Kim Carlsberg urodziła się na amerykańskiej prerii w małym miasteczku nieopodal Kansas City, ale jej marzeniem było studiować sztukę w najbardziej artystycznym mieście świata (w jej ówczesnej opinii) – Los Angeles. Udało jej się spełnić to marzenie i po studiach artystycznych w Pasadenie została zawodowym fotografem. Szybko zaczęła wspinać się po stopniach zawodowej kariery i stała się pierwszą kobietą – operatorem w Hollywood (filmowała m. in. znany serial „Słoneczny patrol”). Prowadziła życie jak z bajki pracując w zawodzie swoich marzeń każdego dnia spotykając interesujących ludzi. W 1988 roku pracowała jako operator filmowy robiąc zdjęcia do filmu dzikim zwierzętom. Praca była niezmiernie wyczerpująca, ale dająca wiele satysfakcji. Już wówczas Kim wiodło się na tyle dobrze, że było ją stać na dom w Malibu przy Bulwarze Zachodzącego Słońca, gdzie zamieszkała ze swoim chłopakiem. Któregoś dnia, gdy wróciła zmęczona z planu filmowego, wyjęła piwo z lodówki i zaczęła bezwiednie patrzeć przez okno na panoramę leżącego w oddali miasteczka Santa Monica. Nieoczekiwanie na wysokości zatoki pojawiło się jasne światło. Było za nisko jak na gwiazdę, za wysoko jak na światła łodzi i nieoczekiwanie całkowicie pochłonęło uwagę Kim. Światło przez długi czas tkwiło nieruchomo w jednym punkcie, by nieoczekiwanie drgnąć i zacząć się przemieszczać z ogromną prędkością. Kim zdała sobie sprawę, że patrzy
Światło które zatrzymało się na przeciwko okna domu Kim, było przypominającą Księżyc kulą o średnicy ok 15 m. Kula była półprzezroczysta i dziś Kim jest prawie pewna, że widziała wewnątrz dwie majaczące sylwetki. Dwa tygodnie później po kolejnym późnym powrocie do domu, Kim szybko poszła do łóżka. Zasnęła niemalże natychmiast i kiedy nieoczekiwanie obudziła się w środku nocy, ku swojemu przerażeniu odkryła, że nie jest już w swoim łóżku.(!) Szybko oceniła, że jest w czymś w rodzaju windy, jest naga i sparaliżowana, ale całkowicie przytomna. Obok niej stał jej były chłopak – również nagi, sparaliżowany i nieprzytomny. Tuż za nim stała kobieta, której twarzy Kim nie mogła dostrzec, ale jest niemalże pewna, że był to ktoś kogo znała i z kim pracowała na planie zdjęciowym. Nagle Kim zaczęła telepatycznie otrzymywać strumień rozmaitych informacji. Drzwi windy otworzyły się raptownie i ktoś z tylu popchnął Kim do wyjścia. Weszła do olbrzymiej sali gdzie znajdowały się setki stołów wznoszących się niewiele ponad pół metra nad podłogę. Pomieszczenie było tak wielkie, że Kim nie mogła dostrzec jego końca. Na stołach leżeli nieprzytomni ludzie, dookoła których krzątało się setki niewysokich postaci dokonujących na nich rozmaitych zabiegów.
Kosmici swoim wzrostem nie przekraczali metra wysokości. Nie mieli na sobie ubrań, choć ich skóra sprawiała wrażenie kombinezonu. Na nieproporcjonalnie wielkich głowach uwagę zwracały ogromne oczy. Kosmici zdawali się być całkowicie pochłonięci swoim zajęciem. Jedni manipulowali przy głowie pacjenta inni badali przegub ręki a jeszcze inni majstrowali przy genitaliach. Leżący na stołach ludzie byli nieprzytomni i Kim zdała sobie sprawę, że za chwilę nadejdzie jej kolej i ona również znajdzie się na takim stole. W całej sali panowała cisza, którą przerwał krzyk Kim przerażonej tym co zobaczyła. Natychmiast podeszło do niej dwóch nieco wyższych od tych którzy pracowali przy stołach kosmitów. Jeden z nich uderzył Kim w tylną część karku i po tym szybko straciła przytomność. Podczas gdy traciła resztki świadomości drugi z kosmitów przyglądał się jej badawczo swoimi wielkimi oczami.
Kim ocknęła się później w mniejszym pomieszczeniu siedząc na stole tuż obok jednego z kosmitów. Pomieszczenie było mroczne, ale przez co jakiś czas otwierające się łukowate drzwi mogła dostrzec, że następne pomieszczenie jest znakomicie oświetlone. Dziś Kim jest pewna, że miejscem w którym się znalazła był z pewnością statek kosmiczny, bo jej abdukcja trwała potem jeszcze przez następnych osiem lat. Kosmita obok Kim miał długie lecz mocno przerzedzone jasne włosy i Kim uznała, że jest rodzaju żeńskiego. Zaczęła błagać ją o pomoc. W odpowiedzi dostała telepatyczny przekaz, że lada wszystko dobiegnie końca. Kosmitka była przy tym daleka od uprzejmości a forma w jakiej zwracała się telepatycznie do Kim była opryskliwa i niegrzeczna. Zrezygnowana Kim zamilkła i następną rzecz jaką pamięta, było obudzenie się we własnym łóżku w swoim domu w Malibu.
Kim Carlsberg swoim własnym przykładem potwierdza, że pamięć o abdukcji jest tak wstrząsająca, że ona sama potrzebowała przez wiele lat pomocy psychologa, aby powrócić do równowagi, nabrać dystansu do przeżytych wydarzeń i dziś opisać je w książce
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz