Druga część artykułu, w którym autor stara się odkryć pochodzenie religii oraz wyjaśnić mechanizm jej powstawania. Kto nie chce wiedzieć, dlaczego wierzymy?
Nie ma potwierdzonych przypadków kierowania swoich myśli do boga w następstwie których następowałoby jego działanie. A prawdą nie jest to, że modlitwa nigdy nie zaszkodzi, bo bóg może równie dobrze polepszyć, albo pogorszyć sytuację petenta, gdyż nie ma argumentów za dobrocią bądź złem boga.
Zresztą często same religie są wewnętrznie sprzeczne, albo sprzeczne ze stanem faktycznym.
Próbowano także formułować dowody za lub przeciw istnieniu boga, jednak żadne się nie powiodły: argument kosmologiczny stoi w sprzeczności z mechaniką kwantową i kosmologią, argument teologiczny z istnieniem ewolucji i teorią strun, dowód ontologiczny z samą logiką, a Tomasz z Akwinu nie wziął pod uwagę możliwości, że byt doskonały, konieczny itp. jest bytem abstrakcyjnym, a nie od razu materialnym (więcej na stronie www.eioba.pl - a ja ci boga udowodnię).
Niepotwierdzone są również relacje o wszelkich cudach i objawieniach, gdyż nie ma możliwości ich powtórnej obserwacji w celu zweryfikowania. Co do opętań i przeżyć doświadczanych w stanie bliskim śmierci to mają one neurologiczne, psychiatryczne i psychologiczne wytłumaczenie. A sprawdzone niektóre przepowiednie biblijne są tak ogólnikowe i mało konkretne, że mało prawdopodobne jest aby nie sprawdziły się w ciągu kilkuset lat, jak to miało miejsce. Przypadki uzdrowień, objawień i innych rzekomych cudów są nieuźródłowione, a poza tym to, że czegoś jeszcze nie udało się wyjaśnić, nie oznacza, że wyjaśnieniem jest bóg.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz