludzi wie, że fluor tak naprawdę jest trucizną. Często też jest głównym składnikiem leków psychotropowych, a także... trutek na insekty. Opublikowane niedawno badania wykazały, że fluor dodawany do wody może spowodować poważne zaburzenia genetyczne, odwapnienie kości, raka. Jest gorszy od ołowiu! A w Polsce, innych krajach byłego bloku komunistycznego oraz m.in. w Wielkiej Brytanii wodę się od lat fluoryzuje. Wiele krajów demokratycznych nie wprowa­dziło jednak tego zwyczaju. Dlaczego?

Otóż nikt nigdy nie przeprowadził szczegółowych badań nad skutkami długotrwałego zażywania fluoru.

Owszem, mówi się oficjalnie, że fluor jest bezpieczny, o ile nie przekracza się pewnej ustalonej dawki. Ale jeśli ludzie piją dużo wo­dy z kranu (nawet przegotowanej), często my­ją zęby pastą z fluorem (a niezwykle trudno jest kupić inną), to jak mogą być pewni, że wielokrotnie nie przekraczają takiej dawki? Podobnie jest z aspartamem, słynnym słodzi­kiem bez kalorii. Jest bezpieczny, gdy spoży­wamy go w niewielkich ilościach. Tyle tylko, że tak wiele różnych artykułów spożywczych go zawiera: soki, wody gazowane, witaminy, cu­kierki itp. Można się nim nafaszerować po dziurki w nosie, a producenci rozłożą ręce i powiedzą: przecież zawartość aspartamu w naszym produkcie jest dopuszczalna i bez­pieczna!

Rodzi się pytanie: skoro tak wielu uznanych naukowców od dziesięcioleci próbuje zainte­resować władze szkodliwością fluoru, to dla­czego nikt nic nie robi? Kiedy nie wiadomo, o co chodzi, zazwyczaj chodzi o pieniądze, i być może władzę nad ludźmi.


Totalitarna kontrola umysłów

Od początku XX wieku wiedziano, że podawanie ludziom niewielkich dawek fluoru sprawia, że są bardziej ulegli i podatni na manipulacje. Gdy więc podczas II wojny światowej hitlerowcy szukali sposobu, by otumanić więźniów obozów koncentracyjnych, zaczęli podawać im duże dawki fluoru w wodzie pitnej. Produkcję fluoru zlecili koncernowi I.G.Farben z Frankfurtu.

Po zakończeniu wojny do Niemiec przyle­ciał wysłannik rządu USA, Charles Eiliot Perkins, chemik, który miał przyjrzeć się hitlerowskim metodom kontroli umysłów. Odnalazł on dokumenty stwierdzające, że zanim wybuchła wojna niemiecko-radziecka w 1941 roku, oba totalitarne reżimy wymieniały się informacjami na temat sposobu panowania nad masami. "Bolszewicy uznali dodawanie leków do wody jako idealny sposób na skomunizowanie świa­ta" - napisał w raporcie. Fluor, nadawał się do tego celu znakomicie - nie dość, że wywoływał w umysłach pożądane reakcje, to jeszcze można było uzasadnić jego użycie tym, że chroni zęby. Z trucizny zrobiono lekarstwo.

Ale to sami Amerykanie rozpropagowali cudowne właściwości fluoru. Fabryki koncer­nu I.G.Farben jako jedyne nie były bombardowane przez aliantów - pewnie dlatego, że wielu amerykańskich biznesmenów ulokowa­ło tam duże pieniądze, m.in. rodzina Mellonów. Po wojnie Mellonowie założyli Amery­kańskie Przedsiębiorstwo Aluminiowe (ALCOA) - a fluor jest toksycznym odpadem przy produkcji aluminium. Coś z nim trzeba było zrobić. ALCOA oraz inne zakłady produ­kujące fluor sfinansowały badania, z których wynikało, że małe ilości fluoru nie są szkodli­we dla zdrowia. W raporcie całkowicie pomi­nięto szkodliwe skutki oddziaływania tej substancji na organizm i mózg ludzki. Natomiast podkreślono zbawienny wpływ na zęby.

W latach 40. XX wieku w kilku miastach USA rozpoczęto fluoryzację wody, a kilka firm za­częło dodawać tę substancję do past do zę­bów, i lawina się potoczyła...

