Pół wieku temu idea, która przyświecała wyprawie na Księżyc nie powstała wcale z chęci rozwoju naszej cywilizacji, a z wygrania wyścigu z Rosjanami. Jak wiadomo Rosjanie nie tylko wysłali w kosmos pierwszy pojazd kosmiczny, ale także dokonali w osobie Gagarina pierwszego załogowego lotu na orbicie okołoziemskiej. Tak
Można tutaj kompletnie dać się pochłonąć spekulacji w poszukiwaniu takich przyczyn. Wg. teorii Richarda Hoaglanda (która mnie przekonuje), były to kosmiczne artefakty, znalezione np. w latających spodkach (jak ten niedawno opisywany z Aztec), które były w zasięgu możliwości zrozumienia i zastosowania ich przez człowieka. Być może Kennedy wierzył (tak przynajmniej uważa R. Hoagland), że podzielenie się nimi z Rosjanami może kompletnie zmienić historię ludzkości. Technologie takie byłyby w stanie zapewnić ludzkości wystarczającą ilość energii, jedzenia i schronienia, aby ludzie nie musieli nigdy walczyć o to pomiędzy sobą.
Memo napisane przez Kennedy’ego nigdy nie weszło w życie, bo 10 dni po jego napisaniu prezydent został zastrzelony w słynnym zamachu w Dallas. Po rosyjskiej stronie pierwszy sekretarz Chruszczow również niezbyt długo cieszył się władzą, bo został odsunięty od niej siłą i zamknięty w areszcie domowym, w którym został aż do swojej śmierci. Siły historii okazały się silniejsze niż najpotężniejsi w tym czasie ludzie na świecie. Następne lata to bezwzględny wyścig zbrojeń i przepychanki, aby poszerzyć strefy własnych wpływów na świecie.
Coraz więcej dokumentów z lat 60-tych przecieka do publicznego obiegu mimo, że przez lata miały one klauzulę najwyższej tajności. Jeden z nich trafił w ręce Hoaglanda i okazał się być zdjęciami satelitarnymi powierzchni Księżyca, na którym można było dostrzec rozmaite struktury, które nie mogły powstać w sposób naturalny. W czasach Kennedy’ego realizowano program kosmiczny pod kryptonimem „Corona”. Film o którym wspomina Hoagland powstał w 1966 r a wiec już po śmierci prezydenta. Program oryginalnie został stworzony po to, by wytropić rosyjskie silosy atomowe. Tymczasem każda klatka filmu jaki nakręciła szpiegowska satelita pokazuje nie powierzchnię Syberii a powierzchnię Księżyca. Program co prawda realizowała NASA, ale był on stworzony na zamówienie CIA. Dlaczego CIA nagle zmieniło zdanie i zwróciło swoje zainteresowanie na Księżyc? Wszystko wskazuje na to, że program ten tak naprawdę przygotowywał załogowy lot Apollo na Księżyc i zabranie z jego powierzchni tajemniczych artefaktów jakie znaleziono w strukturach zbudowanych na Księżycu przez bliżej nieznaną nam cywilizację.
Tak więc Księżyc nie jest wcale tym, co mówią nam o nim naukowe książki. Hinduski satelita, który uderzył w powierzchnię Księżyca w zeszłym roku, spadając na jego powierzchnię dokonywał nieustannej analizy jego atmosfery. Atmosfera ta jest oczywiście niezwykle delikatna, ciśnienie w niej niemalże w ogóle nie istnieje, ale zachodzą w niej reakcje chemiczne. Na tą cieniutką atmosferę składają się głównie: tlenek węgla, azot i… woda. Ta woda nie mogła przedostać się z wnętrza Księżyca. Jej obecność jest wynikiem jakiegoś bliżej nieznanego przecieku. Być może przecieka zbiornik z wodą z bazy, która została stworzona na Księżycu w czasach projektu Apollo (!!!), a to oznacza że… tak, tak… ktoś mieszka na Księżycu! Aby się tam dostać nie używa jednak sprzętu opartego na paliwach stałych i fizyki newtonowskiej. Używa on energii punktu zerowego, pola torsyjnego i fizyki nadprzestrzennej. Program ten jest utrzymywany w tajemnicy od prawie pół wieku i Kennedy zginął za to, że chciał jego istnienie ogłosić światu. Baza która hipotetycznie istnieje na Księżycu niekoniecznie jest własnością USA czy innego państwa. Być może należy do tej „odrywającej się cywilizacji” o której pisał Richard Dolan, a którą dostrzegł także Timothy Good, Rich Hoagland, Joseph Farrell i kilku innych…
Jeśli Księżyc miałby być tym czym opisują go akademickie podręczniki powinien być suchy jak pieprz i kompletnie nie posiadać atmosfery. Tymczasem posiada ją i po doświadczeniu Hindusów okazała się ona 100 razy gęstsza od tej, jaką zmierzono z Apollo. Być może na Księżycu mieści się baza ludzi dla których my Ziemianie jesteśmy konkurencją i których chcą wytępić, aby mieć naszą planetę tylko dla siebie. Jak potężna jest ta odrywająca się cywilizacja a także do czego jest zdolna widać było podczas zburzenia Twin Towers, bo dziś, po analizie dr Wood (także prezentowanej na NA) nie ulega wątpliwości, że zniszczono je za pomocą broni torsyjnej. Być może to spowodowało powstrzymanie programu kosmicznego.
I na koniec jeszcze jeden smaczek. Tuż przed startem promu Discovery, prezydent Obama miał powiedzieć, że zbliża się coś pięknego – w domyśle – zbliża się do Ziemi. Tym czymś jest kometa Elenin. Wszystkie informacje na temat tego, że może ona uderzyć w Ziemię są zasłoną dymną, która ma ukryć prawdziwą naturę Elenin. Elenin bowiem jest… statkiem kosmicznym, który zbliża się do naszej planety.
jak bedie okazia to moze zniej skozystam moze jakis projekt dołoce albo sa go stwoze i poprowade mam pare pomysłuw moze diwne albo salone trudno okreslid mi,sprubuje wtej sprawie cos diaład casz.
OdpowiedzUsuń