Bogowie przegrali z czlowiekiem

Trudno w to uwierzyć: człowiek zwyciężył z bogami. Jak to możliwe, kiedy wmawiano nam całymi wiekami, że jesteśmy stworzeni przez bogów i zdani jesteśmy na ich wolę.
Jak to się stało, że człowiek dotarł do swych korzeni, nie bacząc na klątwy i kary boskie?
Jaka musiała być zawarta siła w „marnym” człowieku, że nie zważając na przeszkody parł, by ustalić początek swojego istnienia i odkrył rzecz zadziwiającą: człowiek nie jest „istotą jednorazowego użytku”-jest wieczny i stwarza wokół siebie wszystko.

Odkrycie to stanowi „odwrotność” wszelkich nauk religijnych i przeczy słowom autorytetów, które propagowały na Ziemi kreacjonizm.

Obecny stan przypomina scenę z obrazu Michała Anioła: ukrzyżowanie św. Piotra. Niewielu ludzi zauważyło, że „kazał” się powiesić do góry nogami – wszystko w religii katolickiej /i nie tylko/ jest odwrotnością rzeczywistości. Jest skierowane przeciwko człowiekowi i zmusza go do cierpienia. Gloryfikacja cierpienia miała być zachętą do życia w znoju i trudzie. Zapewniano, że cierpienie uszlachetnia człowieka i jest przepustką do raju, czy nieba. Cierpienia były szczególnie wskazane dla kobiet, bowiem to one dysponowały predyspozycjami, dzięki, którym mogły odkryć fałsz zasad ustanowionych przez autorytety religijne. Gdy były skupione na cierpieniu nie przeszkadzały wszelkim bogom, mężczyznom w całkowitym podporządkowaniu ziemskiej populacji.
Dlaczego właśnie na Ziemi skupiło się tyle różnych ras i cywilizacji, które chciały zawładnąć Ziemią i jej mieszkańcami? Tu trzeba przypomnieć, że Ziemia i jej planeta bliźniacza miały niezwykle istotną rolę w kształtowaniu Wszechświata.

Dziś te informacje coraz szybciej wypływają na światło dzienne. I coraz więcej ludzi jest świadomych, że nie pochodzimy od małpy, ani nie wyszliśmy z wody jako meduzy, czy ryby. Tego typu teorie powstawały celowo, by ukierunkować ludzkie umysły na życie doczesne i związać myślenie ze światem fizycznym. Z drugiej strony zaoferowano człowiekowi teorię o stworzeniu go przez boga, co utrudniało ogromnie poznanie prawdy. Ciekawość i upór w badaniu prawdziwej historii człowieka wiele jednostek przypłaciło cierpieniem, a nawet życiem.

Za „bluźnierstwa” jak mówiono o ich odkryciach, byli szykanowani, torturowani, paleni na stosach. Do dnia dzisiejszego pozostał w wiernych nawyk sądzenia, jak za czasów inkwizycji, ludzi inaczej myślących lub innej wiary. Można dzisiaj powiedzieć, że „dzieło boskie” udało się znakomicie – wierny stał się robotem sterowanym różnymi treściami i oprogramowaniem. Doskonale przedstawione to zostało w filmie ,pt: „JA ROBOT”.
Przez całe wieki naturalny „pęd” ludzi do wiedzy całościowej i jej podstaw był przez autorytety ukierunkowany na wiarę. Ich obowiązkiem było scalać wiernych w stada. Wprowadzone prawo własności pozwoliło bez obaw pozostawić „trochę” wolnej woli. Grupy wyznawców automatycznie broniły swoich bogów. A obrona to walka. I tak dotrwaliśmy do końca starego procesu!

Przez szereg lat wprowadzano ludzi w błąd podając różne daty zakończenia aktualnego procesu.
Z szeregu badań wynika jednoznacznie, że było to celowe. Chodziło o uzyskanie jak największej ilości emocji, a to daje zawsze profity w postaci większej ilości wyznawców, takiej czy innej religii. Ilość pozyskanych wyznawców – to ilość żołnierzy walczących o racje w imieniu swoich autorytetów.
Powinniśmy się zastanowić, czy coś takiego jak koniec świata jest możliwe?

Stwórca, bóg, budowniczy Wszechświata – czy dla zabawy stworzył to wszystko? Z nudów zapowiedział, że zabawa się kończy i człowiek ponownie wraca do niebytu? Taka zabawa to typowa rozrywka sadysty. Jak pogodzić to z miłością, dobrocią i opieką nad wyznawcami? Te sprzeczności nie można zripostować stwierdzeniem: taka jest wola boska! Większość pogodziła się z tym i twierdzi – nie znamy jego zamiarów i należy przyjmować wszystkie klęski i cierpienia z wielką pokorą. Taki sposób myślenia, a właściwie wierzenia, sprawił, że większość ludzi uwierzyła, że życie jest jednorazowe. A to, że życie jest wieczne – stało się nic nie znaczącym frazesem. A przecież także Biblia uczy, że jesteśmy zbudowani na wzór i podobieństwo stwórcy, a on przejawia się przez trzy istoty i jak nam wiadomo wiecznie! Mamy więc takie same prawa i wieczne życie. Jeżeli tak jest, to mamy także moc tworzenia i możliwość nieograniczonego poznania.

W procesie, który dobiega właśnie końca, każdy człowiek miał możliwość rozwoju indywidualnego. Jednak wnioski jednostki, jak cenne skarby pomnażać powinny innych. Suma wniosków i doświadczeń, to wielki skarb ludzi, narodów i całej planety. Jednak ten proces też został wypaczony. Uwagę człowieka skierowano na autorytety, które gromadziły wiedzę swoich wyznawców. Przekazując im tylko te informacje, które utrzymywały ich przy władzy. Dziś większość ludzi nie chce nic zmieniać. Lęk przed karami jest silniejszy niż myślenie, czy rozsądek. Coraz szybciej jednostki te jak ze snu hipnotycznego budzą się i swoim oddziaływaniem – promieniowaniem wpływają na innych. Działa to jak klocki domina: coraz szybciej i szybciej z każdym dniem.
Mamy wiele przepowiedni, informacji dotyczących końca starego procesu, ale co będzie np. po 2012 roku? Na ten temat wiadomo niewiele. Wniosek jest prosty: bogowie nie znają ciągu dalszego rozwoju świadomości ludzkiej. Zamknięci w swoich umysłach, niczym w klatkach cały czas snują wyobrażenia o przedłużeniu obecnego stanu rzeczy. Stąd wiele przekazów otrzymywanych przez Ziemian o ciągu dalszym świata, w którym wszyscy doświadczają kontaktu z bogiem, Jezusem, itp. Takie były plany, zmiana ma nastąpić, ale według starych wzorców. Znów z bogiem, jako istotą kierującą życiem ludzkim na Ziemi i poza nią.

Zamysł ludzki, a więc myśli ludzkie utworzyły i wytyczyły jednak inne plany rozwoju człowieka i Wszechświata. Człowiek uzyskuje stan pełnej świadomości i staje się świadomym twórcą. Tak zresztą było zawsze. Jednak kolejny etap – to pełna świadomość tworzenia. Nowy Proces – to proces świadomego tworzenia. Wyszliśmy z etapu nauki – przechodzimy do działania wg. zdobytej wiedzy. Prawa i zasady pozostają te same, lecz inne są ich przejawy. Cel, jaki mieliśmy uzyskać w starym procesie – to udoskonalenie najbardziej zagęszczonej formy przejawu, czyli ciała fizycznego. I tak się stało.

Zebrana wiedza człowiecza powinna się dziś „zbilansować” z całym dorobkiem zdobywanym przez
wieki przez każdego z nas. Jedynie w takim „stanie” możemy przygotować się do przejścia w Nowe.
Trzymam się określenia – przejścia w Nowe. Choć i to określenie jest niewłaściwe. „Przejściu” podlega świadomość istoty ludzkiej. Jednostki przygotowane do transformacji nie podlegają tzw. śmierci ciała fizycznego. Transformacja odbywa się w pełni świadomie i trwa to zaledwie części sekundy. Tyle co mrugniecie powiekami.! Po „otwarciu”oczu oglądamy swoją nową formę i nową rzeczywistość, która jest wynikiem przemiany naszej świadomości i naszego sposobu myślenia i postrzegania świata. Dlatego dużo wcześniej jesteśmy do tego przygotowywani. W snach, relaksacjach- wiele osób widzi nowe ciało i warunki, w jakich ono się znajduje: planeta, przyroda, wszechświat.

O procesie transformacji wiadomo było od wieków. Zwróćmy uwagę na scenę tzw. przemienienia pańskiego. PRZEMIENIENIE ! To na razie najlepsze określenie nowego zjawiska.
Każdy proces, który dotychczas nazywaliśmy cyklami, podlega ścisłej kontroli myśli ludzkiej,
a świadomość zewnętrzna człowieka jest o tym zawsze powiadamiana z dużym wyprzedzeniem. Stary proces został „zamknięty” dokładnie 07-07-07. wg „magii” cyfr i Kabały oznacza siedem części z dwunastu budujących wszelkie formy po stronie materii. Równolegle z procesem materialnym został zamknięty proces w „niebie”, inaczej w antymaterii – w stosunku do nas świata równoległego. Więcej informacji na ten temat znajduje się również w artykułach.

Teraz coraz częściej słyszy się o Nowej Erze. Tym mianem w przeszłości określano kolejne cykle rozwojowe . To co teraz się dokonuje nie jest następnym cyklem – lecz całkowicie nowym procesem. Lepszym określeniem jest: nowa rzeczywistość – nowa przestrzeń.

Ze starego w Nowe nic się nie zabierze, bowiem warunki w Nowym są diametralnie inne. Forma , kształt ludzki – pozostaje ten sam, lecz jej budowa wewnętrzna ulega całkowitej zmianie. Wszelkie podziały na wyodrębnione organy, jakie do tej pory istniały ustępują jednorodnym – scalonym „organom”. Np. całkowicie zmieni się budowa mózgu, znika podział na dwie półkule. Ogólnie można powiedzieć, że również w budowie ciała wszystko sprowadzać się będzie do jedności. Zmiany jednak dotyczą przede wszystkim myślenia: kończą się wyróżniki, wyobrażenia, że ktoś lub coś jest lepsze, ważniejsze. Co do tej pory było kanonem bycia ludzkości.

Dotychczasowa praca – często żmudna i wymagająca często ogromnego wysiłku była niezbędna, by dostarczyć istotom ludzkim, jak najwięcej doświadczeń i umożliwić wyciąganie samodzielnych wniosków. To konieczność, by człowiek uzyskał pełną świadomość tworzenia i nigdy już nie szukał nikogo poza sobą – kto to wszystko tworzy.
Na dzień dzisiejszy należy stwierdzić, że nowa rzeczywistość już istnieje. Tworzenie zaczyna się zawsze od przygotowania środowiska, w którym pojawią się formy ludzkie. Bardzo wielu osób otrzymuje już szczegółowe obrazy fauny i flory, jakie już istnieją.

Szkoda więc czasu na tworzenie Nowego, bo po pierwsze już istnieje, a po drugie będziemy
budować po staremu. Nowo powstające grupy „twórcze” już zaczynają się spierać, kto z nich jest
ważniejszy, który obecnie autorytet jest mądrzejszy itp. Przecież inaczej nie potrafimy. Podświadomość jest zapełniona treściami i działamy, jak dotąd automatycznie i analitycznie. Powstaną ponownie podziały, da znać o sobie prawo własności, a to doprowadzi do kolejnych waśni i wojen. Zła nie da się opanować hasłem miłości!
Co dalej ? Jak się przygotować ?

To proste. Po rozkodowaniu zapisów na poziomie podświadomości, skupić uwagę na Nowym. Bez wizualizacji. Przypomnieć sobie wieczny ruch, inaczej rezonans i korzystać z jego działania. Myśl ludzka tworzy – i tam ją skierujmy. Do Nowego! Wejść z nią w rezonans, a to przyspieszy opanowanie zapisów. Przy wyższej częstotliwości, zapisy samoczynnie ulegają neutralizacji. Informacja o tym umożliwia świadome wprowadzanie w ciało nowych energii o innej częstotliwości i natężeniu. Następuje błyskawiczna, bezbolesna przemiana z jednego w drugie ciało. Bez bólu i szoku.

Nasuwa się pytanie: to po jakie licho się obecnie trudzić, kiedy nie pozostaniemy? To pytanie od osoby która utożsamia się z ciałem. Celem naszym, tu na Ziemi było poznawanie wszelkich możliwości ludzkich zachowań i reakcji. Inaczej mówiąc mieliśmy rozwijać się i „powiększać”swoją indywidualną świadomość – w świadomość Całości.

Przemiana, przemiana i jeszcze raz przemiana. To na razie najlepsze określenie. Przemiana świadomości, a z nią ciała fizycznego w nową formę. Bez żadnego problemu, lęku czy obawy.
Cywilizacja nie ginie, tego bać się nie musimy. Nowa rzeczywistość – nowa planeta już na nas czeka. Dzielcie się tym co oglądacie w Nowym. Nie trzeba tworzyć Nowego, Nowej Ery – ona już dawno jest! Do niej się często „dostrajać”’, ciało wówczas podnosi swoje częstotliwości, poprawia się stan psychiczny, fizyczny i przede wszystkim pojawia się spokój. Łatwiej rozwiązujemy problemy dnia dzisiejszego i możemy pomóc swoim bliskim i znajomym. Pod jednym warunkiem – jeśli o to proszą! W innym przypadku będą atakować, broniąc swoich treści i zachowań. Mają prawo wyboru, a więc nic nie wolno robić na siłę./Jeno młotkiem – żart/ Zbawianie na siłę – to naruszenie prawa nieingerencji. Za to ponosimy przecież konsekwencje.

Wszelkie medytacje i modlitwy – utwierdzają i zasilają stare, które się obecnie rozpada.
To nam nie tylko nie pomoże, lecz odwrotnie – utrudnia i spowalnia własny proces. Ruch Kosmosu
nie czeka na poszczególne osoby lub grupy.

CZŁOWIEK ZWYCIĘŻYŁ – BO POZNAŁ I ZROZUMIAŁ. Bardzo wiele ludzi jest już gotowych do przejścia w Nowe. Dla Polaków jeszcze większa nowina – bo wielu uzyskało bardzo wysoki poziom świadomości i pomaga innym drepczącym w miejscu lub szukającym wiedzy. Odbywa się to już nie w starym „stylu”,: żadnych zgromadzeń, żadnych nauczycieli itp. Każdy staje się nauczycielem dla samego siebie.

Wskazane jest : kontrola myśli i reakcji. Uzyskany i kontrolowany spokój – cisza , umożliwia
wejście w rezonans z Nowym. To wystarczy, aby sobie pomóc.
Zbliżające się zjawiska nie zawsze będą łatwe, bo „zawartość” starego musi się obecnie rozładować i oczyścić.
Konieczne jest, jak wynika z tego wszystkiego – kontakt z SOBĄ i tylko z sobą. Tam zebrane
doświadczenia z całych wieków „podpowiedzą”, jak sobie poradzić.

Wypada więc kończyć te wywody i życzyć radosnego spotkania w Nowej Rzeczywistości!

KAŻDY JEST KOWALEM SWEGO LOSU! Stare dobre powiedzenie i coraz bardziej na czasie.

Blizniacze dusze


Często czujemy wielką samotność.
Czujemy jakby jakaś część naszej duszy została nam odebrana. Nie rozumiemy co się z nami dzieje.
Nasze ludzkie serca otwierane są na nową mądrość. Czakry wypełniają się światłem. Świadomość człowieka stopniowo ulega zmianie. Prawdziwa ludzka natura bardzo powoli budzi się spirytualnie.
Kiedy Bóg stworzył duszę, miała ona równy balans energii: męskiej i żeńskiej. Jedna jej połowa  była  energią męskiej świadomości a druga połowa, energią świadomości żeńskiej. Yang i ying. Każda indywidualna dusza jest cząsteczką, w której mieszka Bóg.
Dusza na planie duchowym jest androgenem.
Androgyn reprezentuje jednocześnie męskość i żeńskość. Jest jednym magnetem.
Słowa: " Ja i moja oblubienica jesteśmy jednością",  odnoszą się do okresu duchowego, kiedy jeszcze dusza była niepodzielna. W momencie mocnego zagęszczenia duchowej otoczki,  nastąpił podział na mężczyznę i kobietę.
Bliźniacze dusze - dwie połówki mają dokładnie taką samą wibrację i taką samą częstotliwość światła.
Inkarnują się na Ziemię na zmianę, raz jako mężczyzna - męska energia, albo jako kobieta - żeńska energia.
W tym czasie druga połowa zostaje na planie duchowym. Czuwa nad swoją bliźniaczą połówką, pomaga jej, jest jej opiekunem duchowym. Rzadko to się zdarza, ale mogą inkarnować się obie połowy, jako mężczyzna i kobieta, w dwóch różnych ciałach. Wówczas z reguły mają do wypełnienia na Ziemi wspólną, ważną misję. Z
darza się również, że bliźniacze dusze schodzą  razem na Ziemię w jednym ciele.
W takim ciele, kiedy obie połowy męska i żeńska osiągają wspólny balans energii, zachodzi proces podnoszenia się kundalini. Unia, zjednoczenie dwóch odrębnych dusz, które dawno temu zostały rozdzielone. Dotychczas wędrowały samotnie poprzez cały ciąg inkarnacji. Wówczas następuje bardzo silne wyzwolenie energii spirytualnej.
Proces powrotu do domu. Zjednoczenie duszy z Bogiem.
M
ówi się, że bliźniacze dusze pochodzą od jednego androgyni, podzielonego w swoim czasie. Są jednością i w przyszłości zostaną ponownie złączone stając się na planie duchowym,  ponownie androgynem. Dusze bliźniacze łączy miłość platoniczna (bezpłciowa) i poczucie, że wspólnie tworzą nierozłączną parę - Jedność.
Wspólna polaryzacja: mężczyzna i kobieta. Mężczyzna niesie światło i inteligencję.  Kobieta, miłość i intuicję.
Uzupełniają wspólną energię, tworzą wielki magnet, posiadają odrębną biegunowość,
pozytywną i negatywną. Jest to wspólna natura androgynus, balans.
We wszechświecie występują również  bliźniacze płomienie i bliźniacze promienie.
Bliźniaczy Płomień lub Bliźniacze Dusze to dwie połówki tej samej całości, para niosąca ten sam Płomień. Każdy z nas posiada swoją bliźniaczą duszę, z którą jesteśmy rozłączeni podczas inkarnacji. Każda połówka doświadcza własnych dróg. Dwie bliźniacze dusze inkarnują się w ludzkiej naturze lecz przychodzi ten czas kiedy obie bliźniacze połówki się spotykają. Następuje to w ostatnim wcieleniu na planie Ziemi, oboje w tym samym czasie wniebowstąpią.

Człowiek podróżuje po Ziemi długi czas bez kontaktu ze swoim bliźniakiem. W czasie inkarnacji każdy bliźniak jest odrębną duszą, nie jest tylko połówką, każda z połówek musi nauczyć się balansować w swoim ciele dwie energie: męską i żeńską, musi posiąść umiejętność zjednoczenia się ze swoją bliźniaczą duszą.

- Jeśli spotkasz bliźniaczą duszę czujesz olbrzymią miłość jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyłeś,
- jest dokładnie odbiciem twojej osoby,
- posiada ten sam stan świadomości, komunikujecie się bez słów w życiu fizycznym i duchowym.
W chwili inkarnacji kiedy jedna połówka schodzi do ziemskiego życia, druga pozostaje na innym poziomie, "co na górze to i na dole". Stąd też wynika, że dusze inkarnują się naprzemian, jako mężczyzna i kobieta, przychodzą do życia naprzemian jako dwa promienie tego samego Bliźniaczego Płomienia, ale wspólnie niosą wszystko co znajduje się w tym związku. Tylko w ten sposób można rozpoznać świat iluzji jak również ostatecznie uwolnić się od każdej iluzji. Ważnym etapem dla dwóch bliźniaczych dusz jest integracja polaryzacji. Obie połówki muszą ze sobą silnie współgrać. Polaryzacja jest niezbędnym warunkiem alchemicznym zachodzącym podczas transformacji, w którym każdy dualizm doprowadzony zostanie do jedności.
Budzi się ciało i Energia Kundalini - święty ogień zapala się instynktownie, zmierza do zjednoczenia z własnym duchem, uwalnia blokady, ukierunkowuje myślenie, dwa aspekty energii: męska i żeńska - Ida i Pigala już wspólnie połączone wchodzą do kanału Shusumny i zmierzają do czakry korony. Aktywują wyższą świadomość. Kundalini jest mechanizmem i bazą wyjściową do wydobycia się z więzienia i wstąpienia w ogień transformacji.
Ludzkie pragnienia będą tym budulcem, który poruszy kod świetlisty. Od nas samych zależy czy otworzymy się na połączenie z Jednością czy energia Kundalini posłuży nam do tworzenia swojego indywidualnego wzoru w celu zaspokojenia swoich ziemskich pragnień. Od samego człowieka zależy czy wygra duch czy materia. Jeśli duch okaże się silniejszy doprowadzi do niepowtarzalnego indywidualnego wzrostu ewolucyjnego, da dostęp do uniwersalnej mądrości. Jeśli postawimy na materię rozwiniemy w sobie wysoką inteligencję, uczepimy się ciała fizycznego, wyzwolimy w ciele poczucie pewności i wielką wiarę we własne siły, stłamsimy własnego ducha. W tym stanie człowiek doświadcza egoświadomości, samorealizacja przyczynia się do separacji z Boskim Źródłem.
W ten sposób stwarzamy sobie zupełnie nową rzeczywistość. Pojawi się strach przed śmiercią i wielkie pragnienie życia na Ziemi, Twoja duchowa swoboda zostanie ograniczona i zamiast wspinać się po stopniach wysokiej piramidy aby doświadczyć głębin oceanu zakotwiczasz się na długi czas albo na zawsze w zawężonym polu świadomości, nie wykorzystujesz swojego prawdziwego potencjału i jakże daleko odpływasz od płaszczyzny spirytualnej. Otwierasz inną oktawę ukształtowaną z potrzeb własnego ego co cię czyni mniejszym i gorszym od prawdziwej rzeczywistości. Tam podzielisz własny los z podobnymi bytami chociaż każdy będzie wibrował na własny sposób i będzie ślepo bronił własnej filozofii. Takie połączenie energii Kundalinii nie pochodzi od aspektów światła.

Człowiek, który poddaje się procesowi transformacji w drodze uwalniania od materializmu przyciąga Najwyższe pola świadomości, które odrywają go od wszelkich iluzji świata.
W chwili budzenia się świetlistego kodu uruchamia się DNA, jest to czas na powrót Bliźniaczej duszy. Czas na wielkie Zjednoczenie, rozpoczyna się podróż do Boskiego Źródła. Czujemy się kompletni jako jedność. W chwili kiedy drugi bliźniak oddala się odczuwamy samotność i opuszczenie, popadamy w depresję. Tylko połączenie ze swoim bliźniaczym Płomieniem daje wejście w wniebowstąpioną przestrzeń już niczym nie ograniczoną - wielowymiarową. Bliźniaczy Płomień jest aspektem oryginalnego Źródła: Ojciec - Matka, dwa aspekty doskonale wybalansowane.
Połączenie "góry i dołu", wniknięcie Boskiej Energii w ciało jest sekretnym małżeństwem męskiej i żeńskiej energii. Celem takiego małżeństwa jest duchowa ewolucja i wniebowstąpienie. Unia dwóch źródeł: fizycznego "ja" i Wyższego "Ja", obie strony muszą mieć jednakowo silne i wybalansowane pola.

Trudno jest dokładnie wychwycić naszym zmysłom związek Bliźniaczego Płomienia i Sekretnego Małżeństwa. W chwili zjednoczenia osoby te popadają w celibat. Jedni schodzą do ostatniego wcielenia razem i idą przez życie tą samą drogą, inni łączą się "góra - dół", zdarzają się przypadki narodzenia się dwóch bliźniaczych dusz w jednym ciele.

Boska energia wnika w ciało tworząc jednakowy rezonans. Zjednoczony Święty Płomień budzi anielską naturę. Bliźniacza para uwalnia się z labiryntu złudzeń materialnych i mentalnych, od tej pory wyruszają we wspólną podróż. Znane są słynne bliźniacze pary, które spotkały się na Ziemi:

Jezus i Maria Magdalena,


Św. Franciszek z Asyżu i Św. Klara.


Luigi i Mari Beltrame Quattrocch
(1880-1951 i 1881 - 1965)